poniedziałek, 21 lipca 2014

One Part o Violetcie i Marco, czyli "Miłość cierpliwa jest"

Proszę przeczytajcie moją krótką notatkę pod rozdziałem
 
4 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
1 Kor 13,4-8a

- Ciągle myślę o tej imprezie - wyznała zawstydzona dziewczyna i spuściła głowę.
- Ja też - chłopak podniósł ręką jej podbródek i spojrzał głęboko w oczy. Ona szybko wyrwała się z uścisku i wybuchła.
- Ale nie powinnam. Ty jesteś z Cami, a ja z Marco. Jestem z nim szczęśliwa i nie chcę tego psuć -już miała odejść, ale on złapał ją w talii i nie pozwolił na żaden ruch. Z czułością popatrzył jej w oczy i zaczął się zbliżać do jej twarzy. Gdy dzieliły ich milimetry dziewczyna odsunęła się.
- Nie. Ja kocham Marco - te słowa zabolały Leona. Przecież on naprawdę pokochał Violę i nie mógł zrozumieć, że chce kogoś innego. Opuścił Studio i udał się do domu. Przywitała go żona.
- Jak było w pracy? - zapytała widząc zmartwioną minę męża. Pociągnęła go za rękę na kanapę i podała kubek gorącej herbaty. On tylko uśmiechnął się i szybko znalazł dobrą wymówkę.
- Po prostu dałem zadanie pewnej grupie uczniów, a oni mnie zlekceważyli. Musiałem porozmawiać o tym z Pablo, a przecież wiesz, że jest trochę przygnębiony od czasu choroby Antonia - chwycił ja za rękę i spojrzał głęboko w oczy. Czy ją kocha? To pytanie wciąż nie daje mu spokoju. Jednego dnia jest pewny że tak, ale następnego ma wątpliwości. Może ożenił się z nią by zapomnieć o Vilu. Byli ze sobą trzy lata, a potem Violetta zostawiła go dla Marco. Potrzebuje rozwodu? Nie chciał dopuszczać do siebie choć jednej takiej myśli. Zranić dziewczynę - nie, to nie byłoby w jego stylu. Nigdy się nie wycofywał. Ale myśląc o tym, że spędzi całe swoje życie patrząc na Violę z Marco chciał jak najszybciej zerwać związek.


***************

Kiedy tylko wróciłam do domu zaczęłam się zastanawiać nad sytuacja w Studio. Czemu teraz musiałam się tak zamotać? Za dwa dni biorę ślub z Marco. A teraz mam wątpliwości co do tej uroczystości. Wszystko się nagle pokomplikowało. Moje przemyślenia przerwał dzwonek telefonu. To Leon. Odrzuciłam. Nie mogę z nim rozmawiać. Kolejny dzwonek i kolejne odrzucenie. Czy on nie może zrozumieć, że lada moment wychodzę za mąż za innego? I kolejny dzwonek. Już miałam odrzucić połączenie gdy zorientowałam się, że to dzwonek od drzwi. Wstałam z mojego ulubionego miękkiego fotela i podeszłam do wizjera. To dziwne. Co tutaj robi Ludmiła? Przecież ona nikogo nie lubi, a szczególnie mnie. Jednak gdy otworzyłam zobaczyłam, że płakała. bez zastanowienia przytuliłam ją,a ona o dziwo odwzajemniła uścisk. Wpuściłam ja do środka i zaprowadziłam na kanapę.
- Przepraszam. Za wszystko. To przeze mnie wylądowaliście na tej imprezie i stało się to co się stało. Ale potem było mi okropnie. Nie mogłam wytrzymać presji sumienia. Tak, ja tez je mam. Nie mam już siły - to przez nią nie może spać po nocach. To ona zawiniła wszystkim jej problemom. To przez nią waha się czy wyjść za mąż za Marco. Co każda osoba zrobiłaby na jej miejscu. Zdenerwowała się, wykrzyczała w twarz, że zniszczyła jej życie, wyrzuciła z domu. Ale nie ona. Viola nie miała nawet przez chwilę zawahania co zrobić.
- Wybaczam ci - przytuliła mocno zdziwioną dziewczynę. Już było po wszystkim, a od dzisiaj ma nową koleżankę.


***************

Jednak w głowie dziewczyny wciąż siedzą dwaj mężczyźni. Jeden to jej przyszły mąż, a drugi to Leon - człowiek, którego z dnia na dzień pokochała. Przez całą noc zastanawiała się co zrobić. Jak wyjść z tej zawilej sytuacji. Wybierając jednego z nich drugiego musi zranić. Ale pytanie, na które szuka odpowiedzi to : "Którego z nich woli zranić?"
- Kochanie, czemu nie śpisz? - usłyszała głos swojego narzeczonego. Obróciła się w jego stronę i spojrzała mu głęboko w oczy.
- Kochasz mnie? - zapytała. On podniósł się na łokciach i oparł o ramę łóżka.
- Kocham Cię najbardziej na świecie. Jesteś moim słońcem, niebem, tlenem. Wszystkim tym co jest potrzebne do życia. Jesteś dla mnie wszystkim. Choć tu do mnie - wyciągnął ramion a w jej kierunku. Viola szybko wtuliła się w niego i na chwilę zapomniała o swoich problemach. Marco pocałował ją we włosy. Zasnęła w jego objęciach. tak bardzo bała się następnego dnia. Śniło jej się, że bierze ślub z Marco. Jest szczęśliwa. Ma dzieci. Posiada wszystko czego pragnęła przez całe swoje życie. I nagle spada, a przed upadkiem broni ją Leon. Para o mało się całuje, ale znikąd pojawia się jej mąż. Widząc zakochanych popełnia samobójstwo. Dziewczyna budzi się z krzykiem cała zapłakana. Czuje tylko obecność chłopaka i to ja uspokaja. Narzeczony delikatnie nią kołysze i przekonuje, że to tylko zły sen. Vilu jest jeszcze bardziej skołowana. Już wie, że nie może przeżyć bez człowieka, z którym ma wziąć ślub. Czy to jej pomaga? Ani trochę.

​***************


Wiem, że dzisiaj Viola ma ostatnią przymiarkę sukni w salonie "Passiflora". Musze tam pójść i jeszcze raz z nią porozmawiać. Nie spałem całą noc myśląc o tym, że mogę ją stracić. Kiedy stałem już przed drzwiami budynku zauważyłem Vilu w pięknej sukni. Ona jest wspaniała w każdym calu. Wszedłem pewnym krokiem do pomieszczenia. Powiedziałem, ze jestem przyjacielem klientki i szybko przeszedłem do drugiego pomieszczenia. Dziewczyna stała przed dużym lustrem i wygładzała sukienkę w talii. Ekspedientka powiedziała by wykonała obrót. Kiedy mnie zobaczyła o mało nie zemdlała. Szepnęła kobiecie coś na ucho i weszła do pomieszczenia za kotarą. Ta podeszła do mnie i powiedziała, że Viola zaraz przyjdzie tylko się przebierze. Cierpliwie czekałem 10 minut, ale w końcu nie wytrzymałem i podszedłem do fioletowej firany. Zawołałem ją, ale nie odpowiedziała. Spróbowałem jeszcze raz, ale znów nie otrzymałem odpowiedzi. Szybkim ruchem odgarnąłem zasłonę, ale nikogo nie zobaczyłem. Zdenerwowany rozejrzałem się po salonie i po chwili zauważyłem, że Vilu wychodzi z budynku z wielka torbą. Poszedłem w jej kierunku, ale gdy byłem już blisko dołączył do niej Marco. Pocałowała go na powitanie, a mnie prawie pękło serce. Chłopak zabrał od niej pakunek i zaprowadził do samochodu. Odjechali razem, a ja zostałem sam. Ruszyłem do domu czując się oszukanym. Myślałem, że chociaż zechce ze mną porozmawiać. Droga zajęła mi dobre pół godziny. Wpadłem w drzwi i poszedłem do kuchni napić się czegoś. Potem osiadłem na kanapie i włączyłem telewizor. Przez chwilę skakałem po kanałach aż w końcu trafiłem na coś co wbiło mi nóż prosto w serce.
- Młody piosenkarz Marco Tavelli już jutro się żeni. Jego wybranka została Violetta Castillo. Nasi reporterzy zauważyli jak jego przyszła żona wychodziła z salonu sukien ślubnych. Jej narzeczony postanowił zrezygnować z popołudniowej próby by odwieźć ją bezpiecznie po zakupach do ich wspólnego domu - tutaj pokazali zdjęcie, na którym się całują, a potem wsiadają do auta. - Życzymy im jak najlepiej - wyłączyłem odbiornik i pomyślałem - teraz albo nigdy. Ale gdzie ja ją znajdę? Skąd mam wiedzieć czy znowu gdzieś się nie wybrała. Nagle poczułem wibracje w kieszeni. Zapomniałem, że ustawiłem na te funkcję. Dostałem SMS od Natalii.

"Ona jest teraz w kawiarni na skrzyżowaniu Rozalis i Salinas. Myśli, że to ja tam przyjdę. Idź do niej"


Tylko ona zawsze potrafi mi pomóc. Zabrałem kluczyki i wsiadłem na mój motocykl. Tylko jazda dawała mi ukojenie. Wtedy zapominałem o wszystkich problemach w moim życiu. Zgasiłem maszynę i wszedłem do kawiarni. Viola siedziała do mnie tyłem. Dobrze, że po drodze kupiłem kwiaty. Zaszedłem ja od tyłu i pokazałem bukiet. Najpierw się ucieszyła, ale kiedy zobaczyła, że to od razu posmutniała.
- Czekam na kogoś - powiedziała pewnie.
- Ona nie przyjdzie. Porozmawiaj ze mną - spojrzała na mnie marszcząc brwi, ale wskazała na krzesło po drugiej stronie stolika. Usiadłem i spojrzałem jej w oczy. Chciałem złapać ja za rękę, ale szybko ją cofnęła.

***************

Mam już tego dość. Czy on mnie śledzi? trzeba w końcu to wszystko wyjaśnić.
- Leon, posłuchaj mnie uważnie. Ja wychodzę jutro za mąż za Marco.
- Ale my...
- Nie ma żadnych nas. Zapomnij o tym wieczorze. Jesteś z Cami. Ciesz się. Nie martw się. Nie będziesz już mnie widywać w Studio. Po naszym ślubie wyjeżdżamy. Już tu nie wrócimy. Więc dzisiaj widzimy się przedostatni raz - rozejrzałam się po pomieszczeniu i widząc, że nikt nie patrzy w naszym kierunku pocałowałam go. Najpierw był zaskoczony, ale szybko odwzajemnił gest. Wstałam i spojrzałam na niego ostatni raz. - Żegnaj - wyszłam z budynku i zadzwoniłam po taksówkę. Szybko wróciłam do domu i opadłam na łóżko ze zmęczenia. Po chwili usłyszanym ciche skrzypienie drzwi i do pokoju wszedł Marco.
- Ciężki dzień? - zapytał czule. Kiwnęłam tylko głowa i schowałam się pod kołdrę. On ja odsłonił i zapytał czy chcę mu go opowiedzieć. Ja tylko pokręciłam głowa na nie. I nagle coś mnie naszło.
- Przytul mnie - szybko wykonał moja prośbę. Zachciało mi się płakać, ale szybko mi przeszło. Zaśmiałam się i ziewnęłam. Marco powiedział, że muszę się przespać. Okrył mnie poszyję, pocałował w czoło i wyszedł z pokoju. Śniłam o wielkim półmisku lodów i czekoladzie. Kolejny sen było o stole, na którym stały same słone, ostre i gorzkie rzeczy. Zapragnęłam coś zjeść i szybko się obudziłam. Zeszłam na dół i ruszyłam prosto do kuchni. Otworzyłam lodówkę i zaczęłam wyjmować produkty na blat. Gdy mój narzeczony wszedł do kuchni zachłysnął się sokiem.
- Co to za połączenie? - zapytał śmiejąc się. Spojrzałam na to co jem i sama się zdziwiłam. W jednej ręce trzymałam truskawkę w bitej śmietanie a w drugiej kiszonego ogórka. Nic więcej nie usłyszałam bo poczułam ogromny ból w dole brzucha i osunęłam się na podłogę. Obudziłam się w jasnym pomieszczeniu. Rozejrzałam się po nim. Leżałam na białym łóżku, a na krześle obok siedział Marco.
- Wreszcie się obudziłaś - powiedział uradowany. Dotknął mojej dłoni. Nagle do pomieszczenia wszedł lekarz.
- O! Obudziła się Pani - Marco zapytał co było powodem mojego zasłabnięcia. To co usłyszałam o mało nie spowodowało kolejnego omdlenia.
- Pani Castillo jest w piątym tygodniu ciąży. Gratuluję - ja w ciąży? Mężczyzna wyszedł z pomieszczenia, a mój ukochany rzucił się na mnie. Rozpierało go ogromne szczęście, ale mnie zastanawiało coś innego. Poprosiłam go o wodę, a sama wyjęłam kalendarzyk z torebki. Impreza była trzy tygodnie temu. Odetchnęłam z ulgą. To dziecko Marco. Czyli, że wszystko jest w porządku. Zostałam szybko wypisana z uwagi na to, że jutro biorę ślub. W domu wzięłam gorąca kąpiel zastanawiając się czy dobrze robię. Wciąż nie wiem czy powiedzieć Marco o tym co zdarzyło się równo trzy tygodnie temu. A co jeśli mnie znienawidzi? Nie mogę sama wychowywać tego dziecka. Było jeszcze dość wcześnie, ale położyłam się i udałam, że śpię gdy usłyszałam Marco wchodzącego do pokoju. Podszedł do mnie, pocałował w policzek i wyszeptał do ucha:
- Śpij dobrze. Jutro nasz wielki dzień - chyba chciał coś jeszcze powiedzieć, ale przerwało mu donośnie walenie (bo pukaniem nie można było tego nazwać) do drzwi. Zszedł szybko na dół by jak sądzę nie pozwolić przybyszowi mnie obudzić. Jest taki kochany. Podeszła do okna i z niepokojem stwierdziłam, że pod naszym domem stoi motocykl Leona. Co on tutaj robi? Zbiegłam po krętych drewnianych schodach i stanęłam za filarem by żaden z chłopaków mnie nie zauważył. Usłyszałam kawałek ich rozmowy.
- Daj mi z nią porozmawiać - on jest pijany. Stwierdziłam to po zaburzeniach w jego mowie. Chciałam tam pójść, ale przecież nie mogłam się zdradzić.
- Po pierwsze na pewno nie w takim stanie, a po drugie ona teraz śpi. Poza tym nie sądzę by chciała z tobą rozmawiać - miał rację. Rozmowa z nim  to ostatnia rzecz, na którą mam ochotę. Potem się zaczęło. Leon popchnął mojego narzeczonego, ale o nie był mu dłużny. Nie mogłam już tego wytrzymać więc szybko wyszłam z ukrycia. Kiedy oboje mnie zobaczyli zamarli.
- Kochanie idź na górę. Nie możesz się denerwować. To może zagrozić naszemu dziecku - kiedy Leon to usłyszał zrobił wielki oczy ze zdziwienia. jednakże widziałam w nich ból i złość. Nie wiem czego było więcej.
- Jesteś z nim w ciąży? - tylko kiwnęłam głową i wtuliłam się w tors przyszłego męża. Awanturnik wyszedł z domu, wsiadł na maszynę i odjechał w kierunku swojego domu. Rozpłakałam się jak mała dziewczynka. Dlaczego on to zrobił? Chciałam go zapamiętać jako dobrego człowieka, a nie chłopaka, który co i rusz wszczyna bójki. Marco przytulił mnie mocniej i szeptał do ucha, że już nic mi nie grozi i jestem bezpieczna. Po chwili wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka.
Następnego dnia obudziłam się w ramionach tego, z którym mam przeżyć resztę życia. Kiedy spytałam go dlaczego postanowił nie robić wieczoru kawalerskiego odpowiedział:
- Wieczory kawalerskie są dla ludzi, których śluby wiążą się z utratą wolności. Dla mnie to najwspanialszy dzień w życiu. - po czym pocałował mnie w nos. Na miejsce dotarłam przed czasem. Tak jak oboje chcieliśmy nie było żadnego reportera. To miała być skromna uroczystość. Tylko najbliższa rodzinna i przyjaciele. Moją druhną była Francesca, a drużbą Marco był Maxi Kiedy mówiłam sakramentalne tak miała wrażenie, że Leon czeka aż powiem nie i ucieknę sprzed ołtarza. Tak się jednak nie stało. Pewna swojej decyzji wyrecytowałam przysięgę małżeńska patrząc w oczy osobie, która kocham najbardziej na świecie. Wychodząc z kościoła zostałam obsypana ryżem. gdy przyszła kolej na składanie życzeń Leon przeprosił nas za wczorajsze zachowanie i ruszył z Cami pod bramę wyjazdową. Postanowiliśmy, że od razu po ceremonii wyjeżdżamy. Nasi bliscy pożegnali się z nami, a my wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy na lotnisko. Postawiliśmy na Wenecję. Mam tam rodzinę i jak się okazało Marco również. Po niepełnych ośmiu miesiącach na świat przyszła nasza słodka córeczka, którą nazwaliśmy Angeles.Nigdy nie żałowałam swojej decyzji. Nie wiem co stało się z Leonem. Krążą plotki na jego temat. Jedne mówią, że rozwiódł się z Camilą i związał z Natalią. Inne zaś mówią, że został ze swoją małżonką, a nawet mają syna, którego nazwali Jorge. Ja nie wiem, która z nich jest prawdziwa. Kilka tygodni po naszym wyjeździe Marco dowiedział się prawdy o pamiętnym wieczorze. Na początku był zły, ale widząc jak bardzo go kocham wybaczył mi. Nie mam kontaktu z osobami ze Studio. Za to moja koleżanka, która po części uświadomiła mi, że naprawdę kocham Marco postanowiła zamieszkać w domu obok nas. Ludmiła zmieniła się nie do poznania. Po tym jak spotkała Włocha Federico postanowiła stać się w pełni dobrą osobą. Wciąż wspominam naszą ostatnią rozmowę.

- Od dłuższego czasu mam nudności - wyznała mi Ludmi.
- Dodałaś pietruszki? - zapytałam zmieniając temat iż zauważyłam Federa stojącego za drzwiami od tarasu. Ona chyba nie zrozumiała o co mi chodzi.
- Ja ci tu mówię, że jestem w ciąży, a ty mi wyjeżdżasz z jakąś pietruchą? - wskazałam na człowieka wykonującego salto na trawie w ogródku i zaśmiałam się pod nosem. Szybko podbiegł do niej i powiedział jak się cieszy. Ja natomiast poczułam czyjeś dłonie na ramionach. Jak się okazało był to mój mąż. Pocałował mnie i wręczył do rąk kopertę. Zaskoczona stwierdziłam, że znajdują się w niej bilety na samolot do Francji. Spojrzałam na niego zdziwiona. On tylko powiedział cztery słowa, które sprawiły, że na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
- Druga podróż poślubna kochanie.


__________________________________________________________________________________
Wróciłam...
Tak, ale po co skoro nikt tego nie komentuje?
Po prostu tak bardzo to kocham.
Jestem idiotką.
Ale cóż, taka już jestem.
Nie wiem czy ktoś to skomentuje, ale mam nadzieję, że tak.
Niedługo następny rozdział.

sobota, 28 czerwca 2014

SMUTAM ;(

No i konkurs odwołany.
Smutno mi.
Dziękuje za przysłane prace, ale niestety było ich za mało.
Może następnym razem?




sobota, 21 czerwca 2014

O RANY

Ale dawno mnie tu nie było...
To przez koniec roku no i trochę przez brak weny.
Przez cały ten czas napisałam tylko pół rozdziału.
Ale za to mam same piątki i szóstki na świadectwie.








A teraz trochę moich przemyśleń(Tak wiem. Kogo one obchodzą?)

Ja tu sobie nieświadoma rano siedzę i przeglądam Facebooka i nagle patrzę a tu:                                                    

                                       
Wbiło mnie w fotel.
Genialna piosenka, czekam na dalszą część.
Ja już chcę trzeci sezon.




Kolejna sprawa.
A może ktoś chciałby pisać tego bloga ze mną???
Tak, tak wiem, że nikt, ale zapytać nie zaszkodzi :)


Mój ask czeka na wasze pytania.
Lubię dawać obrazki i gify :)
To takie moje hobby.


Mam nadzieję, że ktoś zostawi po sobie pamiątkę. 
Może to być zwykłe :)


Do następnej notki

Ola <3


piątek, 6 czerwca 2014

NOTKA

Przepraszam, ale muszę przedłużyć czas do oddawania prac na konkurs, ponieważ chcę mieć dobre świadectwo. Więc macie czas do wakacji, czyli 27.06.2014r.

Dziękuje za cierpliwość i zapraszam do konkursu.


sobota, 31 maja 2014

SEZON II ROZDZIAŁ 14 "Nigdy nie uda ci się z nią być"



*Ludmiła*

  Weszłam do Studia i od razu udałam się pod salę, w której znajdował się Federico. Postanowiłam na niego poczekać. Chyba trochę mi to zajmie.

30 minut później

- Na kogo czekasz? - usłyszałam za swoimi plecami znajomy głos. Obróciłam się w jego stronę. Co mam mu niby powiedzieć? Że czekam już 30 minut aż wyjdzie z tej sali bym mogła go zobaczyć? Wyśmieje mnie. Poza tym nie jestem typem takiej dziewczyny. Nie uganiam się za chłopakami. Jestem twarda i bezlitosna.
- Czekam na... Gregorio - chłopak zmarszczył brwi. Nie wiem co sobie pomyślał, ale przecież nie obchodzi
mnie to.
- Wiesz, widziałem go dzisiaj, ale podobno gdzieś wyszedł. Może pójdziesz gdzieś ze mną? - spojrzał mi prosto w oczy. Jakie on ma piękne oczy. Jak fabryka czekolady. Moje serce zaczęło bić mocniej. Nie! Ludmiła, przystopuj. Mogę zachować się jak dawna ja, czyli zignorować go albo jak niby nowa ja i zgodzić się. Tylko, że ja jestem chyba największą kretynką świata bo wybrałam trzeci wariant. Durna uciekłam zanim w ogóle coś powiedziałam. Kilka minut później otrzymałam wiadomość od nieznanego numeru.

Od: Nieznany
Przepraszam za to co wczoraj powiedziałem. Nie gniewaj się na mnie.
Federico

I co ja mam teraz zrobić? Ludmiła co się z tobą dzieje? Przecież to zwykły chłopak. Jak miliony innych na świecie. Tylko jest taki mały problem. Moje serce postanowiło wybrać sobie akurat jego na obiekt zainteresowań. Na szczęście mam jeszcze zdrowy rozum, który nakazuje mi trzymać się od niego z daleka.

*Fran*

  Zaczynam się coraz bardziej martwić. Już do kilku dni nie dostaje żadnych wiadomości od chłopaków. Nie wiem czy mam się bać czy cieszyć. Nie wiem gdzie jest Diego, ale sądzę, że może być w jakiejś sali z Marco. Wyruszyłam na poszukiwania. Po kilku minutach znalazłam ich. Grali razem na gitarach. Nie chciałam im przerywać, ale niestety musiałam już dowiedzieć się o co chodzi. Oni spojrzeli na mnie jakby od razu wiedzieli po co tu przyszłam. Machinalnie odłożyli instrumenty i zwrócili się do mnie.
- To koniec - pierwszy zabrał głos Marco. Spojrzałam na niego ogromnie zdziwiona. Nic z tego nie zrozumiałam. Niby jaki koniec? Diego widząc moją zdziwiona minę postanowił mi wszystko objaśnić.
- Ludmiła zrezygnowała. Już nie chce cię zniszczyć. Jesteś wolna - nie mogła w to uwierzyć. To wspaniałe móc w końcu odetchnąć z ulgą. Dotąd przechodząc koło naszej Supernovy wstrzymywałam na chwilę oddech. Zdziwiło mnie to, że chłopaki mieli jednak odmienny nastrój.
- Hey, o co chodzi? Czemu się nie cieszycie? - byłam trochę zdezorientowana. Przecież to taka wspaniała wiadomość. Już nic nie rozumiem. Diego bez słowa wyszedł z sali. Posłałam kolejne już tego dnia zdziwione spojrzenie Marco. Może chociaż on m coś wytłumaczy.
- Wiesz Fran, to jest sprawa Diego. A i tak poza tym. Miło i było udawać twojego chłopaka. Wiem to brzmi dziwnie, ale to prawda. Do zobaczenia - pocałował mnie w policzek i wyszedł z klasy zostawiając mnie w bezruchu. To prawda. Marco już nie musi udawać mojego chłopaka. Nie muszę już z nim spędzać czasu. Jestem wolna. Ale czy ja naprawdę tego chcę? Już sama nie wiem co czuje wobec tego chłopaka. Nie mogę porozmawiać o tym z cami bo będzie na mnie zła. W końcu okłamałam ją. Chyba  muszę znaleźć Violę. Ona na pewno mi pomoże.

*Naty*

  Jak miło jest być wolnym człowiekiem. jeszcze rok temu biegałam wszędzie za Ludmiłą, a dzisiaj mam czas dla siebie. Tylko co mam robić z ta masą wolnego czasu? Na moje urodziny wszystko już załatwione. Są już za tydzień. Nie mogę się doczekać. Teraz mam wona godzinę. Pójdę poćwiczyć do sali Beto. Kiedy byłam już w klasie zobaczyłam, że Federico gra na gitarze. Nie chciałam mu przeszkadzać więc postanowiłam wyjść. Chłopak jednak mnie zatrzymał.
- Cześć Naty. Długo się nie widzieliśmy. Stęskniłem się - odłożył gitarę i podszedł do mnie. Uśmiechnęłam się szeroko.
- Masz rację. Też bardzo tęskniłam- przytuliłam go. W tym momencie przypomniałam sobie jak się poznaliśmy. Wtedy za dużo z nim nie rozmawiałam, ale potem było już lepiej.
- Może chcesz ze mną poćwiczyć? - zapytał. Chętnie się zgodziłam. On stanął przy keyboardzie a ja zagrałam na basie. Spierdzielimy Ven Y Canta. To jedna z naszych ulubionych piosenek. W czasie naszego wspólnego grania zobaczyła Ludmiłę, która oglądała nas przez szybę. Zdziwiłam się. Czego ona chce? Przestałam grać co szybko zauważył mój towarzysz. Spojrzałam na mnie pytającym wzrokiem, a ja
wskazałam na dziewczynę. Na twarzy chłopaka od razu pojawił się szeroki uśmiech. Zaprosił blondynkę do środka a ja postanowiłam wyjść. Nie chciałam z nią przebywać w jednym pomieszczeniu. Chyba nigdy nie wybaczę jej tego co mi zrobiła. Tylko zastanawiam się nad tym dlaczego Federico był taki zadowolony, a Ludmiła spokojna. Ciekawość tak mnie zżerała, że postanowiłam posłuchać o czym rozmawiają. Miałam szczęście bo drzwi były uchylone.
- Ludmiła jeszcze raz cie przepraszam. Po prostu byłem w tym amoku związanym z końcem trasy. Wybaczysz mi? - to dziwne. Fede prosi o wybaczenie Ludmiłę. Ale dlaczego? Co on takiego zrobił?
- Tak Federico, wybaczam ci - a gdzie jest jej oziębłość? Ta dziewczyna ma głos i wygląda jak Ludmiła, ale nią nie jest.
- To wspaniale. Może teraz chciałabyś gdzieś ze mną wyjść? - nie. Nie wierzę. on jest w niej...
- Ja... Ja... Nie mogę. Przepraszam... - dlaczego ona się nie zgodziła? Pewnie znów jest ta złą Supernovą, która... Ja się przesłyszałam czy ona powiedziała "Przepraszam"? Świat zwariował. A może ja śpię. Uszczypnęłam się, ale tylko syknęłam z bólu. Szybko schowałam się za tablicę z ogłoszeniami. Nie wiem co to miało być z Ludmiłą, ale gdy wyszła z sali szła ze spuszczona głową. A może znów mogłabym być jej pomocnicą by wszystkiego się dowiedzieć? Nie! Tak! Nie! Wiem, że nie powinnam tego robić, ale jestem taka ciekawa. Poza tym, przecież nie robię tego ze strachu. Mam nadzieje, że Maxi mi to wybaczy i nie będzie zły. Nie chcę się z nim kłócić. Bardzo go kocham.

*Cami*

  Cieszę się z tego, że mogę śpiewać główny głos w zadaniu dla Pablo. Właśnie umówiłam się z resztą grupy na próbę. Mam nadzieje, że wszystko wyjdzie dobrze. Ale, która jest godzina? Spojrzałam na mój zegarek i szybko pobiegłam do sali Beto.
- Cześć. Przepraszam za spóźnienie - zwróciłam się do wszystkich na wstępie. Na szczęście moi przyjaciele nie mieli mi za złe. Szybko zaczęliśmy próbę. Myślę, że poszło mi bardzo dobrze. W końcu nikt nie zwrócił mi uwagi. Wyszłam z sali, ale po chwili usłyszałam za sobą Maxiego wołającego mnie.
- Camila, a może chciałabyś pośpiewać ze mną nasz kawałek po zajęciach... Nnie mam co robić bo Natalia ma gości - spojrzałam na niego. Wiem, że chodzi mu o coś innego. Znam go już dobre cztery lata. Zawsze kiedy się jąka coś przede mną ukrywa. Ale ja jestem Camila i chcę wiedzieć o co mu chodzi tak naprawdę. - Pewnie, nie ma sprawy. To o której? - zapytałam z uśmiechem. Jestem strasznie ciekawa co takiego przede mną zataił.

17:00

Już chyba wiem o co mu chodzi. Nagrałam kawałek naszej próby na dyktafon. Mam fatalna wymowę.
- Maxi, proszę cię. Pomóż mi - zwróciłam się z prośba do przyjaciela. Chłopak podszedł do mnie i mocno przytulił.
- Pewnie, że ci pomogę. Przecież jesteśmy przyjaciółmi - resztę popołudnia spędziliśmy na szlifowaniu mojego angielskiego.        
 
           

Mam nadzieje, że jest chociaż odrobinę lepiej. Nie chcę zawieść moich przyjaciół i siebie. Tylko teraz czekać na naszą kolej do sprawdzania. Jesteśmy po Diegu i Leonie.

Wieczór, Studio On Beat

*Viola*

  Miałam już wychodzić ze Studia gdy dostałam wiadomość od Leona.

Od: Leoś<3
Przyjdź szybko do klasy Beto. Kocham Cię.
Leon

Ruszyłam do wybranej sali i wchodząc do środka oniemiałam. Leon przygotował dla nas kolację. Na środku pomieszczenia stał nakryty stolik. Na każdej półce stały małe świeczki. Mój chłopak stał koło stołu i uśmiechał sie do mnie. W mgnieniu oka znalazłam sie obok niego. Mocno go przytuliłam. On oddał mój uścisk ze zdwojoną siłą. Oderwałam się do niego.
- Ale o co chodzi? Przegapiłam coś ważnego? - zapytałam po chwili. Nie chciałam wyjść na zapominalską. On spojrzał na mnie czule i odstawił mi krzesło od stołu. Szybko zajęłam swoje miejsce. On również to zrobił i zwrócił się do mnie.
- Po prostu chciałem z tobą zjeść kolację - uśmiechnęłam się. Zaczęliśmy jeść spaghetti. Musze przyznać, że było przepyszne. Po posiłku Leon podszedł do keyboardu stojącego w rogu klasy i zaczął grać Podemos. W refrenie dołączyłam do niego. Kiedy spojrzałam mu w oczy widziałam, że możemy malować kolorami duszy. Czuję, że jesteśmy sobie przeznaczeni.
- Zagraj mi jeszcze coś - zwróciłam się z prośbą. Tym razem usłyszał Voy Por Ti. Pamiętam gdy pierwszy raz mi ją grał na zajęciach z Clarą. Od razu mi się spodobała. Nie śpiewał, tylko grał, ale ta melodia
przypomniała mi wszystko. Całą naszą drogę. Po chwili Leon skończył utwór. Powoli zbliżył się do mnie i delikatnie pocałował. Poczułam się jak wtedy gdy pierwszy raz to zrobił. Już nic nas nie rozdzieli. Kiedy już myślałam, że to koniec mojej fantastycznej niespodzianki Leon poprosił mnie o taniec.
- A teraz sztuczka. Wyobraź sobie, że jestem Gregorio - chciał zacząć go udawać, ale szybko go powstrzymałam.
- Nie, proszę nie - zaczęliśmy się głośno śmiać. Po chwili Leoś rzucił piłeczką w odtwarzacz i z głośników poleciał wolny kawałek. Zaczęliśmy tańczyć. Przez cały czas byłam w niego wtulona.

*Diego*

- Widzisz Diego. Nigdy nie uda ci się z nią być. A jeśli będziesz ze mną współpracować to chociaż trochę przy niej będziesz... Czy jakieś tam inne pierdoły. Zastanów się - odeszła od drzwi, a ja znów spojrzałem na Violę i Leona. Jestem okropny.
- Ludmiła zaczekaj. Zagadzam się - a nagrodę największego idioty świata otrzymuje Diego Hernandez! Dziękuję, jestem wzruszony. Blondynka szybko do mnie podbiegła.
- Wiedział, że jednak zmienisz zdanie. Chodź, musimy obmyślić nowy plan - pociągnęła mnie mocnej za rękę. Jeszcze raz spojrzałem w ich stronę - znów się całowali.
___________________________________________________________________________________
I tak się prezentuje kolejny rozdział.
Jeszcze raz zapraszam do udziału w moim konkursie.
Naprawdę warto.

czwartek, 29 maja 2014

KONKURS [EDIT]

EDIT

Coś mało tych prac.
Wysyłajcie, nie bójcie się. 
Nie gryzę

Co byście powiedzieli na mały konkursik???
Na razie nie mam czasu dodać rozdziału(może w sobotę) więc chcę zrobić konkurs na One Shota.

Zasady konkursu:

1. One Shot o wybranej parze(ale gdyby pojawiła się, w którymś Fedemiła byłabym bardzo wesoła)
2. Nie za krótki.
3. Piszecie jak chcecie.
PS. Lubię się wzruszać. :)
4. A i Diego ma nie być złym charakterem.

To chyba tyle z ogólnych zasad.
Chciałabym byście napisali coś od sobie.
Czekam na wasze prace.

Termin:

Rozpoczęcie 29 maja 2014 r.
Zakończenie 5 czerwca 2014 r.

Jeśli komuś będzie bardzo zależało, a nie może w tym terminie to mogę go przeciągnąć do 7 czerwca.
Mam nadzieję, że weźmiecie udział i pomożecie mi w przywróceniu weny.
Jeśli dostanę mniej niż pięć prac konkurs będzie odwołany.


A teraz najważniejsze, czyli nagrody!!!!!


Pierwsze miejsce:

1. Opublikowanie One Shota na blogu.
2. Link do bloga przez trzy tygodnie.
3. Przeczytanie kolejnego rozdziału przedpremierowo.
4. Jeśli masz aska 100 like i 5 pytań na temat serialu Violetta.

Drugie miejsce:

1. Opublikowanie One Shota na blogu.
2. Link do bloga przez dwa tygodnie.
3. Przeczytanie wybranego kawałka rozdziału przedpremierowo.
Na zasadzie:
Ja: O jakiej sytuacji chcesz przeczytać(tu wymieniam kilka wątków)
Ty: O...
4. Jeśli masz aska 60 like i 3 pytania na temat serialu Violetta.

Trzecie miejsce:

1. Opublikowanie One Shota na blogu.
2. Link do bloga przez jeden tydzień.
3. Możliwość opublikowania kolejnego One Shota
4. Jeśli masz aska 25 like i 2 pytania na temat serialu Violetta.

Wyróżnienia: (zależy ile mi się spodoba)

1. Opublikowanie One Shota na blogu.
2. Jeśli masz aska 15 like i 1 pytanie na temat serialu Violetta.

Prace można wysyłać:

1. ola-lalak@wp.pl
2. aleksandralalak123@gmail.com

Zapraszam i życzę powodzenia!!

czwartek, 15 maja 2014

CHWILA...

Przepraszam was, ale na razie nie pojawi się nowy rozdział. Kompletnie nie mam weny, a poza tym jestem strasznie smutna bo jutro kończy się moja cudna Dieletta. Niedługo pojawi się pewnie jakaś notka.
Do kolejnego posta.

 NAXI


MARCESCA



FEDEMIŁA

 DIELETTA


 Tak mi ich szkoda(mówię o ostatniej parze) ;(