sobota, 13 grudnia 2014

~ Dzień pierwszy ~

Studio On Beat.

Miejsce wypełnione po brzegi muzyką i dobrą zabawą.

Gdzie nie spojrzeć tam ogromne emocje.

Z jednej strony miłość.

Z drugiej cierpienie, ból, smutek.

Z kolejnej podekscytowanie i radość.


Kiedy Ludmiła wchodziła do budynku spojrzenia wszystkich lądowały na niej. Była do tego przyzwyczajona. Zawsze lśniła. Dzisiaj nie chciała tego. Miała ochotę ukryć się w jakimś kącie. Panicznie bała się, że zaraz spotka chłopaka. Nie. Przecież nie może się go bać. Ona nikogo się nie boi. To inni boją się jej. Pewnym krokiem przeszła korytarz. Od razu udała się do swojej ulubionej sali. Od dziecka kochała tańczyć, ale nie dlatego tam poszła. Tylko w tym miejscu miała najlepsze pomysły na piosenki. Zasiadła  na krześle i otworzyła swój gruby notes. Od niedawna pewne słowa krążyły jej po głowie. Zapisała je, ale gdy tylko jeszcze raz je przeczytała wyrwała kartkę z zeszytu, zwinęła ją w kulkę i rzuciła chcą trafić do kosza. Nie zauważyła jednak, że pocisk tylko odbił się od ścianki i poturlał koło nogi biurka. Pomyślała, że to zły pomysł na pisanie nowych piosenek i wyszła z pomieszczenia. Pewien chłopak wszedł do sali chwilę po niej. Jego wzrok od razu powędrował na zwinięty papier. Przeczytał słowa, które widniały na wyrwanej kartce.

"Si es por amor
Doy todo lo que soy

Si es por amor
todo sera verdadero"


Dziwił się, że dziewczyna wyrzuciła tak dobry tekst. Tak. Doskonale wiedział kto go napisał. Wszędzie rozpoznałby jej pismo.
"Czas zacząć grę" - pomyślał i wyruszył na poszukiwania blondynki. Kiedy ja znalazł nie mógł uwierzyć w to co widzi. Dziewczyna słuchała występu Violi, Fran i Cami z wielkim zainteresowaniem. Nie wykazywała żadnych objaw zdegustowania. Wręcz podobał jej się ten występ. Nawet tekst przypadł jej do gustu. Opowiadała o przyjaźni. Chyba tego brakowało jej od dawna.Wiedział, że kiedyś przyjaźniły się z nią Natalia, Francesca, Violetta i Camila. Potem coś się wydarzyło i ich przyjaźń się skończyła. Nigdy tego nie chciała. Po chwili obróciła się i ujrzała jego. Stał oparty o framugę drzwi i przyglądał się jej. Speszona spuściła wzrok i podeszła do niego.
- Nieźle śpiewają - zaczęła rozmowę. - To kiedy padnie pierwsze pytanie? - zapytała lekko ciekawa kiedy nastąpi ta chwila.
- Może teraz. Czym jest dla ciebie muzyka? - z pozory łatwe pytanie. W końcu od czegoś trzeba zacząć. Nie mogła powiedzieć czegoś banalnego. Choć wszystkim wydawało się, że zależy jej tylko na dobru wizualnym - mylili się. Ta bardzo wrażliwa dziewczyna nigdy nie pomyślała o muzyce jak o niepotrzebnej rzeczy. Westchnęła i podniosła głowę na wysokość jego oczu.
- Muzyka... Mówi się, że muzyki się nie uczy. Muzyka to styl życia. Nią się po prostu żyje. Każda nuta ma kawałek swojej historii. A kiedy kilka z nich połączy się w całość powstaje barwna opowieść. Nie ma dwóch takich samych. Muzyka jest dla mnie wszystkim. Przez nią wyrażam wszystkie emocje, które w sobie noszę. To ogromnie pomaga - brunet odetchnął zaskoczony. Wciąż nie mógł uwierzyć w to, że otrzymał taką odpowiedź. On myślał dokładnie tak samo. To było niemożliwe. Zaczął się zastanawiać nad kolejnym pytaniem. Chciał o niej wiedzieć jak najwięcej.
- Chodź ze mną - zaprowadził ja na skwer za szkołą. Od kilku lat stała tam pewna ławka. To tam zawsze spotykali się przyjaciele gdy mieli wolne godziny. Usiedli na niej. Zapanowała cisza, która przerwał chłopak. Wpadł mu do głowy pomysł na kolejne pytanie.
- A jaka jest twoja ulubiona piosenka? - myślał, że blondynka będzie chciała poprosić go o chwile do namysłu, ale ona odparła pewnie:
- Mam dwie. Pierwsza to Sway, ale w wykonaniu Michaela Bublé, a druga Only Hope w wykonaniu Mandy Moore - Włoch zapisał sobie nazwę utworów w swoim notesie w głowie. To była bardzo ważna informacja. Zostały mu dwa pytania. Chciał ja już zapytać gdy grupka kolegów podeszła do nich. Dziewczyna od razu zabrała głos.
- My... znaczy ja przepraszam. Nie powinnam tu była siadać. To wasza ławka. Już pójdę - wstała, ale Fede zatrzymał ją łapiąc za nadgarstek. 
- Poczekaj... - nie dane mu było skończyć.  
- Nie. Lepiej już pójdę - ruszyła z powrotem w stronę Studia. Po chwili usłyszała cichy głos Camili.
- Ludmiła, chodź do nas - blondyna natychmiastowo obróciła się w stronę przyjaciół Federico. Każdy z nich miał inne odczucia. Jedni niepewność, drudzy radość.
- Nie, ja pójdę - machnęła włosami i po chwili znikała w wejściu do budynku. Włoch zmartwił się i powiedział najciszej jak tylko mógł.
- To chyba nie będzie takie proste - po kilku minutach znów byli w swoim towarzystwie. Chłopak siedział na schodkach auli, a dziewczyna grała na fortepianie. Śpiewała piosenkę Ahi Estare. W czasie gdy blondynka zatracała się muzyce Federico myślał o nowych pytaniach. 
- Ludmiła - wytrącił dziewczynę z muzycznego transu. - Masz rodzeństwo? - Ludmiła wstała od fortepianu i przysiadła się do niego. Długo milczała, ale w końcu odpowiedziała na pytanie. 
- Kiedy miałam szesnaście lat jechałam z moim kolegą do mojego taty z Lenką na tyle. Nie zauważyliśmy nadjeżdżającego samochodu z prawego pasa.On uderzył w nas i... Ona nie przeżyła. ja na prawdę nie chciałam... Ja - chłopak bez słowa ja przytulił. W głębi duszy czuł się winny. Nie chciał sprawiać jej przykrości. Ludmiła oderwała się od niego po pewnym czasie. Może potrzebowała tego przytulenia? W końcu rodzic nigdy do końca nie wybaczył jej tego co zrobiła. 
- Przepraszam. Nie powinienem cię o to pytać - blondynka przerwała mu gestem i delikatnie się uśmiechnęła. 
- Wiesz, że ćwiczyłam włoski? - odezwała się po chwili patrząc na bruneta z uśmiechem. On również się uśmiechnął i łapiąc ją za ręce sprowadził na dół po schodkach.

- Na prawdę? Zaraz sprawdzimy twoja wiedzę. Dołącz do mnie gdy zechcesz - wszedł na scenę, a z głośników dało się słyszeć dobrze znaną im obu melodię. Fede zaczął śpiewać dając Ludmile dowód, że robi to dla niej. Po chwili dziewczyna dołączyła do niego. Śpiewali razem tańcząc. Praktycznie nie przestawali patrzeć sobie w oczy. To była piosenka o ich uczuciach. Kiedy skończyli śpiewać brunet zadał ostatnie pytanie dzisiejszego dnia. Nie było proste. Było bardzo, ale to bardzo trudne.
- Jak skończyła się twoja przyjaźń z dziewczynami? Jeśli nie chcesz nie musisz odpowiadać - dodał po chwili. Szybko mu przerwała.
- Miałam odpowiadać szczerze. A więc to było tak. Dobierali nas w dwójki. Mieliśmy brać udział w konkursie. Okazało się, że między innymi Viola była z Fran, a Camila z Naty. Tylko ja zostałam przydzielona do Marco. Byłam smutna, ale nie okazywałam tego. Po kilku dniach poszłam zobaczyć próbę dziewczyn. Chciałam zrobić im niespodziankę więc schowałam się za drzwiami. Kiedy skończyły usłyszałam kawałek ich rozmowy. Mówiły o mnie.

"- Dobrze, ze żadna z nas nie jest w parze z Ludmiła - odezwała się Camila siadając na krześle. Blondynka przysunęła się do drzwi by lepiej słyszeć.
- To chyba oczywiste. Wiadomo jak to by się skończyło... - Natalia zauważyła blond kosmyki Ludmiły. Domyśliła się, że to ona.
- Czemu zamilkłaś? - zapytała zaniepokojona Viola. Sama spojrzała w stronę drzwi. Przeraziła się. Po chwili do pomieszczenia weszła Ludmiła.
- Dlaczego tak mówicie? - zapytała ze łzami w oczach. To były jej najlepsze przyjaciółki. Poczuła się oszukana, zdradzona.
- Ludmiła my... 
- Nie. Myślałam, że nasza przyjaźń jest prawdziwa, a tak na prawdę tylko udawałyście - dziewczyna wybiegła z pomieszczenia."

- Przepraszam. Znowu to zrobiłem. Znów przeze mnie płaczesz - Ludmiła podniosła głowę i spojrzała na niego. Wyglądał na przygnębionego. Tak bardzo chciała go pocałować. Powoli zbliżali się do siebie. Centymetry stawały się milimetrami. Ich usta miały się zetknąć...
- Cześć - odskoczyli od siebie jak oparzeni. Okazało się, że do pomieszczenia wszedł Maxi. Podszedł do Federa. 
- Kiedy próba? - zapytał słabym głosem. Fede zrobił zdziwioną minę. Nie miał pojęcia o co mu chodzi.
- Maxi, dobrze się czujesz? - zapytała po chwili zaniepokojona blondynka. 
- Nie. Boli mnie głowa. A co? - dodał po chwili. Federico i Ludmiła spojrzeli znacząco po sobie. Oboje domyślili się, że chłopak jest chory. Postanowili razem odprowadzić go do domu. Potem Fede powiedział, że chce odprowadzić Ludmiłę do jej domu. Szli w ciszy. Cieszyli się swoją obecnością. Pod posesją panny Ferro dwójka rozstała się. Pasquarelli wracał do domu bardziej radosny niż kiedykolwiek. Gdy tylko przekroczył próg swojego pokoju jego wzrok padł na gitarę. Usiadł z nią na łóżku i zaczął grać i śpiewać Ti Credo. Jego myśli były skupione na blondynce. Z minuty na minutę coraz bardziej się w jej zakochiwał. Miał nadzieje, że dziewczyna myśli tak samo. Jeszcze nie wiedział co tak naprawdę czuła do niego Ludmiła. Postanowił, że musi poprosić Marottiego o śpiewanie tej piosenki w U-Mixie. Ale to potem. Najważniejsze były dla niego Ludmiła i kolejne cztery pytania jakie miał jej jutro zadać. Wymyślenie ich nie było wcale takie proste jak się wydawało.
___________________________________________________________________________________
Przychodzę do was z drugą częścią mojego One Parta.
Mam nadzieję, że opowiadanie wam się podoba. 
Zachęcam do komentowania go i poprzedniego rozdziału. 
Zapraszam także na mojego nowego bloga http://moja-historia-ruchi.blogspot.com/

sobota, 6 grudnia 2014

Deja que nuestras estrellas se fusionan en este baile loco

Moją ostatnia niespodzianka dla was jest:


Nowy blog!


Główną parą będzie Ruchi, czyli Mercedes Lambre i Ruggero Pasquarelli.

Mam nadzieję, że ta niespodzianka wam się spodobała.
Rozdziały będą krótkie, ale często dodawane.
Juz możecie przeczytać opisy bohaterów i prolog.

Zachęcam tez do komentowania rozdziału 19 i wstępu opowiadania o Ludmile i Federico.
Miłych Mikołajek.

One Part o Fedemile, czyli "5 dni 20 pytań" wstęp

- Długo tu stoisz? - zapytała wyczuwając jego obecność. Obróciła się i spojrzała mu w oczy. Bała się, że widział całe przedstawienie.
- Wystarczająco. Nie jesteś taka jak wszyscy myślą - nie chciała tego słuchać. Szybkim ruchem ominęła go i wyszła ze Studio. Dla niej to wszystko było nowe. Jeszcze do niedawna była istnym potworem. Nie wiedziała co to litość. A teraz? Gdy tylko pomyślała, że dzisiaj go zobaczy unosiła się w powietrzu. Szła powoli przed siebie. Po chwili poczuła czyjeś ręce na swojej talii. Wiedziała, że to on. Doskonale znała jego zapach. Nawet nie musiała się odwracać. Chłopak wyszeptał jej na ucho.
- Jesteś inna - odskoczyła od niego. Miała dość. Ciągle mówił tylko o jednym. O zmianach. Nie chciała tego.
- Ja chce spokoju - nie wiedziała dokładnie o co jej chodzi. Można by powiedzieć, że chciała od niego odpocząć. Ale z drugiej strony to właśnie przy nim czuła ten spokój, którego od dawna potrzebowała.
- Mam pomysł - odezwał się po chwili Włoch. Złapał ja za rękę i poprowadził na najbliższą ławkę. Niechętnie usiadła obok niego.
- Znasz taką grę 5 dni 20 pytań? - dziewczyna pokręciła głowa z grymasem na ustach. Nie miała pojęcia o co mu chodzi. Była bardzo ciekawa zasad tej gry. - No to już ci tłumaczę. Będziemy się spotykać przez następne pięć dni. Codziennie będę ci zadawał cztery pytania. Ty będziesz musiała odpowiedzieć na nie szczerze. Bez żadnych kłamstw. Wiesz, poznam cie lepiej. Spędzimy ze sobą trochę czasu. Potem
podejmiesz bardzo ważną decyzję. Zdecydujesz czy chcesz bym był blisko. Jeśli tak - będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. jeśli nie - zrozumiem i nie będę się naprzykrzał - dziewczyna głośno westchnęła i rozsiadła się wygodnie na ławce. Musiała to wszystko przemyśleć. A co jeśli przez te pięć dni nierozerwalnie zwiąże się z chłopakiem? Wtedy już nie będzie mogła udawać, że on nic dla nie nie znaczy. Sama bała się pytań jakie chciał jej zadać. Była przerażona myśląc o tym, że może ją zapytać o przeszłość. Nie mogła sobie nawet tego wyobrazić. Miała opowiadać o tym co stało się kilka lat temu? Gdy ktoś ją wykorzystał i porzucił w okropny sposób. bez żadnych skrupułów czy zahamowań. Ale niestety natura człowieka jest próbować wszystkiego. dziewczynę przekonał szczery uśmiech chłopaka, który wyciągał w jej kierunku rękę. Po chwili pewnie ją uścisnęła.
- Tylko nie myśl, że od razu rzucę ci się w ramiona - wstała z ławki i ruszyła w stronę swojego domu. Po kilku krokach obróciła się i rzuciła delikatnie w stronę chłopaka. - Widzimy się jutro - wesoły Włoch z trudem opanował emocje. Tak bardzo cieszył się z decyzji dziewczyny. Ona wykonała obrót i wyszeptała "cztery pytania". Wieczorem leżąc w swoich łóżkach oboje zastanawiali się nad ważnymi dla nich sprawami. Ona o tym co jutro się wydarzy, a on o pytaniach jakie jej zada. Żadne z nich nie było pewne czy myśli w dobry sposób. Przecież te kilka dni mogło ich zmienić na zawsze. Jednak oboje chcieli zaryzykować. Kolejne ciekawe wyzwanie.

___________________________________________________________________________________
Oto druga część mojej niespodzianki.
Już za chwilę poznacie trzecią.
Mam nadzieje, że zachęciłam was do tego opowiadania.
Podzieliłam go na wstęp, 5 poszczególnych dni i epilog.

SEZON II ROZDZIAŁ 19 "A nie jest ci jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności zimno?"

  Dzisiaj nagrywamy z Fede teledysk do Ti Credo. Nadal nie mogę w to uwierzyć. Będę gwiazdą. Nareszcie przyszedł czas na Supernove. Pokażę wszystkim na co stać Ludmiłę Ferro! Bo to ja jestem tutaj najle...
- Cześć Ludmiła - ooo! jak on cudnie wygląda. No więc tak jak mówiłam to my jesteśmy tutaj najlepsi. - Mam coś dla ciebie - chłopak podszedł bliżej i podał mi zgięta na pół kartkę. Spojrzałam na niego.
- Dla mnie? Na prawdę? Co to jest? - zapytałam rozkładając papier. wiersz?* Jest piękny, ale dlaczego mi go dał?
- Szukałem go od tego incydentu w akwarium. Pamiętasz jak zapytałem cie czy jesteś we mnie zakochana? - skinęłam niepewnie głową. - Może ten wiersz ci jakoś pomoże - delikatnie się do niego uśmiechnęłam. nasza mała konwersacje przerwał Marotti, który podszedł do nas i zaczął opowiadać o tym co mamy po kolei robić. Potem ustawił nas na naszych miejscach i krzyknął "Akcja!" Nigdy nie lubiłam piosenek tego typu, a szczególnie tej. Została, przecież napisana przez Violettę. Ale kiedy tą piosenkę śpiewa Federico i to jeszcze w swoim ojczystym języku hipnotyzuje mnie. Nie mogę wtedy myśleć. Chcę tylko robić to co on i być blisko niego. Nie wiem jak do tego doszło, ale niesiona tembrem jego głosu byłam tylko kilka centymetrów od jego ust.
- Cięcie! - odsunęliśmy się od siebie i lekko uśmiechnęliśmy. Moim zdanie  wyszło idealnie. Po ustaleniu wszystkich szczegółów i dokręceniu niektórych scen byliśmy wolni, a mój ulubiony Włoch odprowadził mnie pod salę Angie, w której zaraz miały zacząć się zajęcia ze śpiewu. Mogę uznać początek tego dnia za bardzo udany. Przede mną otwierają się drzwi kariery. Muszę jeszcze tylko usunąć Violettę.


********


  Znowu zostaliśmy wezwani do Pablo. Spotkanie od razu połączyło się z próbą. Nasz dyrektor poinformował nas o tym, że jutro przyjedzie do nas jakaś znana piosenkarka bo bardzo chce nasz wszystkich poznać. Strasznie się ucieszyliśmy. Ktoś znany na prawe chciał nas poznać i tej osobie podobała się nasza praca. Nasz trud i wysiłek jaki wkładamy we wszystko co robimy. Ale nie było dużo czasu do namysłu kim może być ta tajemnicza osoba bo zaczęliśmy naszą próbę. Pierwsze zaśpiewały Viola, Fran i moja ukochana Cami. Była najlepsza. I prawie cały czas uśmiechała się do mnie. Bardzo ją kocham i nie mogę sobie wyobrazić mojego życia bez niej. Mojego promyka, który rozświetla mi każdy dzień. Pablo bardzo pochwalił dziewczyny i zaprosił nasz zespół na scenę.



- Przygotowujecie inną wersję Entre Dos Mundos, prawda? - zapytał nauczyciel aby się upewnić. Każdy z nas odpowiedział twierdząco i zaczęliśmy grać. Widziałem wyraz twarzy Pablo. Był zadowolony z naszej pracy. Musimy szybko pracować bo nawet nie wiemy kiedy będzie nasz koncert. Zaraz po tej próbie mamy kolejna z Gregorio. Już nie mogę się doczekać. Uwielbiam tańczyć, nawet bardziej niż śpiewać. Po skończeniu piosenki zeszliśmy ze sceny ustępując miejsca Ludmile i Naty. jako, że my już skończyliśmy mogliśmy wyjść i przygotować się na lekcje tańca. Tylko Maxi został by pooglądać Natalię i oddać Pablo próbną wersję piosenki grupowej. szybko pognałem do szatni i przebrałem się w swój strój specjalnie przeznaczony do tych lekcji. Do sali wszedłem pierwszy więc postanowiłem się rozgrzać. zaraz dołączyła do mnie reszta.

********

  Nasza dzisiejsza próba poszła znakomicie. Byliśmy bardzo dobrze zgrani. Moim zdaniem to jedna z najlepszych. I może byłoby jeszcze lepiej gdyby nie to, że jakiś chłopak, chyba Juan przyszedł i zawołał nas na spotkanie do Auli. Pewnie chodzi o tą gwiazdę. Weszliśmy do pomieszczenia, ale nie było tam nikogo sławnego. Tylko nasi przyjaciele.
- Violu, o co chodzi? - podszedłem do mojej przyjaciółki, która co chwile wymieniała spojrzenia z Cami stojąca trochę dalej. Dziewczyna jednak niczego znaczącego mi nie powiedziała. tylko tyle, że ta osoba zaraz przyjdzie. Wszyscy ustawiliśmy się w równym rządku kiedy zauważyliśmy, że drzwi się otwierają. Naszym oczom ukazała się... Bridget Mendler! W sali od razu zrobiło się głośno. Każdy z nas chciał zamienić z nią chociaż jednio zdanie. Nie powiem, że ja uwielbiam, ale niektóre piosenki znam. No właśnie, może byśmy coś zaśpiewali? Poddałem ten pomysł na co dziewczyna ochoczo przystała. Zapytała czy znamy jej najnowsza piosenkę, a ja z radością podbiegłem do mojego laptopa poszukać dobrego podkładu.
- Mam go! - krzyknąłem i nacisnąłem play. Bridget zaczęła śpiewać, a my po chwili się do niej przyłączyliśmy. Genialne uczucie, śpiewać z gwiazdą, która nas podziwia. Kiedy skończyliśmy podeszła do mnie i zapytała czym się zajmuje w Studio. Wytłumaczyłem jej wszystko od śpiewu po zgrywanie podkładów. Ona powiedziała, że oglądała prezentacje Violi dla U-Mixu, na której akurat zastępowałem jednego z pracowników portalu. Niestety po jakichś 10 minutach dziewczyna oznajmiła, że musi już iść i poszła do pokoju nauczycielskiego razem z Antonio. Oszołomiony tym spotkaniem dopiero po chwili przypomniałem sobie o tym, że zaraz mamy kolejną próbę, a Pablo zaakceptował nasz pomysł więc muszę rozdać reszcie ich teksty i nuty. Szybko podbiegłem do przyjaciół i wszystko porozdzielałem.

********




- On Beat! - skończyliśmy śpiewać. Wyszło super. Ta piosenka jest genialna. Kiedy ja śpiewam rozpiera mnie energia. A na następnych zajęciach będziemy uczyć się do niej choreografii.
- Jesteście coraz lepsi - zauważył Pablo. Podziękowaliśmy mu, a on chciał chyba jeszcze coś powiedzieć. ale przerwał mu Marrotti., który właśnie wszedł do środka.
- Mam dobrą wiadomość! - krzyknął i stanął koło naszego dyrektora. - Chcecie wiedzieć jaką? - zapytał jakby mówił do małych dzieci. Każdy z nas pokiwał głową na tak. Chwilę milczał aż w końcu nam powiedział. - Show odbędzie się za dwa dni! - bardzo się ucieszyliśmy. Maxi przytulił mnie od tyłu, a ja położyłam swoje dłonie na jego, które oplatały mnie w pasie. To wspaniałe. Znowu będziemy mogli wystąpić. - Tak, tak. To dobrze, że się cieszycie, ale przed wami dużo pracy, prawda Pablo? - spojrzał na nauczyciela. On skinął głowa i zabrał głos.
- Będziemy teraz ćwiczyć jeszcze częściej. Violetta, Camila , Francesca teraz wy - dziewczyny skinęły głowami, a reszta, w tym ja i Maxi zeszliśmy je  pooglądać.                                                                                                                                                                   

Ich przyjaźń jest genialna. Też chciałabym mieć takie przyjaciółki. Co prawda mam Ludmiłę, ale ona jest dość specyficzna w takich sytuacjach. Kiedy dziewczyny skończyły śpiewać swoją próbę zaczęłyśmy ja i Ludmiła. Zdziwiłam, się kiedy pokazała mi tą piosenkę i zaproponowała bym z nią zaśpiewała. Ale z drugiej strony bardzo się ucieszyłam. Potem na scenę weszli chłopcy i Viola. Jej piosenka jest bardzo piękna, ale nie wiem do kogo ją śpiewała. Do Leona czy może jednak do Diego?

********

  Kiedy skończyliśmy wszystkie próby postanowiłam poszukać Diego i pójść z nim coś zjeść. Chciałam mu powiedzieć o mnie i Leonie. Wiem, że on najlepiej będzie wiedział jak mnie pocieszyć. Szukałam go w sali od tańca i śpiewu, ale tam go nie było więc udałam się do sali Beto. Jego tam nie było, ale za to zobaczyłam tam Leona. Nie był sam. On... On był tam z Lara. A co gorsze oni się całowali. Wybiegłam z sali, ale od razu na kogoś wpadłam. Podniosłam głowę i zobaczyłam Diego. No super! Nie mógł przyjść zanim tam weszłam?
- Hey Violu, masz ochotę coś zje... Co się stało? - przerwał widząc mnie zapłakaną. Nie miałam siły o tym mówić więc tylko skinęłam w ich stronę. Mój przyjaciel tam spojrzał i zmarszczył brwi. Rozumiem go. Nic nie wiedział o moim zerwaniu z Leonem, a do tego to i tak był dziwny widok.
- Odprowadzę cię do domu. A potem wybiję mu zęby - dodał w myślach. Objął mnie ramieniem. Zanim wyszliśmy obejrzał się jeszcze raz do tyłu i zamarł. Pewnie bardzo sie tym przejął. W czasie drogi do mojego domu nie rozmawialismy. Ja nawet nie chciałam o tym myśleć. Jak on mógł mi to zrobić? Zerwałam z nim by się rozwijał, a nie dzień po całował się z inną. A może on z nią był w czasie trwania naszego związku. Dlatego nie protestował zbyt długo. Było mu to na rękę. Co za świnia! Otworzyłam drzwi do mojego domu. Co dziwne Diego też wszedł.
- Diego, nie ma teraz ochoty na rozmowę i na pewno nie jestem teraz dobrym towarzysze,. Nie to, że cie wyrzucam czy coś, ale chciałabym teraz zostać sama - odetchnęłam dość ciężko. Nie lubię się tak zachowywać, ale teraz na prawdę nie ma na nic siły.
- Violu, bo się obrazę. Przyszedłem tu żebyś mogła przez chwile przestać o tym myśleć. Właśnie dlatego chodź ze mną do kuchni bo mam zamiar zrobić z tobą najlepszą pizzę na świecie -  chociaż byłam zmęczona wszystkimi próbami, załamana tym co zobaczyłam i zdziwiona pomysłem Diego lekko się uśmiechnęłam i zabrałam go do kuchni. Słabo się znam na robieniu pizzy, ale wiem, że Diego potrafi ja przyrządzić. Poprosiłam Olgę żeby wyjęła wszystkie składniki, a w tym czasie założyliśmy urocze fartuszki. Zanim jednak Olga wyszła z kuchni rzuciła coś na temat "mojego nowego chłopaka" za co szybko ją skarciłam i przypomniałam, że jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- No to teraz sypiemy mąkę, w środku robimy dołek i wlewamy do niego trochę wody - zrobiliśmy wszystko co powiedział. - Przypomina ci to coś swoim kształtem? - zapytał zanim przystąpiliśmy do kolejnych czynności.
- Diego nie traktuj mnie jak przedszkolaka - przerwałam na chwilę i zamieniłam swój głos na dziecięcy - To wulkan! - krzyknęłam i klasnęłam w dłonie. Chłopak spojrzał na mnie roześmiany, podszedł do mnie i pocałował w czoło.
- Jesteś genialna. Jedziemy dalej. Musimy wyrobić ciasto - chętnie zabrałam się do pracy. Po chwil;i wpadłam na pomysł. Szybkim ruchem nabrałam trochę mąki na palec i umieściłam ją na twarzy Diego zanosząc się śmiechem.
- Ty wredoto - Diego również nabrał mąki i dmuchnął mi nią w twarz. Zmrużyłam oczy.
- Co robisz? Mam mąkę na rzęsach - zaśmiałam się próbując otworzyć oczy.
- A nie jest ci jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności zimno? - zanim zdążyłam jakoś zareagować Diego wtarł mąkę w moje ramiona krzycząc, że zaraz mnie rozgrzeje i śmiejąc się jak maniak z horrorów. Zaśmiałam się i usłyszałam dzwonek do drzwi. Chwile potem do kuchni weszła Olga by otworzyć, ale zanim doszła do drzwi spojrzałam na nas z przerażeniem i zastrzegła, że musimy to posprzątać sami. Zaśmialiśmy się.
- Chodź, wytrę cię - przetarłam jego oczy z u śmiechem, aż do chwili gdy usłyszałam ten głos.
- Dobry wieczór - odwróciliśmy się w stronę Leona. Byłam zaskoczona tym , że tu przyszedł.bo tak właściwie to po co? Zaprosiłam go do środka. Po krótkiej wymianie zdań Diego i Leona przeszliśmy do powodu jego wizyty.
- Co ty tutaj robisz Leon? - siląc się na w miarę przyjemny ton głosu.
- Ktoś mi powiedział, że jesteś tu z Diego. Czyli jednak miałem rację. Zdradzałaś mnie z nim i dlatego ze mną zerwałaś - spojrzałam na niego z niedowierzaniem. Zaśmiałam się kpiąco i zaczęłam się wycierać ściereczką.
- Mówi to osoba, która dzień po naszym zerwaniu całuje się z kimś innym. Tak Leon, widziałam to. Nie mogę w to uwierzyć. Że mogłeś w tak podły sposób potraktować nasz związek. Nie chcę nic słyszeć. A Diego to tylko mój
przyjaciel - wyprosiłam Leona z domu i wróciłam z Diego do robienia pizzy. On nie może mi zepsuć tego wieczoru. Co więcej powiem, że zrobiliśmy naprawdę dobrą pizzę, a podczas kolacji świetnie się bawiliśmy. Nawet mój tata był bardzo wesoły. On uwielbia Diego. Lubię takie chwile.

********

Dziewczyna weszła do sali muzycznej i od razu zabrała się za swoja nowa piosenkę.

"Jak chcesz żebym cie kochała, jeśli kocham cię, a ty nie chcesz żebym cie kochała tak, jak chcę cię kochać"

Ta piosenka była zadedykowana Diego. Bo kochała go jak przyjaciela, a on chciał czegoś więcej. Ahh, o wilku mowa.
- Ta piosenka chyba ma być radosna - zauważył Diego. Violetta podeszła do niego i powiedziała, że nie ma nastoju by śpiewać to w taki sposób. Diego ujął jej twarz w swoje dłonie.
- Mogę spróbować poprawić ci humor - już miał ją pocałować gdy nagle Viola wyrwała się z transu i odsunęła od chłopaka.
- Nie wierzę, że próbowałeś to zrobić, Diego. Nie chcę tego słuchać - dodała gdy zobaczyła, że chłopka chce się tłumaczyć i wyszła. Zdenerwowany Diego oparł się o ścinę i zaklął cicho pod nosem

#############

 W tym samym czasie Ludmiła ćwiczyła w sali swoja najnowsza piosenkę - Peligrosamente Bellas. O tak. One była niebezpiecznie piękne. Między innymi właśnie dlatego Federico i Maxi się w ich zakochali. Szkoda tylko, że jedna z nich nie była jeszcze w związku. Jednak to uczucie, które łączyło ją z chłopakiem dawało widoczne efekty. Chociaż jakiś zalążek zła wciąż w niej został.
- Ludmiła! To ty przyprowadziłaś ją do Studio! - blondynka odwróciła głowę i zobaczyła Diego. Uśmiechnęła się.
- Jakiś ty domyślny. Tak to ja i co mi teraz zrobisz? - zapytała drażniąc się z nim. Chłopakowi nie było do śmiechu.
- Pożałujesz tego. Tym bardziej, że teraz znam twój słaby punkt. Ciekawe co sadzi o tym Federico - blondynka zamarła choć nie dała tego po sobie poznać. Nie chciała stracić chłopaka znowu.

 *wiersz jaki Federico podarował Ludmile
Co to jest miłość? po sto razy pytaj,
Nie znajdziesz na to odpowiedzi w słowie,
W kochanka oczach, w jego duszy czytaj,
Co to jest miłość, tak ci o niej powie.
Jest to duch jakiś, seraf niewidziany,
Odblaskiem światła promieniący z dala;
Niebieski promień na ziemi zbłąkany,
Co wchodzi w serce i serce zapala.

J. Korsak
__________________________________________________________________________________
A więc oto pierwsza z trzech niespodzianek, które dla was przygotowałam.
Mam nadzieję, że ten rozdział wam się podoba.
Już za niedługo pojawi się druga niespodzianka.

poniedziałek, 24 listopada 2014

INFORMACJA

Przepraszam, że teraz zaniedbuję bloga.
Robię to dlatego, ponieważ przygotowuje dla was niespodziankę na święta.
Jeśli dobrze pójdzie to dodam nowy rozdział w ten weekend .
Jeszcze raz przepraszam.

PS. KONCERT VIOLETTA LIVE W PL - 29 MARCA 2015R!!!!!!

O Boże!!!
Jak to zobaczyłam to myślałam, że zemdleję.
Szkoda tylko, że w Łodzi, ale zrobię wszystko by tam pojechać.
A wy?




Oooo. Jakie to słodkie :)

niedziela, 9 listopada 2014

SEZON II ROZDZIAŁ 18 "Przestań już tyle gadać"

Już dawno nigdzie nie byłam z Maxim więc byłam prze szczęśliwa gdy zabrał mnie z próby na romantyczny spacer. Kiedy przechodziliśmy obok budki z lodami przypomniałam sobie jak kiedyś kopiliśmy tu lody czekoladowe, ale zamiast je zjeść Maxi mnie nimi wysmarował, a ja nie chciałam być gorsza więc tez go pobrudziłam. Potem musieliśmy się jakoś oczyścić. W tym celu poszliśmy do mnie do domu. Kiedy moja mam nas zobaczyła zaczęła się głośno śmiać i wskazała Maxiemu łazienkę na dole. Po umyciu się i wysuszeniu dostaliśmy czekoladowe ciasteczka i kakao. następnie poszliśmy do mojego pokoju i obejrzeliśmy jakiś film. Wtedy było naprawdę fajnie. Wracając do naszego teraźniejszego spaceru mam już dość tej ciszy. Już chciałam coś powiedzieć gdy ubiegł mnie Maxi.
- Na twoje urodziny jest już wszystko gotowe, prawda? - nareszcie coś powiedział.
- Tak. Już wszystko przygotowane. Urodziny w klubie karaoke. mam nadzieję, że będzie wspaniale - w końcu będą przy mnie mój chłopak i przyjaciele. Musi być genialnie. Nagle Maxi złapał mnie mocniej za rękę i spojrzał w oczy.
- Obiecuje ci, że te urodziny zapamiętasz na bardzo długo - przytulił mnie bardzo mocno. I nie wiem czemu, ale od razu naszła mnie ochota by coś zaśpiewać. A mój chłopak chyba czyta mi w myślach. Zaczął śpiewać Podemos, a ja jak zwykle dołączyła do niego. W refrenie chłopak zaczął ze mną tańczyć walca. A kiedy skończyliśmy śpiewać tę piękna piosenkę Maxi uklęknął i pocałował moja dłoń. Wokół nas rozległy się brawa. Speszona wtuliłam się mocniej w mojego ukochanego chłopaka i razem ruszyliśmy w stronę mojego domu.


********


Nadal nie wierząc w to co przed chwilą usłyszałam poszłam do swojego pokoju. odkąd Lara wyszła z mojego domu wiedział com muszę zrobić lecz na samą myśl o tym chciało mi się płakać. Bo komu by było w takiej sytuacji wesoło. Weszłam do pokoju, a mój wzrok od razu powędrował na Leona. Pewnie ostatni raz widzę go tutaj tak wesołego i niczego nie świadomego. Serce mi pęka.
- Wszystko w porządku Vilu? - nie rób mi tego, błagam cię, nie. Jest mi tak źle.
- Tak, znaczy... tak, wszystko w porządku. To tylko dostawa dla Olgi - co mu miałam powiedzieć? Że przyszła Lara, a przez nią zaraz zrobię coś okropnego?
- A wiesz, że dzisiaj byłaś genialna? a za twój występ należy ci się nagroda - zanim zdążyłam zareagować Leon mnie pocałował. Myślałam o tym by to przerwać, ale to zapewne będzie nasz ostatni pocałunek. Kiedy się od siebie odsunęliśmy rozpłakałam się i mocno w niego wtuliłam. Leon odwzajemnił mój uścisk.
- Vilu, co się stało? - zapytał po chwili. Odsunęłam się od niego i usiadłam na łóżku. Zaraz obok mnie pojawił się mój chłopak. Piękny zwrot. Mój chłopak
- Leon, myślałeś już o wyjeździe? - zaczęłam ten bolesny temat. Chłopak przybrał zmartwiona minę.
- Tak Violu. Przemyślałem to i postanowiłem zos...
- Leon, musimy zerwać - wydusiłam zanim oznajmił mi swoja decyzję. natychmiast poderwał się z miejsca i spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem.
- Co? O czym ty mówisz? Żartujesz, prawda? Powiedz, ze żartujesz! - i jak ja mam nie płakać. A tak chciałam tego uniknąć. Przecież musiałam to zrobić. Inaczej by mnie znienawidził.
- Mowie prawdę, Leon. Dla mnie to też nie jest łatwe, ale tak musi być - Leon był tak zły, że przez chwile myślałam, że coś rozbije. Jego oczy ciskały gromy.
- Ale dlaczego? To przez to, że chciałem wyjechać? Ja nigdzie nie jadę. Zostaje tu dla ciebie - kleknął przede mną i złapał moje dłonie. Zmusił mnie do tego bym popatrzyła mu w oczy. Nie. Ja nie mogę. W wyrwałam dłonie z jego uścisku i wstałam z łóżka.
- Leon zakończmy to bez kłótni. na prawdę tego nie chcę - odwróciłam się w jego stronę. Stał przy moim biurku. Chciał coś powiedzieć, ale mu przerwałam. - Leon, wyjdź już.
- A może tak na prawdę chodzi o Diego? - uwierzcie mi, ale te słowa zabolały mnie najbardziej. I to dlatego, że właśnie najbardziej chciałam żeby o mnie zawalczył Żeby nie wyjeżdżał. Żeby nigdy nie dostał tej propozycji. A on oskarżył mnie o zdradę.
- Leon, nie mogę uwierzy, że to powiedziałeś. Wyjdź! - chłopak spełnił moją prośbę i wyszedł z pokoju. Kiedy tylko usłyszałam mocny trzask drzwi na parterze rzuciłam się na łózko i zaczęłam mocno płakać. Nie sadziłam, że to będzie aż tak bolesne. Wzięłam do ręki mój pamiętnik i długopis i zaczęłam pisać.


Najgorszy dzień życia

Choć dla innych ta rzecz mogła być tylko błahostką dla mnie była ogromna porażką. Zerwałam z Leonem. Zrobiłam to by mu pomóc. By mógł się rozwijać i nie miał do mnie kiedyś o to pretensji. Byłam w stanie to zrobić bo moja miłość do niego jest bardzo głęboka. Zgodziłam się na to bo jestem w nim tak zakochana, że dla jego dobra mogę nawet poświecić nasz związek. Tylko dlaczego to tak boli? On oskarżył mnie o zdradę. Nie mogę w to uwierzyć. Chciałam tylko jego szczęścia, a zamiast wdzięczności otrzymałam potworny ból.


Odłożyłam pamiętnik na miejsce i przytuliłam się do poduszki. To było straszne.


********


Następny dzień

Kiedy tylko Francesca pokazała nam, tzn. mi i Violi swoją nową piosenkę o naszej przyjaźni zakochałyśmy się w jej. Od rana ciągle ją ulepszamy. Jest przepiękna i nazywa się Codigo Amistad. Cieszę się, że mamy już drugą piosenkę o naszej przyjaźni. To dużo daje naszej przyjaźni. Nie zawsze zdarza się taka piękna przyjaźń jaka właśnie łączy nas. Mam nadzieje, że nasza przyjaźń przetrwa wszystko.  
                                             


- Dziewczyny, ta wersja jest najlepsza - odezwała się Fran zaraz po zakończeniu naszego wspólnego śpiewania. Miała rację.
- Tak, tak Fran. To teraz przerwa na ploteczki. Fran co u ciebie i Marco? - zachichotałyśmy z Violą patrząc na "oburzoną" Fran. Doskonale wiemy, że nasza przyjaciółka jest w nim zakochana z wzajemnością tylko nie chce się do tego przyznać.
- Dziewczyny przestańcie. My nie będziemy razem - niech zaprzecza ile chce, ale oni na pewno będą razem. - A ty Cami? Jak tam twój związek? - wiem, że zmieniła temat, ale nie przeszkadzało mi to.
- Słabo. Nie wiem co się dzieje, ale nie czuję takiej magii. Jakbyśmy byli przyjaciółmi. To dziwne - zakończyła. Tylko im dwóm mogłam powiedzieć co tak naprawdę czuję. 
- Nie martw się Cami. Może to tylko taki krotki okres. Zaraz przypomnisz sobie jak bardzo kochasz Brodueya, a on ciebie - Francesca jest wspaniała. Znowu wróciła do mnie wiara w nasz związek. Warto mieć przyjaciółki... Zaraz, zaraz. Dlaczego Viola się nie odzywa? Spojrzałam na nią. Stała z boku, nieobecna.
- Vilu, co się dzieje? - podeszłam do niej. Wyglądała na smutną. - Coś nie tak z Leonem? - zapytałam rozumiejąc rodzaj sytuacji.
- Ja i Leon... - przerwał nam Maxi, który wbiegł do sali.
- dziewczyny, chodźcie ze mną. Będziemy rozmawiać o czymś z Pablo - szybko wyszliśmy z sali i ruszyliśmy do Auli.


********


Nie rozumiem dlaczego ona mnie rzuciła. Zrobiłem coś źle? Przecież nawet chciałem dla niej zostać w Buenos Aires. Ale skoro to raczej nie chodzi o to... A co jeśli ona zakochała się w Diego? Odkąd tutaj przyjechał Viola spędza więcej czasu z nim niż ze mną. Nawet nie chce o tym myśleć. Poszedłem tam gdzie moglem się najbardziej odstresować, czyli na tor. Przy moim motocyklu stała Lara. Podszedłem do niej, przywitałem się i zapytałem o maszynę.
- Pierścień się zerwał. Zaraz to naprawię - przekląłem cicho pod nosem. Dlaczego akurat teraz. Zaraz.
- Kto jeździł na moim motocyklu? - zapytałem zdenerwowany. Lara obeszła maszynę i stanęła przede mną wskazując na siebie.
- Musiałam go sprawdzić przed twoim treningiem, ale nie ruszyłam. Musiałeś go zerwać wcześniej. Coś ty taki zły? - zapytała z delikatnym uśmiechem.
- Niech cię to nie obchodzi! - krzyknąłem i ruszyłem przebrać się w kostium. Usłyszałem mocny trzask. Odwróciłem się i znów zobaczyłem Larę. Co ona robi?
- Lara! Co ty wyprawiasz?! - podszedłem do niej i zabrałem jej narządzie. Chyba zwariowała.
- Niech cie to nie obchodzi! - zacytowała mnie. Aaaa. To o to jej chodzi. Może rzeczywiście przesadziłem.
- Przepraszam, okej. Nie chciałem...
- Wiesz, ja tez wielu rzeczy nie chciałam. Nie chciałam przefarbować sobie włosów na zielono w dzieciństwie. Nie chciałam rozbić mojego pierwszego motocykla. A co najważniejsze nie chciałam się w tobie zakochać, ale to zro... - przerwałem jej nie mogąc się powstrzymać.
- Przestań już tyle gadać - pocałowałem ją.


********


Kiedy już wszyscy znaleźli się w Auli zaczęliśmy nasze spotkanie. Tak na prawdę to nikt nie wiedział o co chodzi, ale wszyscy mieli nadzieję na jakieś przedstawienie.
- Moi Drodzy. Dzisiejsze spotkanie zaczniemy bardzo wesołym akcentem. Możecie już szykować swoje nowe piosenki bo za kilka dni czeka nas show - oznajmił Antonio. W sali zrobiło się głośno. Wszyscy mówili o sowich piosenkach. Jakie są dobre i że chętnie użyczą je na przedstawienie. Nasze wzburzenie przerwał Pablo.
- Spokojnie, spokojnie. Wszystkich wysłuchamy, ale najpierw chcemy was zapytać o bardzo ważną rzecz. Potrzebujemy piosenki o nowej nazwie naszego Studio. Czy ktoś ma pomysł? - popatrzyłem wymownie na chłopaków, a kiedy skinęli głowami zabrałem głos.
- Ja, Maxi, Broduey i Andres mamy piosenkę, znaczy na razie tylko melodię, ale naszym zdaniem idealnie
pasuje do tej koncepcji. Popracujemy nad słowami i będzie gotowa - Pablo uśmiechnął się i przydzielił nam to zadanie. Jak się za chwile okazało: Ludmiła miała już prawie gotowy duet, Violetta, Francesca i Camila gotowa piosenkę, zespół chłopaków starą, ale ulepszoną, a sama Viola postanowiła napisać coś co od dawna chodziło jej po głowie. Wystarczyło dobrać do tego choreografię i mamy gotowe show. Po spotkaniu chciałem podejść do Fran, ale ona szybko pożegnała się z przyjaciółkami i wyszła z budynku. Wiem, że nie powinienem, ale poszedłem za nią. Chciałem sprawdzić o co chodzi. Gdy przechodziła przez park podeszła go chłopaka, który siedział na jednej z ławek i grał na gitarze. Do tego śpiewał po włosku. Przytuliła go i razem poszli do jej domu. Co to niby miało być? Woli Włochów? Musze się zapisać na lekcje tego języka. Może wtedy spojrzy na mnie inaczej.


********


Albo mi się wydaje albo dzisiejszy dzień jest lepszy od innych. Czuję się o wiele lepiej niż zwykle i nie wiem dlaczego bardzo mi się to podoba. Udałam się do sali od śpiewu. Chciałam dokończyć moją piosenkę, którą razem z Naty zaśpiewamy na przedstawieniu. Może wtedy Federico całkowicie mi wybaczy. Postanowiłam jeszcze raz przesłuchać melodię więc założyłam słuchawki na uszy gdy nagle mój telefon zawirował. Dostałam wiadomość od... Fede!

Od Fede
"Tylko się zgódź. Błagam" 

Tylko tyle? Nic nie rozumiem. Założyłam słuchawki i zaczęłam słuchać melodii. Po dwóch minutach do sali wszedł Fede, a za nim Marotti. Chłopak podszedł do mnie i puścił mi oczko.
- Wiem czego chcą słuchać moje fanki. Będę śpiewał po włosku. Ludmiła pomożesz mi? - czyli to o to chodziło. No dobrze. Skinęłam głową i stanęłam tam gdzie mi kazał. Do ręki wziął gitarę i zaczął śpiewać Ti Credo. Niby to tylko jedna z wielu piosenek, ale wiedziałem, że śpiewa ją dla mnie i to mnie zmiękczyło. Chciałam tylko by śpiewał i nie przestawał. Jednak po chwili skończył swoją piosenkę, a między nami pojawił się Marotti. Nie wiem jak to robi, ale też tak chcę.    
                                                                                

- To było genialne. Jutro nagrywacie teledysk - zaczął skakać jak małe dziecko. Federico spojrzał na mnie rozbawiony lecz po chwili mu przerwał.
- Nagrywacie? Znaczy my oboje? - zapytał wesoło. Spojrzałam niepewnie na Marottiego, a on tylko pokiwał głową i wyszedł z pomieszczenia. Nawet nie zauważyłam jak Federico do mnie podchodzi i przytula najmocniej jak potrafi. Nie zrobiłam tego od razu, ale oddałam uścisk.
- Dziękuje - szepnął do mojego ucha i jeszcze bardziej zacieśnił uścisk. Pierwszy raz w życiu poczułam coś dziwnego w brzuchu. To było takie przyjemne uczucie.

___________________________________________________________________________________
Tak wygląda rozdział 18.
Mam nadzieję, że się podoba.
Jest Fedemiła!!!!
Dziękuję za wszystkie komentarze.
Do następnego i pamiętajcie:


5 komentarzy = 1 dzień szybciej nowy rozdział

sobota, 18 października 2014

SEZON II ROZDZIAŁ 17 "Tylko ty go tu trzymasz"

Czasem najmniejszy gest ma znaczenie. Ciepły uśmiech czy uścisk dłoni. Jednak nie zawsze sprawia, że czujemy się dobrze. Przy Broduey'u chciałabym czuć tak zwane motyle w brzuchu, ale tego po prostu nie ma. Nie czuję żadnej magii ani nawet najmniejszych dreszczy gdy mnie przytula czy całuje. Wiem, że życie to nie bajka, ale przecież każdy ma prawo do marzeń. Z reszta co chwila słyszę od Violi, że Leon jest jak rycerz. Daje kwiaty, pisze piosenki, dba o nią na każdym kroku. Mój ideał. A Broduey? Zapomniał o naszej ostatniej rocznicy. Chociaż zwykłe "Wszystkiego Najlepszego" by mi wystarczyło. A może żaden chłopak nie pamięta takich dat? A nie. Przypomniałam sobie, że ostatnio nasze Naxi obchodziło miesięcznicę. Wszędzie chodzili trzymając się za ręce i patrząc w oczy. Z kolei Fran i Marco ostatnio zdawali tak
romantyczną piosenkę. Można było stwierdzić, że miłość wisiała w powietrzu. Czasami tęsknię za Dj'em. Ciągle prawił mi komplementy, a w jego towarzystwie czułam się jak księżniczka. Zostało mi tylko czekanie aż ktoś w końcu uwolni mnie z tego dziwnego snu. Jeśli spojrzeć na to z pewnej odległości można dojść do wniosku, iż ja jestem tak na prawdę...
- Hey Cami. Pójdziesz ze mną znowu do twojej cioci? Sama się jeszcze trochę boję - zapytała mnie Fran. Ma pewne problemy z nieśmiałością i musi chodzić przez pewien czas na terapię, a moja ciocia jest psychologiem.
- Nie! I nie pytaj dlaczego - zostawiłam ja samą na korytarzu i udałam się na zajęcia Angie.

Powoli zaczynam wariować.


********


Od jakichś 10 minut blondynka próbowała otworzyć drzwi od akwarium. Bała się, że Federico ją zwyzywa. Niestety były one zamknięte. Niepewnie odwróciła się w stronę chłopaka. Była pewna, że będzie zły, a tymczasem on śmiał się w najlepsze. Zdezorientowana spojrzała na siebie i po chwili dołączyła do Włocha. W jej ręce została klamka od wciąż zamkniętych drzwi.
- I po co się było tak siłować? - zapytał z uśmiechem. Nie odpowiedziała na pytanie.  W głowie układała sobie co ma mu powiedzieć by jej wybaczył. Przez głowę przemknęła jej myśl. Wiem, że Supernovy tego nie robią, ale...
- Federico, przepraszam - szepnęła ledwo słyszalnie. Chłopak spojrzała na nią wyczekująco. Wzięła głęboki wdech i zaczęła. - Federico, to jest dla mnie trudne bo robię to chyba drugi raz w życiu, a chcę żeby to wyszło dobrze. Chce cie przeprosić za to jak się zachowałam w stosunku do Naty. Wiem, że nie powinnam na nią krzyczeć. Tylko, że to był taki mały plan. Wstydzę ci się powiedzieć o co w im chodziło, ale skoro już tak wszystko mówię to przyznam się i do tego. Maxi rozpowiada wszystkim, że jestem w tobie zakochana i
przez to miła. A ja nie chciałam być tak postrzegana. Chciałam być Supernovą. Plan polegał na tym by...
- By pokazać, że jest inaczej - dokończył za nią.- Odpowiedz mi na jedno pytanie. To prawda? Jesteś? Jesteś we mnie zakochana? - tego pytania bała się najbardziej. 
- Ja... Ja jeszcze tego nie wiem, ale bardzo chcę się dowiedzieć - podeszła do Fede. Byli tak blisko gdy...


********

10 minut wcześniej

Już miałem wychodzić z sali gdy nagle do środka wbiegła zapłakana Viola i mocno się we mnie wtuliła. Mimo, iż nie wiedziałem o co chodzi zacieśniłem uścisk. Po chwili dziewczyna się ode mnie oderwała i spojrzała na mnie zapłakanymi oczami.
- Co się stało? - wydusiłem w końcu. Viola oparła się o ścianę po mojej prawej i zaczęła mówić ściszonym głosem.
- On wyjedzie. On wyjedzie i mnie zostawi. Ja nie chcę. Nie chcę, rozumiesz?! - podniosła głos. Tylko, że ja nadal nie mam pojęcia o kogo chodzi. Zaryzykowałem i zapytałem.
- Kto? - widząc jej ogromny smutek, nie moglem się powstrzymać od uścisku gdy wypowiedziała imię, o które prosiłem. Staliśmy tak gdy nagle sobie coś przypomniałem.
- Fede i Ludmiła... - wyszeptałem. Vilu podniosła głowę i przestała płakać natychmiastowo.
- O Boże - wybiegliśmy z sali śpiewu i ruszyliśmy by otworzyć im drzwi. Przed samym wejściem zawahaliśmy się. Było strasznie cicho. A jeśli ona go... Nacisnąłem klamkę i wpadliśmy do środka. Zmroziło nas. Oni właśnie mieli się pocałować. Gdy Ludmiła nas zobaczyła od razu odskoczyła od Federico.
- Jesteście nienormalni - powiedziała na odchodne, a ja podszedłem do Włocha i poklepałem go przyjacielsko po plecach.
- No stary... Zostawić was na pół godziny - chłopak się uśmiechnął i również wybiegł z pomieszczenia. Spojrzałem na Violę.
- Wiesz. Skoro takie zamknięcie podziałało na Ludmiłę to chętnie bym się tu zatrzasnął z tobą - podszedłem i założyłem jej za ucho opadający kosmyk. Vilu się zarumieniła, a ja uśmiechnąłem łobuzersko.
- Diego! Jak ty coś powiesz to... - wyszła z akwarium śmiejąc się pod nosem.
- No co?! Jestem tylko facetem - krzyknąłem za nią, a po chwili usłyszałem jeszcze większy śmiech. Zadanie wykonane.


********


- Cześć Diego - podeszłam do chłopaka z wielkim uśmiechem wymalowanym na twarzy.
- Hey - odpowiedział w dość smutny sposób. 
- Co się stało? - zapytałam przejęta. Nigdy nie widziała go tak smutnego.
- Czy kiedykolwiek w życiu kochałaś kogoś kto nie odwzajemniał tego uczucia? Nie. Więc nie wiesz jak to jest kiedy dziewczyna twoich marzeń chce od ciebie tylko przyjaźni. Ja bardzo był chciał ci ją dać, ale nie potrafię. Kiedy wstaję rano myślę o tym, że zaraz cię spotkam. Kiedy jesteś ze mną marzę by cię pocałować. A kiedy przychodzi noc boję się bo wiem, ze mi się przyśnisz. Rozumiesz to? Ja śnię o tobie każdej nocy. Muszę wyjechać - cierpię. On nie może jej tego zrobić. Przecież to zniszczy wszystko.
- Diego ja jestem Violą, ale nie tą  z prawdziwego życia. Musisz mnie posłuchać. Dalej się staraj. Ona cię...

Jak zwykle podniosłam się do pozycji siedzącej. Kolejny sen o Diego. Są coraz dziwniejsze. Co on miał oznaczać? Opadłam zmęczona na poduszkę.
- Przestań mi się śnić. Cierpię.


********


Postanowiłam,, że będę ćwiczyć od rana. Może wtedy chociaż na chwile zapomnę o Leonie. Nie chcę  żeby wyjeżdżał, ale przecież mu tego nie zabronię. Weszłam do sali i po krótkiej rozgrzewce zaczęłam śpiewać moja piosenkę w wersji angielskiej. Szło mi całkiem nieźle gdy nagle do sali wszedł Diego.
- Część Vilu. jak się czujesz? - zapytał podchodząc bliżej. 
- Nie chce o tym myśleć choć dzisiaj.
- Spoko. Może ci pomóc? - wskazał na instrument. Po wczorajszym chyba wolę nie. Nieswojo się przy nim
czuję.
- Poradzę sobie - już miał wychodzić gdy zatrzymałam go. A co jeśli pomyśli sobie, że jestem na niego zła, albo on się na mnie obrazi? - Chyba jednak przyda mi się twoja pomoc - chłopak obszedł mnie i zaczął grać. Teraz było mi o wiele lepiej i mogłam się skupić na samym wokalu. Skupić do czasu. Kiedy zaczął wysyłać mi uśmiechy ledwo powstrzymywałam się od wybuchnięcia ogromnym śmiechem. Muszę przyznać, że jest bardzo przystojny.


- A teraz przed państwem nowa gwiazda U-Mixu Violetta Castillo - zapowiedział mnie Pablo. Z głośników poleciała dobrze mi znana melodia, a ja byłam w swoim żywiole. Razem ze mną tańczyli moi najlepsi przyjaciele oprócz Maxiego, który zastępował dźwiękowca. Bawiłam się wspaniale, a po naszym występie dostaliśmy duże brawa i pochwały. Na końcu podszedł do mnie Leon i pogratulował mi. Sam nie zatańczył gdyż spóźnił się trochę. Postanowiliśmy pójść do mnie. W drodze do mojego domu rozmawialiśmy o zbliżającym się przedstawieniu. Zawsze w połowie roku szkolnego robiły jakiś koncert. Kiedy byliśmy już u mnie w pokoju, a ja miałam zamiar powiedzieć Leonowi co myślę o jego wyjeździe zadzwonił dzwonek do drzwi. jako, że byłam sama w domu kazałam mu zaczekać, a sama zeszłam na dół. Moim gościem okazała się... Lara. bardzo się zdziwiłam, ale zaprosiłam ja do środka.
- Szukasz Leona? Jeśli tak to...
- Nie. Ja chciałam porozmawiać, a właściwie tylko coś ci podpowiedzieć - wskazałam dłonią na kanapę, ale nie usiadła na niej. Postanowiłam przejść do sedna sprawy. 
- A więc co cie do mnie sprowadza? - zapytałam w dość miły sposób. Ukradkiem zerkałam na drzwi mojego pokoju. Skoro to była sprawa do mnie to nie chciałam by Leon coś usłyszał.
- Przyszłam tu w spawie wyjazdu Leona. Nie możesz mu tego zrobić. On będzie chciał zostać - prawie zachłysnęłam się powietrzem. Niby czego nie mogę zrobić mojemu chłopakowi?
- Możesz jaśniej? - zapytałam w końcu.
- To bardzo ważny moment w jego karierze - dalej nic nie rozumiem.
- Nie wiem o co chodzi. Dlaczego mi to mówisz? - zapytałam lekko poddenerwowana, ale też i przestraszona.
- Kiedy dostał te propozycje chciał się zgodzić od razu, ale tylko jedna rzecz mu przeszkadza. Tym powodem jesteś ty. Tylko ty go tu trzymasz. Przemyśl to. On może zostać mistrzem, a to jego wielkie marzenie. Trafie do wyjścia - wyszła pozostawiając mnie osłupiałą. Przecież ona ma rację. Tylko ja go tu trzymam. Nie chcę żeby to tak wyglądało. Chce żeby był szczęśliwy. Choćby kosztem, naszego związku.
___________________________________________________________________________________
Tak, wiem. 
Długo mnie tu nie było. 
Bardzo was za to przepraszam, ale mam strasznie mało czasu na pisanie rozdziałów. 
Bloga nie zawieszam ani nie kończę, ale rozdziały będą się pojawiać trochę rzadziej niż zwykle. 
Przepraszam za utrudnienia .

5 komentarzy = 1 dzień szybciej nowy rozdział