sobota, 31 stycznia 2015

Live AKTUALIZACJA 3

Live zacznie się około godziny 19.
Przed rozpoczęciem wrzucę wam link. :-)


 
Jeśli jeszcze się wam  nie znudziłyśmy
 

SEZON II ROZDZIAŁ 21 "Daję ci wolność"

  Koncert się skończył, a nasza kadra nauczycielska nas pochwaliła więc postanowiłam się przebrać. Ta sukienka jest prześliczna, ale chcę już wrócić do domu. W garderobie spędziłam 20 minut. Kiedy tylko się spakowałam i chwyciłam za klamkę usłyszałam ciche pukanie. Odłożyłam plecak na kanapę i z uśmiechem otworzyłam drzwi. Byłam pewna, że to Diego, ale ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zobaczyłam Leona.
- Mogę wejść? - zapytał, a ja niepewnie wpuściłam go do środka. Co on tu znowu robi? Mam go dość na dzisiejszy dzień.
- Powód wizyty? - zapytałam i krzyżując ramiona pod biustem podeszłam bliżej niego. Tylko niech nie kombinuje. Znam go aż za dobrze.
- Przeprosiny - westchnął i nareszcie na mnie spojrzał. Nie powiem, zdziwiłam się. - Byłem idiotą. Nie rozumiem jak mogłem cię oskarżyć o zdradę. Byłem wtedy taki zły. Ale nie na ciebie tylko na siebie. Chciałem zrzucić winę na ciebie bo nie chciałem się przed sobą przyznać, że... że to moja wina. Że cię zaniedbywałem. Że zaniedbywałem nasz związek. Żałuję, że tak się stało i chcę cię tak strasznie przeprosić i zapytać o jedno.
- Tak, Leon? - zapytałam pod wpływem chwili łapiąc jego dłoń. Przeprosił mnie. Tak długo na to czekałam.
- Czy jest jeszcze chociaż cień szansy na to żebyśmy byli razem? - och. Tego się nie spodziewałam. Ale, że mam mu odpowiedzieć teraz? Przecież ja nie mogę podjąć tak ważnej decyzji w ciągu kilku sekund.
- Ale ty przecież wyjeżdżasz - przypomniałam sobie w ostatniej chwili.
- Nigdzie nie jadę. Chcę być jak najbliżej ciebie - ale ja nie wiem. To jest trudne... Co z Diego?

########

  Odkąd wróciłam do domu siedzę z nosem w pamiętniku i myślę o tym co powiedział mi Leon. Z jednej strony właśnie tego chciałam - być z Leonem. Ale teraz, przecież to niemożliwe. Co z Diego? Myślałam i myślałam aż usłyszałam pukanie do drzwi. Poprawiłam się na łóżku i krzyknęłam:
- Proszę! - do mojego pokoju wszedł Diego. Uśmiechnęłam się i wskazałam miejsce naprzeciw siebie. Zanim usiadł pocałował mnie w policzek. Dobra, teraz to jeszcze trudniejsze.
- Cześć, przyszedłem cię zobaczyć i zapytać jak się czujesz - czy on nie mógłby być okropnym chłopakiem, który myśli tylko o sobie? Nie, oczywiście, że nie bo to Diego. On musi być taki idealny i cały czas się mną interesuje.
- Cieszę się, ze do mnie przyszedłeś, ale mój nastrój jest kiepski - oddech Violetta. Będzie ci dużo lepiej. - Powód mojego nastroju jest dość skomplikowany. Po naszym występie do mojej garderoby wpadł Leon. Przeprosił mnie i... i zapytał o to czy chciałabym z nim jeszcze być - przerwałam i spojrzałam na niego by sprawdzić jego reakcję. On zamarł. Taki spokój.
- Och - wydusił w końcu. Tylko, że to mi za bardzo nie pomogło. - Chcesz tego?
- Um. To nie jest takie proste. Wydarzyło się tyle rzeczy i teraz nie wiem co o tym myśleć. Chciałam ci o tym powiedzieć - wiem, że to głupie, ale cóż trzeba być chociaż trochę szczerym. Przynajmniej w stosunku do niego.
- A więc ostatni raz - mruknął do siebie i pocałował mnie. Naprawdę się tego nie spodziewałam. - Vilu, ułatwię ci tą sytuację. Powiedzmy, że daję ci wolność. Bądź szczęśliwa - mocno mnie przytulił i wyszedł z mojego pokoju. Takiego rozwiązania tej sprawy się nie spodziewałam. Mogę być z Leonem, ale dlaczego nie jestem szczęśliwa?

********

  Nareszcie nadszedł ten dzień. Moje urodziny. Mam nareszcie osiemnaście lat. Jest pięknie. Tak jak ustalaliśmy z Maxim od dawna impreza jest w klubie karaoke. Świetnie się bawię bo mam przy sobie najlepszych przyjaciół i mojego ukochanego chłopaka. Występy zaczęliśmy od Fran, Cami i Vilu. Włoszka była trochę nadąsana bo dziewczyny cały czas mówiły tylko o jej miłości do Marco. Wyglądało to przesłodko. Kiedy tak przypatrywałam się ich występowi ktoś objął mnie w talii od tyłu.
- Wiem, że to ty Maxi - uśmiechnęłam się, a chłopak położył mi głowę na ramieniu.
- A skąd to wiedziałaś? - zapytał mrucząc mi słodko do ucha.
- Bo tylko ty masz do tego prawo... - chciałam mówić dalej, ale Camila przybiegła do nas i pociągnęła za rękę krzycząc, że jestem dziewczyna. Dobra, jestem Naty. Trochę rzeczy mi się czasami plącze. Ale tyle to ja wiem. Zaciągnęła mnie na scenę i kazała śpiewać Veo Veo.                                                                                               

Zgodziłam się i wyszło nam to świetnie. Kiedy już zeszłyśmy ze sceny wkroczyli na nią chłopcy, a wśród nich był także Federico. Uśmiechnął się do mnie i pokazał na migi, że jak już skończą to też chce ze mną zaśpiewać. Zgodziłam się i przystanęłam z dziewczynami by pooglądać ich występ.



Dopiero wtedy dowiedziałam się, że chodziło o jakiś zakład. Chłopcy zaśpiewali nowy utwór Federico i po chwili Maxi był już obok mnie.
- Natalia chcę ci powiedzieć coś bardzo ważnego. Zapytać cie o bardzo ważną rzecz...
- Sorry, stary. Porywam ją na chwilę - Fede wyrwał mnie z jego objęć i zaprowadził na scenę gdzie
zaśpiewaliśmy Tienes El Talento.
 

Widziałam reakcje Ludmiły. Nie była zadowolona z naszej wspólnej zabawy. Ale cóż, to jej sprawa. Ja mam zamiar spędzić ten wieczór jak najlepiej.

********

  Co to ma niby być?! Dlaczego ona śpiewa z Nim?! Albo raczej dlaczego On śpiewa z nią? Może nagle to Natalia zaczęła mu się podobać. A ja to co? Jestem od niej lepsza! Gdy tylko chłopak zszedł ze sceny złapałam go by z nim porozmawiać.
- Ooo Ludmiła, widziałem twój występ na show. Byłaś...
- Nie słódź Federico. O co ci chodzi? Mówisz mi, ze wyjeżdżasz w ważnych sprawach z wiązanych z twoją karierą, a dwa dni później jesteś tutaj, śpiewasz z Naty i zachowujesz się jak gdyby nigdy nic. Tylko mi tu nie kręć. Po prostu mi powiedz. Czy podoba ci się Naty? - zapytałam i popatrzyłam mu prosto w oczy. Ludmiła Ferro wie kiedy ktoś kłamie. W końcu mam w tym wprawę.
- Co?! Nie! Naty mi się nie podoba. Ona jest moją przyjaciółką. Kiedy przyjechałem tu rok temu pomogła mi się zaaklimatyzować. Bardzo ją lubię - dobijaj mnie bardziej. Rok temu nie czułam tego co teraz i on na pewno też nie. A poza tym to nie jest wymówka.
- To w takim razie co tu robisz? - zapytałam tupiąc nogą. Ta rozmowa zaczyna mnie irytować. Nienawidzę niejasnych sytuacji. Widząc, że chłopak nic nie mówi ruszyłam do wyjścia.
- Tęskniłem za tobą! - usłyszałam i zamarłam. Powoli odwróciłam się w jego stronę. Podszedł do mnie. - Byłem tam, ale strasznie się męczyłem. Bo nie mogłem do ciebie zadzwonić ani cię zobaczyć. Tak strasznie za tobą tęskniłem i nie wytrzymałem. Musiałem cię zobaczyć. Zrozumiałem to. Ludmiła, Kocham Cię - i tu powinien nastąpić romantyczny pocałunek, ale to nie jest bajka. Ja nie jestem księżniczką, a on nie jest księciem. Uciekłam. Uciekłam bo się przestraszyłam. Ja nie mogę mu tego powiedzieć. Nie jestem gotowa.

********



- Chłopaki, to było świetnie - zaczął Broduey gdy tylko chłopaki skończyli grać. Rzeczywiście mi też się podobało, ale mnie z tego powodu tu jestem. Chcę porozmawiać z Leonem.
- Tak, tak. Przepraszam was, ale muszę już iść. Jestem umówiony z Violą, ale nie martw się Leon. Nie jesteśmy już razem - rzucił Diego i mijając mnie wyszedł z Auli. Zaraz po tym podszedł do mnie Leon.  Przywitałem się z nim i obracając głowę w stronę wychodzącego Hiszpana zapytałem:
- A o co mu chodziło? - nie słyszałem żeby Viola była z Diego. Powiedziała mi tylko, że rozstała się z chłopakiem. Leon tylko potrząsnął głową i zmienił temat.
- Wiesz, nie ważne. Lepiej powiedz z czym do mnie przychodzisz bo chyba nie wpadłeś od tak? - no tak. Chodzi mi o Ludmiłę. Opowiedziałem mu wszystko od początku bo potrzebowałem jego rady. Nie mam pojęcia co teraz robić. Czy iść do niej czy może jednak zostawić ją z w spokoju. Nie mam zbytniego doświadczenia w takich sprawach, a nie oszukujmy się Leon i Viola tyle razy ze sobą zrywali, że chyba on wie co mam teraz zrobić.
- Sadze, że nie powinieneś się teraz narzucać. Ona musi to przemyśleć. Jeśli czuje to samo to wszystko się rozwiąże - tak, on ma chyba rację. "Jeśli Kocha to wróci." Właśnie jeśli Kocha. A co jeśli nic do mnie nie czuje? Wtedy ją stracę. Och Federico, będzie dobrze.
- Masz rację. A tak poza tym dobra piosenka. Powinniście nad nią popracować.
________________________________________________________________________________
Witam! 
Tak właśnie wygląda pierwszy rozdział drugiej części mojego opowiadania.
Mam nadzieję, że się wam podobał.
Mam nadzieję na komentarze i przypominam o dzisiejszym live.

PS. To mój 100 post. :-)

czwartek, 29 stycznia 2015

Informacje

1. Live odbędzie się w sobotę w godzinach wieczornych(ok.18-19)
2. Nadal możecie zadawać jakieś pytania w zakładce Pytania.
3. Druga część mojego opowiadania pojawi się w sobotę.
4. Rozdziały będą krótsze i dodawane co tydzień.

To chyba tyle.
Do zobaczenia :-)



czwartek, 22 stycznia 2015

Live

Zbliżają się ferie i mogę zrobić coś nieszablonowego.
W zakładce pytania lub pod nowymi rozdziałami możecie pisać do mnie pytania.
Mogą być one związane z serialem, ale nie muszą.
Tak żebyście mnie lepiej poznali.
Będzie mój pierwszy live więc bardzo się stresuję, ale także cieszę.
Jeśli ta propozycja się wam podoba to piszcie do mnie pytania.
Mam nadzieję, ze to dobry pomysł.
Żegnam się.



sobota, 17 stycznia 2015

SEZON II ROZDZIAŁ 20 "Występ"

  Jak się zaraz nie wygadam to zwariuję. Muszę porozmawiać z Violą. On najlepiej mnie zrozumie. Znalazłam ją śpiewającą w klasie. Poczekałam, aż skończy, pochwaliłam jej pracę i poprosiłam o rozmowę.
- Fran, przyszłaś się wyżalić bo ja to mam taką listę, że mogłabym mówić do wieczora, ale ty zaczynaj - wzięłam głęboki wdech i zebrałam się by nareszcie to powiedzieć.
- Jestem zakochana w Marco - wydusiłam i czekałam na jej reakcję. Ona tylko szeroko się uśmiechnęła i przytuliła mnie.
- Nareszcie to przyznałaś. To jak, kiedy ślub? - zapytała gotowa na to by przygotować wszystko i napisać piosenkę o naszej miłości. Chyba ją zaraz walnę w głowę.
- Violetta! Nie dla każdego miłość to coś dobrego. To jest Marco! Chłopak, którego nie lubię. Który cały czas mnie denerwuje...
- Kto się czubi ten się lubi - przewróciłam oczami. - A teraz ja. Francesca: Diego był u mnie w domu i robiliśmy razem pizzę, zerwałam z Leonem, Diego próbował mnie pocałować, nakrzyczałam na niego, a i jeszcze Leon całował się z Larą, jak sądzisz - ta sukienka mi pasuje? - wskazała na swój ubiór. Jest na prawdę piękna. Chwila, co?!
- Diego chciał cię pocałować?! Och, zerwałaś z Leonem?!! Jak to? Dlaczego? - to nienormalne, przecież ona go kocha. Zawsze go kochała. Zaczęła mi opowiadać o wszystkim. O propozycjach i jej postanowieniu. Na końcu o jego zachowaniu i pocieszaniu Diego. Jeszcze nigdy nie byłam tak wkurzona na Leona. Jak on mógł się tak zachować? Jest kretynem. Przytuliłam ją mocno i zaczęłam myśleć jak go ochrzanić.


********


  Nie chciałam tego okazywać przy Diego, ale przestraszyłam się. A co jeśli on naprawdę powie o tym Federico? Ja... ja nie chce by on się dowiedział. Wtedy mnie znienawidzi i już nie będzie ze mną śpiewał. Tylko on widzi we mnie drugą, lepszą stronę.
- Ałł! - pisnęłam. Wpadłam na kogoś. Podniosłam wzrok. Federico. Miał zmartwiony wyraz twarzy.
- Ludmiła, nic ci się nie stało? - złapał moją dłoń. Spojrzałam na niego uśmiechnięta, ale chwilę potem byłam cała zestresowana. Czy on już wie?
- Nie, nie - obok niego stała walizka. Wyjeżdża? Co? - A co robisz z tą walizką? - zapytałam lekko poddenerwowana. Dowiedziała się i nie chce mnie już nigdy widzieć?
- Mam krótki wyjazd do Włoch. Coś z moim kontraktem. Przykro mi, że nie będzie mnie na występie i nie zobaczę jak błyszczysz - och, czy on nie jest słodki? Tylko on widzi mój blask. Dobrze wie, że jestem Supernovą. Uwielbiam kiedy zwraca na to uwagę.
- Och, tak. To wielka szkoda, ale będę błyszczeć jak zawsze i mam nadzieję, że będziesz mnie oglądał - zachichotałam nerwowo. Boże! Co się ze mną dzieje? Przecież ja nigdy nie chichoczę. To dobre dla zakochanych nastolatek.
- Oczywiście. Będę patrzył jak rozprowadzasz swój blask. A słyszałaś coś o Violi i Leonie? Podobno zerwali - o  nie. Nie, nie, nie.
- Wiesz, nie. Nie obchodzą mnie ich sprawy - odrzuciłam włosy do tyłu i posłałam mu uśmiech.
- No to do zobaczenia. Peligrosamente bella...


********

  Ruszyłam na scenę by przeprowadzić ostatnia próbę. Trochę się stresuję więc poprosiłam Marottiego bym mogła to prześpiewać gdy nikogo nie będzie. Musze się do tego przyzwyczaić. Najbardziej pomaga mi to, że kocham śpiewać, a kiedy to robię przenoszę się do innego świata. Mojego świata. Tam już niczego się nie boję. Światła się zapaliły, a z głośników poleciały pierwsze nuty mojej nowej piosenki. Gdy już skończyłam śpiewać usłyszałam oklaski. Przecież miałam tu być sama. Zdziwiona odwróciłam wzrok w tamtą stronę. Zobaczyłam Diego, ale nie wiem czy byłam do końca zadowolona. Nie zapominałam jeszcze o jego próbie pocałunku. To nie było zachowanie przyjaciela. Ruszyłam w drugą stronę, ale po chwili poczułam, że łapie mnie za nadgarstek i obraca w swoją stronę. Nie chciałam patrzeć mu w oczy.
- Vilu, tak strasznie cię przepraszam. Poniosło mnie. Wiesz jaki jestem. Po prostu chciałem żebyś na mnie spojrzała. Bo ja tu jestem. I byłem zawsze. W Hiszpanii słuchałem jak bardzo żałujesz tego, ze nie jesteś z Leonem. Słuchałem twoich historii miłosnych, a na ustach miałaś napisane tylko jedno imię - Leon. Nie mogłem już tego słuchać więc zacząłem z tobą po raz drugi zwiedzać Hiszpanię. Pokazywać ci, że nie tylko z Leonem mogłabyś być szczęśliwa. A później wyjechałaś więc ja przeniosłem się by być blisko ciebie.  Kłamałem, że chodziło o Studio bo gdy zobaczyłem cię z tym chłopakiem widziałem, że byłaś szczęśliwa i nie chciałem tego psuć. Moja dziewczyna tez była udawana. Chciałem być blisko... Bo, bo... Cię Kocham - pocałowałam go. Po tym co usłyszałam miałam pewność.
- Nie chcę cierpieć - wtuliłam się w niego.


********


- Wreszcie cie znalazłam. Mamy do pogadania! - takimi słowami przywitała mnie Francesca. Spodziewałem się jakiegoś "cześć Leon", ale chyba się przeliczyłem.
- Ta, cześć Fran. U mnie też w porządku - rzuciłem sarkastycznie po czym dodałem. - O czym chcesz rozmawiać? - usiadłem na krześle i wskazałem na drugie, ale ona poprosiła mnie żebyśmy wyszli na zewnątrz. Przystałem na jej prośbę i już po chwili byliśmy obok budynku. Spojrzałem na nią wyczekująco.
- O co chodzi z tobą i Violą? - zapytała, a ja prychnąłem. To o tym chciała ze mną porozmawiać?
- A co ma być? Zerwaliśmy. Nie jesteśmy już razem. Co w tym trudnego do zrozumienia? lepiej zapytaj ją jak jej z Diego. To jest jej nowy chłopak - dziewczyna najpierw wytrzeszczyła oczy, a potem pokręciła głową z niedowierzaniem. Nie rozumiem.
- Czyli naprawdę jesteś taki głupi - chciała odejść, ale złapałem ja za ramie. Niech mi to teraz wyjaśni.
- O czym ty mówisz? - zapytałem dziwnie poddenerwowany.
- Leon, ona nie jest z Diego. Chociaż teraz to już nie wiem. Poza tym zerwała z tobą byś zrobił karierę i myślałam, że ogromnie się pomyliła, ale teraz widzę, że miała racje. Jedź tam, zrób karierę i zostaw ją nareszcie w spokoju. Nie zasługujesz na jej miłość - dziewczyna wyszarpnęła się z mojego uścisku co było łatwe bo kiedy usłyszałem jej słowa od razu go poluźniłem. Czy to prawda? Ona mnie zostawiła po to bym się rozwijał? A jeśli to jest prawda to jestem największym egoistą i idiotą na świecie.


********


Nadszedł ten czas. 


To właśnie ta chwila. 


To idealny moment.


On Beat! On Beat!





  Scena zalała się uczniami, a widownia podniosła się z miejsc by jak najlepiej oddać swoje emocje. Oprócz zwyczajnych przypadkowych widzów byli tam rodzice występujących. Nie wszyscy, ale każdy dumny ze swojego dziecka. Violetta spojrzała w pierwsze rzędy i ujrzała swojego tatę, Olgę i Ramallo. Zobaczyła swoich bliskich. Tych którzy kochali ją najbardziej na świecie. Brakowało jej tylko mamy, ale czuła, że gdzieś tu była i ją wspierała. Po prostu to wiedziała. Na widowni siedzieli także ojcowie Leona, Maxiego, Natalii i Francesci. Byli tak dumni ze swych synów i córek. Wiedzieli, że mają ogromne talenty, ale nie spodziewali się, że aż takie. Matka Ludmiły choć bardzo zadowolona uważała, że to jej córka powinna być dzisiaj gwiazdą, ale widząc jej radość posłała jej uśmiech pełen dumy i zaczęła cicho podśpiewywać piosenkę. Rodzice Andresa nie mogli z nim dzisiaj być, ale to nie oznaczało, że nie miał nikogo. Jego ciocia była na widowni i nagrywała wszystko by potem jego rodzice mogli to obejrzeć. Na Camilę patrzyli z dumą mama, tata i babcia. Nadszedł w końcu czas na jej kolej. Błyszczała jak najjaśniejsza gwiazda rozpalając w sercach swoich bliskich wielką dumę i miłość, która wprost rozsadzała ich od środka. Choć byli też uczniowie bez bliskich przy sobie. Diego, Marco i Broduey byli sami, ale czy ten pierwszy na pewno?

On Beat!

Och tak, to koniec, ale dopiero pierwszej piosenki. Teraz czas na Entre Dos Mundos.


********


- Dziewczyny, było świetne! - jako pierwsza zabrałam głos. Kiedy jestem na scenie czuję się jak gwiazda. Nic się w tedy nie liczy. Jestem tylko ja i moja muzyka.
- Tak, to jest to - zawtórowała mi Vilu. Fran była dziwnie cicha, ale to chyba dlatego, że próbowała się uspokoić przed naszą piosenką. Właśnie.
- Dziewczyny, korzystając z tego, że zaraz zaśpiewamy piosenkę o naszej przyjaźni chcę wam za wszystko podziękować. jesteście ze mną zawsze gdy was potrzebuję. Nasza przyjaźń daje mi tyle szczęścia. Kocham Was - to było szczere. Ja, Vilu i Fran to najlepsze trio świata. Nierozłączne. Ufające sobie w stu procentach. Przyjaciółki na zawsze.
- My Ciebie też Kochamy. Nasza przyjaźń jest bardzo silna i jestem pewna, że przetrwa wszystko...
- Violetta, Camila, Francesca - Codigo Amistad. Na scenę! - w głośnikach rozległo się wolanie nas przez Pablo. Zebrałyśmy się, ale jeszcze przed ostatecznym wyjściem na scenę  mocno się przytuliłyśmy i powiedziałyśmy sobie to co w tej chwili czułyśmy:
- Przyjaciółki na zawsze? - zapytała Fran. Uśmiechnęłyśmy się z Violą i kładąc kolejno dłonie krzyknęłyśmy:
- Przyjaciółki na zawsze! - wyrzuciłyśmy ręce w górę i pobiegłyśmy na scenę zaśpiewać piosenkę. Piosenkę o naszej przyjaźni, która ma przetrwać wszystko.

Misterios,
Pasiones
Secretos de cada corazón
Amores,
Los sueños
La llaves de la amistad
Planeta de las chicas, exclusividad
No hay detalles pequeños
Planeta de las chicas, exclusividad
Siempre mi corazón



********


  Ludmiła. Grr.
- Ojj, Diegito! I jak tam, nadal cię olewa? Nigdy z nią nie będziesz. Nasza księżniczka jest zakochana w Leonie. Nawet w takiej sytuacji w jakiej się teraz znalazła nie spojrzy na ciebie choć przez sekundę - och, żebyś tylko wiedziała wszystko. Dlaczego jej o tym nie powiem? To proste. Wykorzysta to przeciwko nam. Wmówi Vilu, ze zrobiłem to ze względu na nasz układ, który nawet wcale nie istniał. A jestem teraz najszczęśliwszy. Bo to nie ja ją pocałowałem, ale ona mnie. To musi coś znaczyć. Nie jestem jej jednak taki obojętny.
- Masz rację. Zawsze masz rację. Ale gdybym nawet z tobą współpracował co mi po czymś takim? Jej uczucia nie byłyby prawdziwe. Nie byłaby ze mną dlatego, że mnie kocha tylko żeby zapomnieć o Leonie. Nie chciałabym takiego związku - widziałem jej reakcję. Przez chwile wyglądała jak człowiek. Jakby doskonale rozumiała to o czym mówię. Jakby przeżywała coś związanego ze strachem o miłość. Ale przecież to jest niemoż... Federico. On ją zmienia. Zanim dziewczyna to zauważy dawno będzie zakochana w nim po uszy. Tylko, że skoro on ją zmienia na lepsze to nie mogę mu nic powiedzieć. Nich zostanie tak jak jest.
- Jak chcesz Diego. To twoja sprawa, ale jeśli kiedyś będziesz jeszcze potrzebował mojej pomocy - wiesz jakiej, to przyjdź...
- Ludmiła i Natalia - Peligrosamente Bellas.
- Ktoś cię wzywa Supernovo - Ludmiła tylko machnęła swoim kucykiem i poszła w stronę wyjścia na scenę.


********





  Ludmiła miała dzisiaj misję. Błyszczeć jeszcze bardziej niż zwykle. Wynikało to z dwóch powodów. Pierwszy to obecność jej mamy na widowni. To ona zawsze zachęcała ją do występowania i ćwiczyła z nią w domu. Jeśli jesteście ciekawi dlaczego ta dziewczyna ma taki, a nie inny charakter odpowiedź znajdziecie w tej kobiecie. Jeśli ją kiedyś spotkanie - uciekajcie. Nie radzę się do niej zbliżać. Drugim powodem był oczywiście Federico, który obiecał, że będzie ją oglądać. Chciała mu pokazać, że jest gwiazdą w każdym calu i nikt nie może temu zaprzeczyć. Naty natomiast nie pragnęła wiele. Chciała żeby rodzina była z niej dumna, a Maxi był z niej zadowolony, a po występie podszedł do niej i ją pocałował. Bardzo tego potrzebowała. Jak zapragnęła tak się potem stało.

########

  W tym samym czasie do występu przygotowywała się Viola. Miała przy sobie kogoś kto zawsze przy niej był - Diego. Trzymał ją za rękę i powtarzał, że wyjdzie na scenę i pokaże wszystkim na co ją stać. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego i mocno go przytuliła.
- Dziękuję ci za wszystko - mówiła dalej w niego wtulona. Kiedy Diego już chciał jej odpowiedzieć zobaczył Leona i nie mogąc się powstrzymać zrobił to.
- Robię to z miłości. Bardzo Cię Kocham - pocałował dziewczynę w policzek, a kiedy zobaczył, ze Leon odszedł ze spuszczoną głową okręcił dziewczynę dookoła i zaprowadził do wyjścia na scenę. Nie wiedział tylko, ze ktoś cały czas ich obserwował.




********


  Jako, że nasz koncert powoli dobiegał końca postanowiłem poszukać Francesci. Od kilkunastu dni uczę się włoskiego i chcę jej tym zaimponować. Może teraz da mi szansę. Znalazłem ją siedzącą naprzeciw lustra w naszej wspólnej garderobie. Usiadłem obok niej i zanim coś powiedziała ja zacząłem po włosku.
- Francesca, si era brillante. Sei una stella. Felicitazioni.* - dziewczyna uśmiechnęła się nie kryjąc swojego zdziwienia.
- Marco, znasz włoski? - zapytała po chwili odwracając się w moją stronę. Uśmiechnąłem się delikatnie i odpowiedziałem już po hiszpańsku.
- Uczę się. Od kilku tygodni. Odkąd... Odkąd zobaczyłem cię z jakimś Włochem. Wiem, że nie powinienem cię śledzić, ale... Nie wiem nawet jak się z tego wytłumaczyć - spuściłem głowę. W tej chwili czułem się strasznie. Upokorzony. Zamiast się o nią starać to ja ją śledziłem.
- To mój kolega z Włoch. Przyjechał na wakacje i chciałam z nim spędzić trochę czasu. Marco, możemy porozmawiać o nas? - czy możemy? Oczywiście. A tak nawiasem do tego co powiedziała o tym chłopaku - i tak jest idiotą.
- Francesca/Marco jestem w tobie zakochany/zakochana -  wytrzeszczyłem oczy. Na prawdę? O Boże! Od dzisiaj będę już zawsze mówił do niej po włosku. No dobra, może nie codziennie. Nie mogłem się powstrzymać i mocno ją przytuliłem. A co najlepsze - ona mnie nie odepchnęła tylko mocniej mnie przytuliła.
- Ti Amo Francesca.*
- Anch'io Marco* - pocałowałem ja w policzek.


Koniec części pierwszej

___________________________________________________________________________________
*Francesca, byłaś genialna. Jesteś gwiazdą. Gratuluję.

* Kocham Cię Francesca. 
* Ja Ciebie też Marco.

Witam! 
Tak dodałam rozdział 20. 
Nareszcie! 
I to już koniec?
Nie, to koniec pierwszej części. 
Mam nadzieję, że wam się podobało i zostawicie jakiś komentarz. 
Do następnego rozdziału!

Ola <3

niedziela, 11 stycznia 2015

Informacja

Przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale to wszystko przez szkołę.
Moja informacja dotyczy dwóch rzeczy.

1.

Rozdział pojawi się w piątek, sobotę lub niedzielę.
Najpewniej to drugie.

2.

Zawieszam opowiadanie o Ludmile i Federico ze względu na jeden komentarz pod ostatnia częścią.
Nie chcę żebyście sobie ze mnie żartowali.

PS. Jadę na Hobbit: Bitwa Pięciu Armii. Strasznie się cieszę. Wybiera się ktoś albo już był?



niedziela, 28 grudnia 2014

~ Dzień drugi ~

  Ludmiłę obudziło pojedyncze stukanie w szybę. Kiedy otworzyła oczy okazało się, że ktoś rzuca w jej okno małymi kamykami. Przestraszona podbiegła szybko do wyjścia na balkon zakładając na siebie szlafrok i układając pospiesznie potargane włosy.
- Ludmiła, Ludmiła - usłyszała cichy szept. Otworzyła drzwi i zobaczyła stojącego na podwórku Federico. Uśmiechnęła się na jego widok, ale powstrzymała się i krzyknęła.
- Zwariowałeś?! Powybijasz mi wszystkie szyby! - chłopak tylko zaśmiał się pukając delikatnie palcem w swój zegarek i pokazując, że na nią czeka. Już po chwili przyjaciele szli razem do Studia. Federico bił się z myślami. Chciał wykonać jeden gest, ale nie był pewny jak odbierze go Ludmiła. Po chwili pomyślał "raz kozie śmierć" i złapał dziewczynę za rękę. Ta spojrzała na ich splecione ręce i niepewnie uścisnęła jego dłoń. Fede nie mógł się powstrzymać.
- Przepraszam, ale muszę to zrobić - zwrócił się do Ludmiły i stając na ławce zaczął krzyczeć jak bardzo jest szczęśliwy. Dziewczyna patrzyła na niego z niedowierzaniem. Nie miała pojęcia, że ktoś może się tak cieszyć z bycia przy niej. Delikatnie się uśmiechnęła i zciągnęła chłopaka z ławki.
- Zaraz się spóźnimy - pobiegli razem w kierunku szkoły.

Kilka godzin później

  Ludmiła usiadła na murku czekając aż Federico wróci z budki z lodami. Wciąż nie mogła w to co się właśnie działo. Zazwyczaj przerwy miedzy zajęciami spędzała sama. Rozmyślała wtedy o swoim wyglądzie. Uśmiechnęła się widząc, że Włoch już zmierza w jej kierunku. Usiadł obok niej i podał loda o smaku miętowym.
- Jaki jest twój ulubiony kolor? - zapytał znienacka Fede. Dziewczyna posłała mu zdziwione spojrzenie.
- Czy to jest jedno z twoich czterech pytań? - zapytała zaskoczona. Myślała, że nie chce tracić czasu na takie informacje. Chłopak tylko skinął głowa i spojrzał wyczekująco na przyjaciółkę. Po chwili Ludmiła odpowiedziała. - Tylko się nie śmiej. róż - Federico o mało nie spadł z murka. Zwijał się ze śmiechu. Był pewny, że to będzie złoty lub srebrny. Ostatecznie stawiał na niebieski. Ale róż? Nigdy by na to nie wpadł. Ludmiła urażona zabrała torebkę i ruszyła w stronę Studia. Włoch bardzo szybko ja dogonił. Chciał ją zatrzymać, ale gdy nie przyniosło to skutku zaczął iść tyłem obrócony w jej stronę.
- Ludmiła przepraszam. Ja nie chciałem. Nie obrażaj się na mnie - po chwili dziewczyna stanęła w miejscu. Chłopak ucieszył się i zwrócił do niej. - Czyli mi wybaczasz? - blondynka spojrzała na niego i zrobiła słodki uśmiech. Położyła mu dłoń na ramieniu.
- Czekam na zielone. O, już jest. To pa - Włoch spojrzał za siebie i zobaczył przejście dla pieszych i znikającą wśród innych ludzi Ludmiłę. Zasmucił się i sam ruszył w stronę szkoły. Nagle wpadł na wspaniały pomysł. Pobiegł szybko do najbliższego sklepu i kupił różowy kapelusz.

Studio On Beat 

  Ludmiła stała przy tablicy z informacjami. Nagle podbiegła do niej Camila i opowiedział o zdarzeniu, które przed chwila zobaczyła. W pewnej chwili przerwała i obróciła ją w stronę drzwi. Blondynka zaniemówiła. Do budynku wszedł Fede w swoim nowym, różowym kapeluszu. Pytany o powód jego wyboru wciąż odpowiadał jedno.
- To mój ulubiony kolor - dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem i ruszyła na kolejne zajęcia.

2 godziny później 

Po skończonych zajęciach Ludmiła postanowiła znaleźć Federico. Wiedziała, że może być tylko w jednym miejscu, Jak najszybciej udała się do sali tanecznej. Nie pomyliła się.był tam i tańczył w swoim kapeluszu. Blondynka znów się zaśmiała czym zwróciła na siebie uwagę chłopaka. Odwrócił się w jej stronę i spojrzał na nią na wpół uśmiechnięty.
- I kto tutaj się śmieje - Włoch spojrzał w lustro, poprawił swój kapelusz i poszedł zbierać swoje rzeczy. Gdy był już gotowy do wyjścia podszedł do blondynki. Wyciągnął rękę w jej stronę i zapytał.
- Idziemy? - Ludmiła nieśmiało uścisnęła jego dłoń. Dziewczyna zaufała chłopakowi. Poszli tam gdzie chciał on. Kiedy zobaczyła gdzie ją zaprowadził chciała jak najszybciej uciec.
- Federico dlaczego tutaj? - zapytała z ogromnym przestrachem. Fede to zauważył i od razu ją uspokoił.
- W domu jest tylko mój młodszy brat - odetchnęła z ulgą. Bała się, że chłopak chciał ją przedstawić swoim rodzicom. A na to zdecydowanie nie była gotowa. Weszli do środka i od razu udali się na górę. W pokoju chłopaka znajdował się owy brat.
- Leo, miałeś tu nie wchodzić - odezwał się zmęczonym głosem. Jednakże zaraz podszedł do niego i spojrzał błagalnym wzrokiem.
- Później - odpowiedział chłopak i wyszedł z pomieszczenia.
- O co chodziło? - zapytała po chwili dziewczyna. Fedrico tylko delikatnie się uśmiechnął i obiecał, że dowie sie potem. Wskazał ręką na swoje łóżko. Blondynka szybko się na nie wdrapała. Wygodnie się położyła i przymknęła na chwilę oczy. I znów pojawił się ogromny strach. A co jeśli zapyta ją o rodzinę? Nie chciała się zwierzać ze swoich kłopotów. Fede usiał obok niej, a gitarę oparł o ramę łóżka. Marzył o tym by dziś z nią zaśpiewać. Nie chciał jej jednak przeszkadzać.
- Pytaj, nie przeszkadzasz - Włoch bardzo się zdziwił. Skąd ona wiedziała o co mu chodzi? Przecież to nie możliwe by czytała mu w myślach. - Możliwe - Fede wstał z łóżka i spojrzał na nią jak na kosmitkę. Dziewczyna otworzyła oczy i zaczęła się śmiać. - Nie nie patrz już tak na mnie. Nie miałam zamkniętych oczu - chłopak odetchnął z ulgą i z powrotem usiadł obok niej. Właśnie w tej chwili wpadł mu do głowy pomysł na następne pytanie.
- I jak tam z dziewczynami? - pierwsze pytanie, przy którym blondynka nie mogła się wysłowić. Niby lepiej, ale przecież nie mogła mieć pewności.
- Znaczy... tak dokładnie to nie wiem. Bo ja bym nawet chciał żeby było dobrze, ale to nie jest takie proste - tu dziewczyna nie wytrzymała i rozpłakała się. Chłopak szybko ja przytulił. Kiedy Ludmiła już się uspokoiła Fede wziął do ręki gitarę i kartkę, która leżała na stole.
- Napisałem ostatnio, a tak na prawdę to wczoraj kawałek piosenki. Zgodziłabys sie ze mną zaśpiewać? - blondynka kiwnęła głowa na tak. Wzięła teksty w dłonie i rozsiała się wygodniej na łóżku.
- To leci mniej więcej tak.
Ludmi i Fede

"Świat przestał mnie bawić
A jednak sprawiłaś
Że jestem taki jak dawniej
Bez osądu w twoich oczach
Bo kiedy *śpiewam* z tobą
Czuje się jakbym mówił prawdę
To było klasyczne kiedy się spotkaliśmy
Teraz sprawiasz że jestem nowy"*



  Wciąż patrzyli sobie w oczy. Nie mogli oderwać od siebie wzroku nawet na sekundę.
- Ludmiła ja... - chłopak odezwał się po chwili. Ale na tym skończył bo nie umiał znaleźć odpowiednich słów. Po chwili dziewczyna pierwsza wyrwała się z transu. Wstała z łóżka.
- Federico nie mam dużo czasu. Zadaj mi jeszcze te dwa pytania i sobie pójdę - chłopak przeczesał ręką swoje włosy. Z głowy wyleciały mu wszystkie pomysły na dobre pytania. Dopiero po chwili zwrócił się do dziewczyny.
- Powiedz mi czym zajmują się twoi rodzice - to pytanie uderzyło w blondynkę niczym tysiąc pocisków. Ludmiła usiała na podłodze krzyżując nogi. Chłopak uczynił to sami. Tak na prawdę nie wiedział o co jej chodzi. Sądził, że zadał najprostsze pytanie z możliwych. Tymczasem dziewczyna miała problem z odpowiedzeniem na nie.
- Ludmiła...
- Moja mmama zmmarła gdy mmiałam 9 lat - przerwała pociągając nosem. - Więc mój tata znowu się ożenił.
- A ty nie lubisz tej kobiety?
- Nie chodzi o to, że jej nie lubię. Po prostu jest mi strasznie przykro, że znów się ożenił. Tak, chcę żeby był szczęśliwy, ale teraz nie jest. Nie spędza czasu w domu. Ciągle jest w pracy. A przez to cierpimy obie. Błagam cię Fede. Przytul mnie - Włoch szybko wykonał prośbę blondynki. Trwali w tym uścisku dość długo.
- Zawsze będę przy tobie jeśli będziesz mnie potrzebowała - dziewczyna ocierając mokre od łez oczy popatrzyła na chłopaka.
- Obiecujesz? - zapytała z największą powagą. On spojrzał jej w oczy i przyrzekł zawsze przy niej być. Zostało jeszcze jedno pytanie tego dnia. Federico nie chciał już forsować dziewczyny więc postanowił ją o coś poprosić.
- Ludmiła, pomożesz mi?
- Pewnie. W czym? - chłopak przedstawił jej pełen plan działania i czekał już tylko na jej reakcję. Po chwili Argentynka zaczęła powoli kiwać twierdząco głową.
- To może się udać - po tych słowach dziewczyna wstała i udała się do drzwi. Nie chciała żeby chłopak ją odprowadzał. W domu blondynka od razu rzuciła się na swoje łóżko i chwyciła w dłonie swój notes z piosenkami. Znów zapisała w nim wersy, które ostatnio wymyśliła, ale dodała do tego coś jeszcze.


"Esta es mi vida y no la quiero cambiar
Al fin encontre mi lugar
Pero sueno un amor sincero
Alguien que me pueda amar"



  Zadowolona zamknęła notes i odłożyła go na półkę. Chwilę potem otrzymała wiadomość od Federico z podpisem:

"On masuje najlepiej. To o to mi dzisiaj chodziło. Słodkich snów"  

Ludmiła kliknęła na ikonkę zdjęcia, a jej oczom ukazał się brat Federico masujący go. Dziewczyna zaśmiała
się, odpisała mu i zmęczona zasnęła. W tym samym czasie Fede komponował swój nowy utwór. Jemu również wpadły do głowy nowe słowa.



"Jesteś nową klasyką
Jesteś nową Piękną Młodą Istotą*
Dla piękna, młodości
Spogląda na świat z miejsca pasażera
Wyglądasz tak klasycznie
Fantastycznie
Kiedy jesteś na *scenie*
Za każdym razem pokazujesz to
Pokaż jak to robisz"



  Uśmiechnięty zasnął myśląc o Ludmile i dzisiejszym dniu pełnym wrażeń.
___________________________________________________________________________________
*1 - w oryginalnym tekście *tańczę*
*2 - fragment piosenki New Classic Drew Seeley
*3 - *P.T.Y.( Pretty Young Thing)- piosenka Michaela Jacksona, ciężko powiedzieć o osobie, że jest piękną młoda "rzeczą" więc w tłumaczeniu jest "istota" 
*4 - w oryginalnym tekście *parkiecie*

Dodaję tą część jako podziękowanie za prawie 40.000 wyswietleń.
Dziękuję za każde wejście na mojego bloga.
Uwielbiam was <3 

Kolejna część (jeśli będą komentarze) pojawi się w okolicach 45.000 wyświetleń.
Daję wam fory, ale niżej nie zejdę :)