sobota, 18 października 2014

SEZON II ROZDZIAŁ 17 "Tylko ty go tu trzymasz"

Czasem najmniejszy gest ma znaczenie. Ciepły uśmiech czy uścisk dłoni. Jednak nie zawsze sprawia, że czujemy się dobrze. Przy Broduey'u chciałabym czuć tak zwane motyle w brzuchu, ale tego po prostu nie ma. Nie czuję żadnej magii ani nawet najmniejszych dreszczy gdy mnie przytula czy całuje. Wiem, że życie to nie bajka, ale przecież każdy ma prawo do marzeń. Z reszta co chwila słyszę od Violi, że Leon jest jak rycerz. Daje kwiaty, pisze piosenki, dba o nią na każdym kroku. Mój ideał. A Broduey? Zapomniał o naszej ostatniej rocznicy. Chociaż zwykłe "Wszystkiego Najlepszego" by mi wystarczyło. A może żaden chłopak nie pamięta takich dat? A nie. Przypomniałam sobie, że ostatnio nasze Naxi obchodziło miesięcznicę. Wszędzie chodzili trzymając się za ręce i patrząc w oczy. Z kolei Fran i Marco ostatnio zdawali tak
romantyczną piosenkę. Można było stwierdzić, że miłość wisiała w powietrzu. Czasami tęsknię za Dj'em. Ciągle prawił mi komplementy, a w jego towarzystwie czułam się jak księżniczka. Zostało mi tylko czekanie aż ktoś w końcu uwolni mnie z tego dziwnego snu. Jeśli spojrzeć na to z pewnej odległości można dojść do wniosku, iż ja jestem tak na prawdę...
- Hey Cami. Pójdziesz ze mną znowu do twojej cioci? Sama się jeszcze trochę boję - zapytała mnie Fran. Ma pewne problemy z nieśmiałością i musi chodzić przez pewien czas na terapię, a moja ciocia jest psychologiem.
- Nie! I nie pytaj dlaczego - zostawiłam ja samą na korytarzu i udałam się na zajęcia Angie.

Powoli zaczynam wariować.


********


Od jakichś 10 minut blondynka próbowała otworzyć drzwi od akwarium. Bała się, że Federico ją zwyzywa. Niestety były one zamknięte. Niepewnie odwróciła się w stronę chłopaka. Była pewna, że będzie zły, a tymczasem on śmiał się w najlepsze. Zdezorientowana spojrzała na siebie i po chwili dołączyła do Włocha. W jej ręce została klamka od wciąż zamkniętych drzwi.
- I po co się było tak siłować? - zapytał z uśmiechem. Nie odpowiedziała na pytanie.  W głowie układała sobie co ma mu powiedzieć by jej wybaczył. Przez głowę przemknęła jej myśl. Wiem, że Supernovy tego nie robią, ale...
- Federico, przepraszam - szepnęła ledwo słyszalnie. Chłopak spojrzała na nią wyczekująco. Wzięła głęboki wdech i zaczęła. - Federico, to jest dla mnie trudne bo robię to chyba drugi raz w życiu, a chcę żeby to wyszło dobrze. Chce cie przeprosić za to jak się zachowałam w stosunku do Naty. Wiem, że nie powinnam na nią krzyczeć. Tylko, że to był taki mały plan. Wstydzę ci się powiedzieć o co w im chodziło, ale skoro już tak wszystko mówię to przyznam się i do tego. Maxi rozpowiada wszystkim, że jestem w tobie zakochana i
przez to miła. A ja nie chciałam być tak postrzegana. Chciałam być Supernovą. Plan polegał na tym by...
- By pokazać, że jest inaczej - dokończył za nią.- Odpowiedz mi na jedno pytanie. To prawda? Jesteś? Jesteś we mnie zakochana? - tego pytania bała się najbardziej. 
- Ja... Ja jeszcze tego nie wiem, ale bardzo chcę się dowiedzieć - podeszła do Fede. Byli tak blisko gdy...


********

10 minut wcześniej

Już miałem wychodzić z sali gdy nagle do środka wbiegła zapłakana Viola i mocno się we mnie wtuliła. Mimo, iż nie wiedziałem o co chodzi zacieśniłem uścisk. Po chwili dziewczyna się ode mnie oderwała i spojrzała na mnie zapłakanymi oczami.
- Co się stało? - wydusiłem w końcu. Viola oparła się o ścianę po mojej prawej i zaczęła mówić ściszonym głosem.
- On wyjedzie. On wyjedzie i mnie zostawi. Ja nie chcę. Nie chcę, rozumiesz?! - podniosła głos. Tylko, że ja nadal nie mam pojęcia o kogo chodzi. Zaryzykowałem i zapytałem.
- Kto? - widząc jej ogromny smutek, nie moglem się powstrzymać od uścisku gdy wypowiedziała imię, o które prosiłem. Staliśmy tak gdy nagle sobie coś przypomniałem.
- Fede i Ludmiła... - wyszeptałem. Vilu podniosła głowę i przestała płakać natychmiastowo.
- O Boże - wybiegliśmy z sali śpiewu i ruszyliśmy by otworzyć im drzwi. Przed samym wejściem zawahaliśmy się. Było strasznie cicho. A jeśli ona go... Nacisnąłem klamkę i wpadliśmy do środka. Zmroziło nas. Oni właśnie mieli się pocałować. Gdy Ludmiła nas zobaczyła od razu odskoczyła od Federico.
- Jesteście nienormalni - powiedziała na odchodne, a ja podszedłem do Włocha i poklepałem go przyjacielsko po plecach.
- No stary... Zostawić was na pół godziny - chłopak się uśmiechnął i również wybiegł z pomieszczenia. Spojrzałem na Violę.
- Wiesz. Skoro takie zamknięcie podziałało na Ludmiłę to chętnie bym się tu zatrzasnął z tobą - podszedłem i założyłem jej za ucho opadający kosmyk. Vilu się zarumieniła, a ja uśmiechnąłem łobuzersko.
- Diego! Jak ty coś powiesz to... - wyszła z akwarium śmiejąc się pod nosem.
- No co?! Jestem tylko facetem - krzyknąłem za nią, a po chwili usłyszałem jeszcze większy śmiech. Zadanie wykonane.


********


- Cześć Diego - podeszłam do chłopaka z wielkim uśmiechem wymalowanym na twarzy.
- Hey - odpowiedział w dość smutny sposób. 
- Co się stało? - zapytałam przejęta. Nigdy nie widziała go tak smutnego.
- Czy kiedykolwiek w życiu kochałaś kogoś kto nie odwzajemniał tego uczucia? Nie. Więc nie wiesz jak to jest kiedy dziewczyna twoich marzeń chce od ciebie tylko przyjaźni. Ja bardzo był chciał ci ją dać, ale nie potrafię. Kiedy wstaję rano myślę o tym, że zaraz cię spotkam. Kiedy jesteś ze mną marzę by cię pocałować. A kiedy przychodzi noc boję się bo wiem, ze mi się przyśnisz. Rozumiesz to? Ja śnię o tobie każdej nocy. Muszę wyjechać - cierpię. On nie może jej tego zrobić. Przecież to zniszczy wszystko.
- Diego ja jestem Violą, ale nie tą  z prawdziwego życia. Musisz mnie posłuchać. Dalej się staraj. Ona cię...

Jak zwykle podniosłam się do pozycji siedzącej. Kolejny sen o Diego. Są coraz dziwniejsze. Co on miał oznaczać? Opadłam zmęczona na poduszkę.
- Przestań mi się śnić. Cierpię.


********


Postanowiłam,, że będę ćwiczyć od rana. Może wtedy chociaż na chwile zapomnę o Leonie. Nie chcę  żeby wyjeżdżał, ale przecież mu tego nie zabronię. Weszłam do sali i po krótkiej rozgrzewce zaczęłam śpiewać moja piosenkę w wersji angielskiej. Szło mi całkiem nieźle gdy nagle do sali wszedł Diego.
- Część Vilu. jak się czujesz? - zapytał podchodząc bliżej. 
- Nie chce o tym myśleć choć dzisiaj.
- Spoko. Może ci pomóc? - wskazał na instrument. Po wczorajszym chyba wolę nie. Nieswojo się przy nim
czuję.
- Poradzę sobie - już miał wychodzić gdy zatrzymałam go. A co jeśli pomyśli sobie, że jestem na niego zła, albo on się na mnie obrazi? - Chyba jednak przyda mi się twoja pomoc - chłopak obszedł mnie i zaczął grać. Teraz było mi o wiele lepiej i mogłam się skupić na samym wokalu. Skupić do czasu. Kiedy zaczął wysyłać mi uśmiechy ledwo powstrzymywałam się od wybuchnięcia ogromnym śmiechem. Muszę przyznać, że jest bardzo przystojny.


- A teraz przed państwem nowa gwiazda U-Mixu Violetta Castillo - zapowiedział mnie Pablo. Z głośników poleciała dobrze mi znana melodia, a ja byłam w swoim żywiole. Razem ze mną tańczyli moi najlepsi przyjaciele oprócz Maxiego, który zastępował dźwiękowca. Bawiłam się wspaniale, a po naszym występie dostaliśmy duże brawa i pochwały. Na końcu podszedł do mnie Leon i pogratulował mi. Sam nie zatańczył gdyż spóźnił się trochę. Postanowiliśmy pójść do mnie. W drodze do mojego domu rozmawialiśmy o zbliżającym się przedstawieniu. Zawsze w połowie roku szkolnego robiły jakiś koncert. Kiedy byliśmy już u mnie w pokoju, a ja miałam zamiar powiedzieć Leonowi co myślę o jego wyjeździe zadzwonił dzwonek do drzwi. jako, że byłam sama w domu kazałam mu zaczekać, a sama zeszłam na dół. Moim gościem okazała się... Lara. bardzo się zdziwiłam, ale zaprosiłam ja do środka.
- Szukasz Leona? Jeśli tak to...
- Nie. Ja chciałam porozmawiać, a właściwie tylko coś ci podpowiedzieć - wskazałam dłonią na kanapę, ale nie usiadła na niej. Postanowiłam przejść do sedna sprawy. 
- A więc co cie do mnie sprowadza? - zapytałam w dość miły sposób. Ukradkiem zerkałam na drzwi mojego pokoju. Skoro to była sprawa do mnie to nie chciałam by Leon coś usłyszał.
- Przyszłam tu w spawie wyjazdu Leona. Nie możesz mu tego zrobić. On będzie chciał zostać - prawie zachłysnęłam się powietrzem. Niby czego nie mogę zrobić mojemu chłopakowi?
- Możesz jaśniej? - zapytałam w końcu.
- To bardzo ważny moment w jego karierze - dalej nic nie rozumiem.
- Nie wiem o co chodzi. Dlaczego mi to mówisz? - zapytałam lekko poddenerwowana, ale też i przestraszona.
- Kiedy dostał te propozycje chciał się zgodzić od razu, ale tylko jedna rzecz mu przeszkadza. Tym powodem jesteś ty. Tylko ty go tu trzymasz. Przemyśl to. On może zostać mistrzem, a to jego wielkie marzenie. Trafie do wyjścia - wyszła pozostawiając mnie osłupiałą. Przecież ona ma rację. Tylko ja go tu trzymam. Nie chcę żeby to tak wyglądało. Chce żeby był szczęśliwy. Choćby kosztem, naszego związku.
___________________________________________________________________________________
Tak, wiem. 
Długo mnie tu nie było. 
Bardzo was za to przepraszam, ale mam strasznie mało czasu na pisanie rozdziałów. 
Bloga nie zawieszam ani nie kończę, ale rozdziały będą się pojawiać trochę rzadziej niż zwykle. 
Przepraszam za utrudnienia .

5 komentarzy = 1 dzień szybciej nowy rozdział

niedziela, 14 września 2014

W następnym rozdziale...

W następnym rozdziale:
- Fedemiła w akwarium
- Viola i Diego
- przemyślenia Camili
- próba Violi
- występ Vilu dla U-Mixu
- rozmowa Lary i Violetty.

Kolejna sprawa to liczba komentarzy pod ostatnim rozdziałem.

Dopóki pod ostatnim rozdziałem nie pojawi się więcej komentarzy (chociaż 5) nie zacznę pisać nowego.

Zapraszam do moich nowych zakładek :)


piątek, 29 sierpnia 2014

SEZON II ROZDZIAŁ 16 "Wyjeżdżasz?"

  Wróciłam do domu w złym humorze. Wszystko przez Diego i to jego "Dla Ciebie wszystko Śnieżko". On nie może tak do mnie mówić. Wtedy czuję się aż za dobrze. Diego. Leon jest moim chłopakiem i Kocham Go. W ogóle czemu ja o tym myślę? Ugh. Już miałam wchodzić po schodach do mojego pokoju, ale usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu trzaskając drzwiami. Spojrzałam w tamtą stronę i zobaczyłam Fede. Wyglądał na mocno zdenerwowanego.
- Zły dzień? - zapytałam podchodząc do niego. Popatrzył na mnie smutnymi oczami i wypuścił głośno powietrze. Tu nie chodzi o jakąś błahostkę. To coś poważnego.
- Twój też? - zapytał po chwili. Pokiwałam głową. Chciałam mu się wygadać. Nie mogłam sama o tym myśleć. Potrzebowałam od niego dobrej rady. Przy okazji mogłabym pomoc i jemu. Chłopak skierował się do kuchni. Po chwili wrócił z pudełkiem lodów i dwiema łyżkami. Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Podobno sprawy sercowe załatwia się w taki sposób - zaśmiałam się smutno i pociągnęłam go za rękę do mojego pokoju. razem zasiedliśmy na moim łóżku i zaczęliśmy jeść.
- No to powiesz o co chodzi? - zapytałam przerywając pałaszowanie. Westchnął, przytulił się do mojej poduszki i zaczął swoją opowieść.
- Chcesz długo czy krótko? - wybrałam tą dłuższą wersję. - Wszystko zaczęło się od mojego przyjazdu. Kiedy przyszedłem do Studia wpadłem na Ludmiłę. Przypomniało mi się jak w czasie konkursu rok temu nam przeszkadzała więc trochę utarłem jej nosa. Ale potem byłem na siebie zły. Myślałem o niej cały wieczór i postanowiłem jakoś wynagrodzić jej moje zachowanie. Następnego dnia zaprosiłem ją na spotkanie, ale mi odmówiła. Pomyślałem, że jest zła za to co powiedziałem, więc skołowałem jej numer i wysłałem wiadomość z przeprosinami. Po zajęciach grałem sobie w sali muzycznej i zobaczyłem Natalię więc zaprosiłem ją do wspólnego grania. Nagle ona przestała i spojrzała a drzwi. Stała tam Ludmiła.
Zaprosiłem ją do środka. Jeszcze raz ją przeprosiłem i zaproponowałem spotkanie. Znów się nie zgodziła i wyszła. Jedno mnie zaskoczyło. Nie zbyła mnie tylko przeprosiła. Jakby bała się zbliżenia. Potem było gorzej. Myślałem o niej całą noc. Rano wstałem z uśmiechem na twarzy. Chciałem spróbować się z nią omówić. Sadziłem, że stała się lepsza. Ale gdy ją znalazłem... - tu zrobił przerwę. Zjadł dużą łyżkę lodów i kontynuował. - Krzyczała na Naty. Bardzo i to dlatego, że spóźniła się kilka minut na ich spotkanie. To było okropne. Wpadłem do sali mówiąc co o tym myślę. Chciała mi coś powiedzieć, chwyciła mnie za rękę, ale ja jej nie słuchałem. No i tak dotarliśmy do tego momentu - patrzyłam na niego z otwartymi ustami. Z tego co zrozumiałam to Fede czuje coś do Ludmiły i to z wzajemnością.
- Wow - tylko tyle zdołałam z siebie wykrztusić. Oczywiście po chwili mu coś doradziłam. Potem zaczął się mój monolog. Fede zareagował tak samo jak ja. Nim się obejrzałam był już wieczór.
- Violu, mogę zabrać tę poduszkę? - zapytał Włoch. Pokiwałam głową i postanowiłam iść spać.


 - Vilu, ktoś do ciebie - usłyszałam głos Angie. Podniosłam się do pozycji siedzącej i spojrzałam na drzwi. Po chwili pokazał się w nich Diego.
- Cześć - zaczęłam i poklepałam miejsce obok siebie. Chłopak niepewnie usiadł.
- Hey. Powiem prosto z mostu. Ja... Kocham Cię. Twoje oczy, usta, śmiech. Kiedy śpiewasz czuję, że jesteś aniołem. Zakochałem się w tobie już dawno temu. W Hiszpanii. Gdy cie poznałem. To dlatego przyleciałem do Buenos Aires. A gdy śpiewaliśmy razem na występie marzyłem byś chciała ze mną być. Ale ty wybrałaś Leona. Wiem, że ty mnie nie Kochasz, ale musiałem ci to powiedzieć.
- Diego, a teraz ty posłuchaj mnie. Ja przez dłuższy czas nawet nie chciałam dopuszczać do siebie takiej myśli. Ze mogę się w tobie zakochać.Gdy pocałowałeś mnie na występie pomyślałam "Dlaczego?" Wtedy się w tobie zauroczyłam. Ale ja jestem z Leonem i nie mogę go zostawić. Chociaż coś do ciebie czuję i tego nie zamierzam przed tobą ukrywać - on poruszył się smutnie na łóżku. Wiem, że sprawiłam mu przykrość tym co powiedziałam, ale inaczej się nie dało.
- Kocham Cię i błagam zrób coś dla mnie. Pocałuj mnie. Ten jeden raz. Przysięgam, że nikt się o tym nie dowie - wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Musiałam się nad tym zastanowić. W końcu mu uległam i zgodziłam się. Zbliżyłam się do niego. Za chwile miało się to stać.

  Oboje się obudzili. Tylko w tym przypadku oboje z uśmiechami na ustach i razem narzekający na przedwczesne obudzenie. Może to dziwne, ale muszę przyznać, że nigdy mi się to nie zdarzyło.


********


  Zeszłam do kuchni napić się soku. Od kilku dni nie mogę spać. A to wszystko przez mój "związek" z Germanem. Co ja sobie myślałam? Głupiej Angeles zachciało się być z własnym szwagrem. To niestosowne. Niestety wielka szkoda, że dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę. Kiedy jest już za późno by zmienić moje uczucia. Jestem wdzięczna sobie, że jeszcze nie powiedziałam o nich Germanowi. Zawsze mogę to zakończyć upewniając go, że po prostu nic do niego nie czuję. Tylko czy on mi w to uwierzy? Doskonale wie jak się czuję gdy jest blisko mnie. Czasami karcę się za to, że przy nim potrafię się zachowywać jak
zakochana nastolatka, którą już dawno nie jestem. Powinnam wyjechać, ale nie potrafię. Nie mogę ich tu zostawić. Viola nie może przeze mnie cierpieć. A może to wszystko samo z czasem się rozwiąże. Tak, tak będzie najlepiej. Zaczekać aż wszystko się unormuje. Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do kuchni. Przeniosłam swój wzrok na drzwi i zobaczyłam zmartwionego Germana. Podszedł do mnie i potarł dłonią moje ramie.
- Dlaczego nie śpisz? - zapytał po chwili. Spodziewałam się tego pytania.
- Myślę. Chcesz soku? - dodałam po chwili. On skinął głową a ja nalałam napój do nowej szklanki.
- Sadzę, że za dużo myślisz. Nie można wszystkiego kalkulować. Żyjmy chwilą - i zanim zareagowałam wpił się w moje usta. Zrobił to specjalnie. Chciał mnie rozproszyć. Pocałunek był krótki, ale pełny uczucia. Spojrzałam mu w oczy i nie mówiąc już nic więcej mocno się w niego wtuliłam.


********


  Przyszedłem po Violę do jej domu i razem ruszyliśmy do Studia. Ona cały czas nawijała o połączeniu Ludmiły i Federico. Chwila.
- Ale jak to Ludmiły i Federico? Przecież my się umawialiśmy na Francescę i Marco - byłem zdezorientowany. Kiedy Vilu zobaczyła moja zdziwiona minę zaczęła mi wszystko tłumaczyć. Już po chwili wiedziałem mniej więcej o co chodzi.
- Rozumiesz? - spytała na koniec. Postanowiłem ożywić naszą rozmowę.
- Doktor Diego Hernandez od spraw sercowych jest gotowy do akcji - zasalutowałem i po chwili zaczęliśmy się śmiać. Nasz plan to zamknąć tę dwójkę w akwarium do czasu aż się pogodzą. Tak, wiem. Bardzo oryginalne. Ale niestety w tym timie rządzi Violetta. gdy doszliśmy do Studio rozdzieliliśmy sobie zadania. Ja miałem się zająć Ludmiłą, a ona Federico. Jeśli dobrze zapamiętałem to nasza Supernova zdaje dzisiaj swoją piosenkę po angielsku więc ruszyłem do Auli. Jak się okazało wszyscy już tam byli, a Ludmiła właśnie wchodziła na scenę by zaśpiewać. Postanowiłem na nią zaczekać.                                                                       


  Po skończonej piosence szybko do niej podszedłem. Tylko teraz jak ją zaciągnąć do akwarium.
- Ludmiła. Mam pewien pomysł w związku z naszym planem - zacząłem mając nadzieję, że w to uwierzy. Oparła rękę o biodro i dziwnie na mnie spojrzała.
- Ojj, Diego. Dobrze wiesz, że od wymyślania planów jestem ja. Ty masz tylko je wykonywać - w tej chwili miałem ochotę przerzucić ją sobie przez ramię i uciec, ale to narobiłoby za dużo szumu. Kobieto bądź kobietą.
- Ale to jest bardzo dobry pomysł. Dzięki niemu... to ty zaśpiewasz dla przedstawicieli U-Mixu - wiedziałem, że się na to złapie. Doskonale wiem, że to jej słaby punkt. Chce być lepsza od Violetty, a mój "plan" daje jej na to szansę. Spojrzałem na nią. Wahała się. Nagle poczułem, że dostałem SMS'a. Spojrzałem na wyświetlacz. Viola. Ojj. Mam przechlapane. Odczytałem zawartość.

Od Vilu <3
Gdzie ty jesteś? Federico mnie zaraz zamorduje. Masz najwyżej trzy minuty. Prowadzę go do akwarium. Musisz być przede mną.

  Nie czekając na decyzję Ludmiły pociągnąłem ją za rękę w stronę sali muzycznej. Gdy wychodziliśmy swój występ zaczynali Marco i Fran.



  Choć blondynka się opierała w końcu udało mi się ją zaciągnąć do wyznaczonej sali. Widząc, że Viola zbliża się z Federico dałem jej znak by wepchnęła go od drugiej strony. Sami weszliśmy do pomieszczenia. Ludmiła natychmiast mi się wyrwała.
- Co to za plan geniuszu? Streszczaj się bo nie mam czasu - i co teraz? I co teraz? Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałem?
- Ludmiła? Ktoś tam jest? - spytałem wskazując na pomieszczenie za nami. Na szczęście drzwi były otwarte. Kiedy dziewczyna odwróciła się w stronę akwarium wepchnąłem ją do środka. W tym samym momencie do środka wpadł Fede.
- Macie gadać! - krzyknęła Vilu i razem zamknęliśmy drzwi. Po chwili moja przyjaciółka stała koło mnie. Przybiliśmy sobie piątki i razem patrzyliśmy jak zakochańce próbują się wydostać z pomieszczenia. Ludmiła krzyczała, że coś mi zrobi i chyba chciała powiedzieć jakieś niecenzuralne słowo bo Fede ją powstrzymał. Niestety wyjść im się nie udało. Postanowiliśmy zostawić ich samych. Przypomniałem sobie o czymś.
- A co jeśli ktoś inny im otworzy? - zapytałem spoglądając na Violę. Uśmiechnęła się.
- Wszystko załatwione. Nikt im nie otworzy. Teraz zostali nam jeszcze tylko Fran i Marco - zanim zaczęła mówić dalej przerwałem jej.
- Widziałem dzisiaj jak śpiewali Podemos. Nie musimy im pomagać - brunetka uśmiechnęła się i mnie... przytuliła? Oddałem gest.
- Dziękuje, że mi dzisiaj pomogłeś. Leon pewnie by stwierdził, że nie chce się wtrącać do ich życia, ale to by za długo trwało. Muszę już iść. Pa Diego - pocałowała mnie w policzek i zniknęła w jednej z sal. Czyli jednak opłacało się to zrobić. Z uśmiechem na twarzy poszedłem na zajęcia Gregorio.


********


  Durna propozycja Bermudeza. Nie wiem co myśleć. Oczywiście, że chciałbym tam pojechać, ale co z rodzicami, znajomymi, muzyką no i Violą?Nie chce tego wszystkiego zostawiać. Wkurzony zacząłem grac na gitarze. Nagle do klasy weszła Viola. Widząc mnie takiego zapytała o co chodzi.



- Ja... Boję ci się powiedzieć - to prawda. Jestem największym tchórzem świata. Ale ją Kocham. To chyba liczy się najbardziej.
- Leon spokojnie. Co się stało? - zapytała jeszcze bardziej zmartwiona niż wcześniej. W końcu i tak będę jej musiał o tym powiedzieć. Zaproponowałem spacer i już po chwili siedzieliśmy na ławce w parku.
- A więc... - zaczęła Viola. Wziąłem głęboki oddech.
- Dostałem pewną propozycję - dalej opowiedziałem jej resztę wiadomości. Przez chwilę siedziała nieruchomo. Jakby wszystko analizowała.
- Wyjeżdżasz? - zapytała ze łzami w oczach. Szybko złapałem ja za dłonie.
- Nie. Znaczy jeszcze nie wiem. To wielka szansa, ale tutaj mam wszystko. Nie wiem co mam robić. Proszę, pomóż mi - przytuliłem ją. Jest mi teraz tak trudno. Nie wiem ile trwaliśmy w tym uścisku. Kiedy w końcu się od siebie oderwaliśmy Vilu spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.
- Tak bardzo chcę byś został, ale to ty musisz podjąć decyzję. Choćbym chciała nie mogę ci w tym pomóc - w tej chwili myślałem tylko o jednym. Przyciągnąłem ja do siebie i pocałowałem. tak bardzo mi tego brakowało. ten pocałunek był inny. Jakby miał być ostatnim. Włożyliśmy w niego wiele emocji. Miał być ostatnim? Nie.

___________________________________________________________________________________
Poproszę o komentarze :)
Zapraszam do zakładek

sobota, 16 sierpnia 2014

NOWE ZAKŁADKI

Chcę Was poinformować o nowych zakładkach:
- Zapytaj bohatera - zadawajcie pytania swoim ulubionym bohaterom opowiadania
- Zaproś - zapraszajcie mnie na wasze blogi. Z chęcią poczytam i skomentuję, a może zostanę na dłużej :)
- Spis treści - już niedługo pojawi się tam spis wszystkich rozdziałów
- Pomysły - jeśli macie jakieś pomysły na opowiadanie możecie mi je przedstawić

Mam nadzieję, że do nich zajrzycie. :)

Przypominam o komentowaniu 15 rozdziału :)


wtorek, 12 sierpnia 2014

SEZON II ROZDZIAŁ 15 "Dla ciebie jestem Federico"

Weszłam do Studia. Szłam za dźwiękiem muzyki. Melodia zaprowadziła mnie do sali Beto. Był tam On. Siedział na krześle. Śpiewał i grał Podemos tylko po angielsku. Jak zawsze wyglądał perfekcyjnie. W pewnej chwili przerwał i spojrzał na mnie. Odłożył gitarę na bok i podszedł do mnie. Jego ręce powędrowały n a moja talię. Wzrok skoncentrował na moich oczach.
- Francesca to jest dla mnie takie trudne. Kocham Cię, ale wiem, że to nieodwzajemniona miłość - jego wzrok był przepełniony bólem. Tylko on wiedział jak to na mnie działa. Nie sadziłam, że to powiem, ale jednak.
- Marco, ta miłość... Ona jest... Ona jest odwzajemniona - wydusiłam w końcu. Jak dobrze było móc to powiedzieć. Chłopak podniósł mnie i obrócił kilka razy. Śmiałam się. Byłam taka szczęśliwa. Kiedy mnie postawił powiedział trzy magiczne dla mnie słowa.
- Ti Amo Francesca - zbliżaliśmy się do siebie. Centymetry stawały się milimetrami...

Oboje budząc się ze snu usiedli na łóżkach. Oddychali bardzo szybko. Do końca nie wiedzieli co się stało. Rozglądali się wokół siebie. Mieli różne odczucia, ale jedno zdanie wypowiedzieli razem.
- Ta miłość jest odwzajemniona - chłopak z uśmiechem na ustach. Dziewczyna z przerażeniem. Marco próbując zasnąć drugi raz, zapytał sam siebie.
- Dlaczego akurat w takim momencie? - naciągnął kołdrę na głowę i udał, że płacze z żalu. No ja bardzo przepraszam, ale rzeczywiście. "Dlaczego właśnie wtedy????!!!!"


************


Przyszłam dziś do szkoły sama. O dziwo Leon po mnie nie przyszedł. Zdziwiłam się, ale pewnie miał coś do załatwienia. Weszłam do Studia i od razu udałam się do Auli. Kiedy do niej weszłam odetchnęłam z ulgą. Diego i Leon ćwiczyli swoja piosenkę. Sama postanowiłam trochę nad nią popracować więc poszłam do sali Beto. Wyjęłam nuty z torebki i zaczęłam grać melodię i śpiewać. Myślę, że nawet może być. Jeszcze się poćwiczy i będzie dobrze. A teraz muszę zagrać moją nowa piosenkę. Napisałam ja całkiem niedawno. Kiedy skończyłam w drzwiach pojawiła się Fran. Przywitałam się z nią. Albo mi się wydaje albo jest przygnębiona.
- Coś nie tak? - spojrzała na zegarek i smutno się uśmiechnęła.
- A pójdziesz ze mną coś zjeść? - zapytała. Zgodziłam się i razem ruszyłyśmy do pobliskiej kafejki.
Zamówiłyśmy sobie tosty. Ponownie zapytałam moją przyjaciółkę o co chodzi.
- Śnił mi się Marco. Znaczy w tym śnie był Marco, no i ja. On powiedział, że mnie kocha, a ja, że jego też. Mieliśmy się pocałować, ale się obudziłam - jakie to romantyczne. Chwila, a co jeśli... Przeprosiłam na chwilę Fran i zadzwoniłam do Diego. Odebrał po pierwszym sygnale.

- Co tam Śnieżko? - to takie słodkie, ale zarazem wkurzające. Nazywa mnie tak odkąd dostałam na targu jabłko od starszej pani.
- Weź z tym skończ. Albo nie. To urocze gdy to mówisz. A teraz błagam Cię zapytaj Marco co mu się dzisiaj śniło.
- Ale po co?
- Nie pytaj mnie po co tylko jego co. A potem do mnie zadzwoń i powiedz. Ok?
- Dla Ciebie wszystko Śnieżko.


************


Rozłączyłem się i wyruszyłem na poszukiwania Marco. Znalazłem go przed wejściem. Wyglądał na zamyślonego. Zaszedłem go od tyłu i krzyknąłem:
- Francesca tu idzie! - przestraszony odskoczył.
- Co? Gdzie? - zaczął się rozglądać, a ja nie wytrzymałem i głośno się zaśmiałem. Po chwili spojrzał na mnie i usiadł na pufie koło sali Angie.
- Przestań sobie ze mnie żartować. Ja tu miałem bardzo poważny sen. Właśnie powiązany z Francescą. Myślałem, że na zawał zejdę - przysiadłem się do niego i zgodnie z prośbą Violi zapytałem co mu się dokładnie śniło.
- Śpiewałem i grałem Podemos po angielsku, naszą piosenkę na zaliczenie. Wtedy ona weszła do sali. Podszedłem do niej i powiedziałem co czuję. A ona powiedziała, że czuje to samo. No i się obudziłem. Najlepszy sen w całym moim życiu - wow. To było jak z jakiejś telenoweli dla nastolatków.
- Stary, ale cie wzięło. Porozmawiamy jeszcze potem bo teraz muszę już iść - oddaliłem się i wykonałem telefon do Vilu.

- Co mu się śniło?
- A może by tak najpierw cześć?
- Nie bądź jak baba i odpowiadaj na pytanie.
- Chyba się fochnę.
- Potem ci to wynagrodzę. Weź mi już powiedz.
- Francesca. Czy Ciebie to w ogóle dziwi? On jest w niej zakochany po uszy.
- Aaaaaaa!!!!! To wspaniale!!!!
- Kupujesz mi aparat słuchowy.
- No bo Fran śniło się, że wyznali sobie miłość, a jemu?
- Dokładnie to samo.
- Trzeba ich połączyć. A ty mi w tym pomożesz.
- Dla Ciebie wszystko Śnieżko.
Rozłączyłem się i uśmiechnąłem pod nosem.
- Najpierw Marcesca, a potem Dieletta.


************


Myślałam, że jak będę znowu ta pomocnicą Ludmiły to czegoś się dowiem. A ta tylko bo Federico jest taki słodki, a za chwilę, ale go nienawidzę. Dlaczego ona nie chce dopuścić do siebie jego miłości. Byliby całkiem fajną parą. Wracając do tego co właśnie robię to muszę uważać. Za chwile zdajemy nasze piosenki po angielsku. Trochę się boję, ale sądzę, że Camila da sobie radę. Przecież tak długo trenowała z MOIM CHŁOPAKIEM!! Nie to, że jestem zazdrosna czy coś. Ja im ufam, ale Maxi spędza ostatnio więcej czasu z nią niż ze mną. Nie mogę o tym tyle myśleć. Przeniosłem wzrok na chłopaków. Diego i Leon świetnie wykonali swoje zadanie. Kiedy zeszli ze sceny Pablo bardzo ich pochwalił i powiedział, że oczywiście zaliczyli. No to teraz my. Weszliśmy na scenę i zaczęliśmy rozstawiać instrumenty. Po chwili podszedł do mnie Maxi.                                                                                                                                                            
                                
- Będziesz wspaniała - objął mnie i pocałował w czoło. Takie małe gesty wystarczą. Teraz jestem gotowa na wszystko.
- Ty też - uśmiechnęłam się i podeszłam do mojego instrumentu. Kocham grać na basie. Zaczęliśmy grać. Muszę przyznać, że Cami świetnie opanowała angielski tekst. Jest genialna. Na pewno to zaliczymy.
- Dzieciaki, to było fantastyczne. To wspaniała dawka emocji. Zdajecie - szczęśliwy zeszliśmy ze sceny.
- A i jeszcze kilka ogłoszeń. Jutro piosenki zdają Ludmiła i duet Francesca i Marco. Chce też przypomnieć, że Violetta będzie śpiewała swoją piosenkę pojutrze dla przedstawicieli You-Mixu. Poćwiczcie choreografię - rozeszliśmy się, a ja poszłam poszukać Ludmiły.


************


Blondynka przechadzała się niespokojnie po klasie. Nie była zła, była wściekła. Było to spowodowane słowami Maxiego. Uznał, że skoro Ludmiła zakochała się w Federico to teraz nie będzie już taka przebiegła. Nie chciała się zmieniać. Tym bardziej nie mogła znieść tego, że inii wiedza o jej małej słabości do Federico. Nagle dziewczyna skierowała swój wzrok na drzwi. Do sali weszła Natalia. Widząc ją postanowiła wprowadzi swój chytry plan w życie. Spojrzała na okno - było otwarte. Niestety nie zauważyła, że ktoś kto nie powinien stoi blisko niego.
- Gdzie się podziewałaś? Czekam tu już dziesięć minut. Czy ty masz mózg? - zaczęła swój atak.
- Nie mogłam cie znaleźć - odrapała spokojnie Natalia. Była przyzwyczajona do takiego traktowania.
- Po pierwsze byłyśmy umówione na moją próbę, a po drugie to nie jest pałac żebyś musiała mnie szukać godzinami. Jesteś aż tak tępa? Jak ten Maxi z tobą wytrzymuje? - nagle do sali wszedł zdegustowany Włoch. Ludmiła rozszerzyła oczy z ogromnego strachu.
- Myślałem, że jesteś inna - chłopak był strasznie zawiedziony. Powoli udał się w stronę drzwi. Dziewczyna szybko chwyciła jego dłoń.
- Fede ja ci to wytłumaczę - brunet wyszarpnął rękę z uścisku. Robił to z ogromnym bólem.
- Po pierwsze dla ciebie jestem Federico, a po drugie już mi wszystko wyjaśniłaś. A ja naprawdę myślałem, że się zmieniłaś - chłopak po raz ostatni spojrzał na blondynkę i opuścił pomieszczenie. Przez chwilę dziewczyna nie wiedziała co zrobić. Jednak po chwili przypomniała sobie o obecności Natalii.
- I co tak stoisz? Włącz podkład i przynieś mi wodę. Zimna i niegazowaną - brunetka posłusznie wykonała prośbę, a raczej polecenie. Jednak nie wyszła z sali. Stanęła koło odtwarzacza.Woda już dawno na nia czekała.
                                                                 

W sali rozbrzmiały pierwsze dźwięki ulubionej piosenki Ludmiły Destinada e Brillar. Dziewczyna dzielnie zaśpiewała kilka wersów lecz po chwili nie wytrzymała. Zaczęła płakać. Miała już wszystkiego dość.Nie chciała stracić Federico. Chciała tylko by jej opinia się nie zmieniła.
- Dlaczego to wszystko jest takie trudne? - pytanie było retoryczne, ale jednak dziewczyna dostała odpowiedź.
- To my wszystko utrudniamy - Ludmiła podniosła głowę i zobaczyła Naty. Jej jedynej nie odstraszyła swoim zachowaniem. A teraz tylko zostawało pomyśleć nad jej słowami. Czy rzeczywiście to my wszystko utrudniamy?
___________________________________________________________________________________
Nowy rozdział w dzień urodzin.
Dokładnie rok temu dodałam ósmy rozdział i małe powiadomienie.
Zrobię to również tym razem.
Bardzo Wam dziękuje za dokładnie 28,759.(w tej chwili)
Jesteście wielcy. 
Bardzo Was Kocham.
Mam nadzieję, że doczekam tu jeszcze chociaż jednych urodzin.
Zapraszam do komentowania.

Kocham Was <3

niedziela, 10 sierpnia 2014

A WIĘC...

Po dłuższym zastanowieniu się postanowiłam zostać na próbę.
We wtorek pojawi się kolejny rozdział.
Od waszych komentarzy będzie zależeć co dalej z tym opowiadaniem.

Mam nadzieję, że ktoś się cieszy.