środa, 13 maja 2015

SEZON II ROZDZIAŁ 27 "Ty nie chcesz mnie zmieniać"

  Ważna notka na dole. Mam nadzieję, że przeczytacie. Dużo informacji i to także wasze święto.



To już dzisiaj. Dzień występów wszystkich zespołów. Jako, że U-Mix współpracuje z nami musimy nagrać nasze piosenki i dać to pod osąd internautów. To może być ciekawe. Najpierw nagrywał zespół Leona. My byłyśmy po nich. Kiedy Viola weszła do auli znieruchomiała patrząc w stronę Diego, a potem już na niego nie patrzyła. Leon zajmował to zaszczytne miejsce.                                                                                                                                                         
                      

Trochę mnie to zdziwiło, ale postanowiłam z nią porozmawiać dopiero po skończonym nagraniu. Po nas na scenę zaproszono Rock Bones. Natychmiast spojrzałam w stronę Cami, która jak zaczarowana śledziła ich popisy. A raczej jednego z nich - Seby. Po nagraniu perkusista podszedł do mojej przyjaciółki.
- Cześć Cami. Podobało ci się? - zapytał z szelmowskim uśmiechem. Dziewczyna szeroko się uśmiechnęła i założyła opadający kosmyk włosów za ucho.
- Tak. Uważam, że wypadliście całkiem nieźle. Gratuluję - odpowiedziała. Dobra, coś mi tu nie pasuje. Camila uwielbia rywalizację i zawsze gdy bierze udział w jakimś konkursie stara się o to by wygrać.  Drużyny, które również brały udział w takich zawodach nigdy nie usłyszały od niej przychylnego słowa. Broduey, który cały czas krzątał się po auli przystanął i zaczął im się przypatrywać. Wróciłam do nich wzrokiem.
- Wy też byłyście świetne. Może żeby uczcić takie wspaniałe nagrania wybierzesz się ze mną na piknik - zaproponował Sebastian, a mnie zatkało. Zgodzi się?
- Chętnie. Prowadź - oznajmiła i wyszli razem z pomieszczenia. Znów spojrzałam na byłego chłopaka Cami. Nie wyglądał na zadowolonego.
- Dobrze, to teraz krótka przerwa - oznajmił Marotti, a ja uradowana klasnęłam w dłonie. Poćwiczę nową piosenkę.

********

  Chyba muszę porozmawiać z Fran. Czuję, że ona mnie zrozumie i będzie mogła jakoś pomóc. Weszłam z powrotem do auli i zastałam ją grającą na gitarze. Podeszłam bliżej i ponownie się przywitałam.                                                           

- Hey Fran. Nowa? - zapytałam wskazując na gitarę. Mogło to trochę dziwnie wyglądać. To tak jakbym pytała czy to nowy instrument.
- Cześć Vilu. Powiedzmy, że tak. Piszę ją z Angie od kilku dni - zmrużyłam oczy. Dlaczego razem z moją ciocią?
- Z Angie? Mam być zazdrosna? - zachichotałam, a ta tylko spojrzała na mnie z rozbawieniem i odłożyła gitarę na bok.
- Violu, dlaczego tak dziwnie patrzyłaś na Diego? - zapytała, a ja przypomniałam sobie po co tu przyszłam.
- Właśnie Fran. Chciałam ci powiedzieć coś bardzo ważnego. To Diego. To Diego był tajemniczym przyjacielem. Rozumiesz to? Ja nie mogę pojąć jak on mógł mnie tak okłamywać. Jak mógł mnie tak zranić? - zaczęłam histeryzować, ale chyba miałam do tego prawo. Ja mu wierzyłam, a on mnie zdradził. Francesca zaczęła masować się po skroniach.
- Wiedziałam, że to się tak skończy - mruknęła cicho, ale udało mi się to usłyszeć. Zmarszczyłam brwi. Co to miało znaczyć?
- Francesca, o czym ty mówisz? Jak to wiedziałaś? - zapytałam poddenerwowana.
- Violu, on chciał być blisko ciebie. Nie chciał cię zranić. On Cię Kocha. Mówił mi, że tęsknił za tobą - zaczęła tłumaczyć, a ja oniemiałam. Czyli, że ona o tym wiedziała? Ona też mnie okłamywała?
- Nie mogę uwierzyć w to, że mogłaś mnie tak oszukać. Cały czas zachwalałaś Diego, a powinnaś mi powiedzieć, że to on był przyjacielem! Miałam prawo to wiedzieć! - wybuchłam i wyszłam z pomieszczenia. Myślałam, że byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Widocznie bardzo się pomyliłam.

********

- Jak się czujesz? - usłyszałam pierwsze pytanie. Um, to trochę trudne do określenia.
- Chyba dobrze. Znaczy myślę, że całkiem dobrze - odpowiedziałam trochę się jąkając. Federico, co ty ze mną robisz? Przecież ja taka nie jestem. Nie jestem dobra ani miła ani uprzejma. Nie pomagam, nie uśmiecham się przyjaźnie, nie czuję się dobrze będąc z kimś. Jestem zimna, chłodna, zdystansowana. Utrudniam ludziom życie, daje im jasno do zrozumienia, że nie potrzebuję nikogo by osiągnąć swój cel. I byłam o tym przekonana przez tyle lat, a tu nagle zjawia się zwykły chłopak, który wywraca moje życie do góry nogami. Dzięki niemu, a raczej przez niego zapominam o tym co jest dla mnie ważne. Kiedy jestem blisko niego zapominam nawet o tym, że jestem Supernovą, a przecież to najważ...
- Gdy ja jestem obok ciebie czuję się jakbym latał. Mam ochotę śpiewać, tańczyć. I choć uwielbiam z tobą rozmawiać do szczęścia wystarczyłoby mi tylko patrzenie ni ciebie. Przysięgam, że nigdy nie czułem się tak przy żadnej dziewczynie. Dla mnie to też jest nowe, ale chciałbym spróbować - niejsze. Tak. Tak myślałam. Do tego momentu. Federico to niezwykła osoba i jeśli teraz dałabym mu odejść to chyba byłabym największą idiotką świata.
- Ja też, ja też chcę spróbować. Dziękuję za to, że zobaczyłeś we mnie kogoś innego, ale nie zapomniałeś o tym jaka jestem. Ty nie chcesz mnie zmieniać. Chcesz mnie kochać i ja chcę tego samego - -powiedziałam patrząc mu w oczy.

********

- Fran, wszystko będzie dobrze. Ona na pewno ci wybaczy. Znasz Violę, jest trochę impulsywna - zaczęłam ją pocieszać. Kiedy ją zobaczyłam była załamana. Powiedziała mi, że pokłóciła się z Violettą i to bardzo poważnie.
- Naty, ona mnie nienawidzi. To koniec naszej przyjaźni - schowała głowę w dłoniach, a ja cicho westchnęłam. Tak naprawdę to nie wiem o czym mówi bo nigdy nie miałam prawdziwiej przyjaciółki. - Ale skończmy już ten temat. Nie chcę cię zanudzać moimi problemami. Jak tam przygotowania? - zapytała, a mi szybko wpadł do głowy pomysł.
- Już wiem. Ty. Ty zaśpiewasz naszą piosenkę - dziewczyna zmarszczyła brwi. No tak, niewiele jej powiedziałam.
- Co?
- Ja i Maxi napisaliśmy piosenkę na nasz ślub...
- Nie mogę zaśpiewać waszej piosenki - przerwała mi.
- Fran, ja będę tak zestresowana, że nie wiem czy zdołam powiedzieć "tak", a co dopiero zaśpiewać. Poza tym zastanawialiśmy się komu możemy powierzyć tą rolę. I teraz zdałam sobie sprawę z tego, że jesteś do tego idealna. Maxi powiedział, że jego kuzyn może zaśpiewać jego wersy. Wtedy ty zaśpiewasz moje. Więc to będzie wspaniały duet. Ten chłopak jest Polakiem.
- Polakiem? - pokiwała głową z uznaniem.(xd)
- Tak. Nazywa się Szymon. Tak wiem, że to trudne imię. Uczyłam się go tydzień. Słyszałam jak śpiewa. Ma bardzo dobry głos. Zgodzisz się? - zapytałam z nadzieją, że powie tak. To dla mnie bardzo ważne.
- No dobrze. Zgadzam się. Dziękuję, że wybrałaś mnie - zakończyła z uśmiechem,a ja mocno ją przytuliłam. Ten ślub będzie idealny.

********

  Może to nie w moim stylu. Może to do mnie naprawdę nie pasuje. Może... Ale dziś chichotałam około dwadzieścia razy i wcale mi to nie przeszkadzało. Seba to wspaniały chłopak i bardzo żałuję tego, że wtedy na niego nakrzyczałam.
- No i mam babeczki z czekoladą. Sam piekłem więc mam nadzieje, że się skusisz - Seba wyrwał mnie z krainy myśli. Uśmiechnęłam się do niego.
- Sam piekłeś. W takim razie muszę spróbować - chłopak wskazał na kosz. Wyjęłam jedną z babeczek i ugryzłam dość spory kawałek. Jak można zrobić coś tak dobrego? - Pycha - powiedziałam z pełną buzią. Chłopak zaśmiał się i starł mi kciukiem okruszek ciastka z kącika usty. Na chwilę wstrzymałam oddech. Spojrzałam na niego pytająco.
- Mogłem to zrobić inaczej - puścił mi oczko, a ja uświadomiłam sobie o jaki sposób mu chodziło. Zarumieniłam się. Cami, ogar!
- Seba ja...
- Cami, dajmy spokój. Nie jestem ciebie wart albo zostańmy przyjaciółmi. Czego użyjesz - on chyba zwariował.
- Seba, jesteś genialnym chłopakiem. Bardzo cię lubię i...
- Lubię - prychnął pod nosem, a ja nie wytrzymałam i chwyciłam jego twarz w swoje dłonie. Nie wiem co się dzisiaj ze mną dzieje. Popatrzyłam mu w oczy i pocałowałam go. Kiedy się od siebie odsunęliśmy delikatnie się uśmiechnęłam.
- Podoba mi się to lubienie - odezwał się chłopak, a ja zachichotałam.
- Mnie też - reszta pikniku zeszła nam na jedzeniu, śpiewaniu i rozmawianiu. Sądzę, że Seba może dać mi to czego Broduey nie mógł lub nie chciał. Postanowiłam żyć chwilą i nie martwić się co będzie potem. Nowa Camila nadchodzi.
________________________________________________________________________________
Witam!

Nadszedł ten dzień. 
Ten wspaniały, fantastyczny dzień.
Pewnie zastanawiacie się o co mi chodzi. 
Spójrzcie na licznik odwiedzin ;-)
Ta liczna przed przecinkiem sprawiła, że na mojej twarzy zagościł naprawdę szeroki uśmiech.
Dla mnie to jest coś ogromnego.
Kiedy zakładałam tego bloga nie wyobrażałam sobie, że doczekam takiej chwili.
Tak naprawdę to nie wiem co mam Wam napisać.
Przede wszystkim dziękuję za każde wejście na mojego bloga.
To dla mnie dużo znaczy.

Dziękuję!!!!!!!

Przepraszam, że mam dla Was dzisiaj tylko ten rozdział, ale jeszcze coś wymyślę.

Drugą sprawą jest ankieta. 
Chcę wiedzieć czy chcecie czytać kolejną część mojego opowiadania.
Mam nadzieję, że zagłosujecie. 

Ola <3

wtorek, 21 kwietnia 2015

SEZON II ROZDZIAŁ 26 "Ta miłość od was emanuje"

  Przechodziłem korytarzem Studia gdy nagle usłyszałem czyjś śpiew. Przystanąłem przy uchylonych drzwiach i zobaczyłem piękną parę. To byli Violetta i Leon. On grał na gitarze, a ona śpiewała Voy Por Ti. Z daleka ich związek wydawałby się idealny, ale ja czułem, że coś jest nie tak. Kiedy skończyli śpiewać chłopak zaczął opowiadać o próbach jego zespołu. Ale dziewczyna jakby tego nie słuchała. Była w swoim świecie. Choć rzeczywiście kogo by obchodziło co dzieje się na próbach innego zespołu. Maxi zgubił
czapkę, Andres zapomniał jaką piosenkę mają grać, Broduey cały czas myśli o Camili przez co myli nuty, a Diego jest taki nieobecny. Tylko Leon nie widzi problemów w swoim życiu. Nawet nie zauważa tego, że Viola myśli zupełnie o czymś innym. Co chwila tylko przytakuje. W pewnej chwili dziewczyna potrząsnęła głową i spojrzała na chłopaka.
- Cieszę się, że jesteśmy razem. Ty też, prawda? - zapytała przerywając jego przemowę. Chłopak również się ocknął i uśmiechnął.
- Oczywiście, przecież to wiesz - podszedł do niej i mocno ją objął. Cóż, niby cukierkowo, a ja jednak sądzę, że długo ze sobą nie będą.

********

  Od rana szukam Diego. Chce sprawdzić jak się mają sprawy związane z tajemniczym przyjacielem. Viola jest taka cicha.
- Zapewne szukasz mnie - usłyszałam przy uchu i natychmiastowo się odwróciłam łapiąc za serce. Ja go kiedyś zabiję.
- Diego! Chcesz żebym na zawał zeszła? A ja jestem po twojej stronie - zażartowałam i pociągnęłam go za rękę do pustej sali tanecznej.
- Francesca, nie tak ostro - mrugnął do mnie powstrzymując śmiech. Uderzyłam go w ramie i sama się zaśmiałam. Rzeczywiście dziwnie to wyglądało.
- I jak tam z Violą? - zagadnęłam go po chwili ciszy. Nie rozumiem jak on daje radę. Ja już dawno bym coś chlapnęła.
- Nijak. Wczoraj pisaliśmy tylko chwilę bo przyszedł Leon i musiała z nim porozmawiać. Przez ten jej związek niedługo zwariuję albo zostanę doskonałym muzykiem bo samodzielnie przerobiłem Habla Si Puedes na rockowa wersję - wziął duży wdech, a mnie zamurowało. Biedak. Trzeba mu jakoś pomóc.
- Diego, pomogę ci - uśmiechnęłam się gdy do głowy wpadł mi pomysł, który był całkiem dobry. Chłopak zrobił minę w stylu: "Ta, ta jasne. A teraz zdradź mi jak"
- Serio? - Francesca zawsze znajdzie dobry plan. Oczywiście po tym jak przestanie do siebie mówić w trzeciej osobie.
- Tak. Zaleję Violę opowiadaniami na twój temat. Poopowiadam jej o tobie jak tylko można najlepiej. Zobaczysz uda się - uśmiech nie schodził mi z twarzy. Za to w spojrzeniu Diego dostrzegłam raczej strach niż ekscytację.

********

- Cami, Cami, Cami. Nareszcie cię znalazłem. Słyszałaś o zespołach? - zapytał Maxi, a ja dziwnie na niego popatrzyłam.
- Maxi, jestem w zespole z dziewczynami już parę dni. Poza tym z twoją narzeczoną. Jesteś chory? - zapytałam dotykając żartobliwie jego ramienia. Ale rzeczywiście nie wiem o co mu chodzi. Ten spojrzał na mnie wzrokiem "Oj Cami, Cami. Jak ty mało wiesz o tym świecie"
- Słonko, chodziło mi o nowe zespoły. Spoza Studia. Wczoraj przyjechał ulubiony zespół Violi - Rock Bones. A tak poza tym to czy ty wczoraj nie zderzyłaś się ich perkusistą? - zapytał poprawiając czapkę, a mnie zmroziło. Ten chłopak to... Rzeczywiście, to był Sebastian. Jak ja mogłam go nie poznać? Jestem taka głupia.
- Jestem okropna - spuściłam głowę i zagryzłam wargę. Dlaczego ja to zrobiłam?
- O czym ty mówisz, Cami. Jesteś wspaniała - odezwał się mój przyjaciel, a ja podniosłam głowę na wysokość jego oczu.
- Nie poznałam go. Co więcej nakrzyczałam na niego. Muszę go znaleźć i przeprosić - tak, to najlepsze wyjście.
- Teraz ma próbę w auli. Jak chcesz to tam idź - zaproponował i w tej samej chwili dostał wiadomość. - To Naty, muszę iść. Powodzenia - posłał mi uśmiech i zniknął za rogiem. Do dzieła Cami, musisz tylko go przeprosić. To nie jest trudne. Ruszyłam do przodu i miałam szczęście bo chłopak składał perkusję.
- Sebastian! - krzyknęłam, a chłopak widząc mnie z uśmiechem zszedł po schodkach.
- Tak? - zapytał, a ja wzięłam głęboki wdech.
- Chciałabym cię przeprosić za wczoraj. Nie chciałam tak na ciebie naskoczyć. Po prostu miałam zły dzień - bardzo zły dzień. Chłopak tylko się uśmiechnął i pokiwał głową.
- Nie ma sprawy. Zerujemy naszą znajomość.
- Ok. To do zobaczenia - już byłam przy wyjściu gdy usłyszałam jego głos.
- Mów mi Seba - uśmiechnęłam się i dodałam:
- Mów mi Cami - odwróciłam się i ruszyłam przed siebie.

********

- I masz już coś co oddałoby...
- Nasza miłość? - dokończyłam za niego i szeroko się uśmiechnęłam kiedy mój narzeczony przytaknął mi z takim samym uśmiechem jaki miałam w tej chwili na twarzy. Podszedł do mnie i założył mi za ucho niesforny kosmyk włosów.
- Widzisz, rozumiemy się bez słów... No właśnie - Maxi chwycił gitarę do ręki i już po chwili usłyszałam słowa najpiękniejszej piosenki na świecie.

Me haces entender
sin usar palabras
lo que puedo hacer
y no debo ser
alguien como tu
es como la luna
aunque no se vea
sabes que esta


- Maxi to... To było cudowne - przytuliłam się do niego i zaciągnęłam tym wspaniałym zapachem. Imbir i wanilia. Od niedawna moje ulubione połączenie. Potem jeszcze trochę myśleliśmy nad piosenką, ale kiedy spojrzałam na zegarek zdałam sobie sprawę z tego, że jestem spóźniona. Umówiłam się Francescą na koktajl o 2, a było już 15 po.
- Skarbie? - chłopak spojrzał na mnie zdziwiony gdy nagle wstałam z miejsca i zaczęłam wszystko pakować do mojej czarnej torby. Podbiegłam do niego i pocałowałam go w policzek.
- Muszę uciekać. Jestem spóźniona - pocałował moją dłoń, a w tym samym momencie do sali weszła Ludmiła popychana przez Marco. No tak, oni mają mieć teraz próbę.
- Oj, skończcie już te słodkości bo jest mi niedobrze - zaczęła Ludmiła, a ja postanowiłam z niej zażartować.
- Cześć Federico - pomachałam do "postaci" za nią. Od razu się poprawiła.
- Tacy słodcy. Ta miłość od was emanuje - zaczęła machać rekami, a ja posłałam uśmiech chłopakom i pognałam na spotkanie z Włoszką.  Mam nadzieję, że nie będzie się złościć.

********

  Postanowiłam postawić sprawę jasno. Muszę wiedzieć dlaczego to zrobił. A żeby się tego dowiedzieć poszłam go odwiedzić. Chłopak zdziwił się i ucieszył kiedy mnie zobaczył. No tak, co ja tu robię o 8 wieczorem? Weszliśmy do jego pokoju. Jestem tu chyba piąty raz więc nie zdziwił mnie wystrój wnętrza.
- Co cię do mnie sprowadza? - zapytał Diego, a ja wzięłam głęboki wdech. Jesteśmy przyjaciółmi, wszystko się wyjaśni.
- Przyszłam porozmawiać o tym co się stało w parku - jąkałam się chyba przy każdym słowie, które powiedziałam. A miałam być silna. Ja się do tego nie nadaję.
- W takim razie chcesz coś do picia? Może sok... ba-na-no-wy - stuknął mnie w ramie, a ja lekko się zaśmiałam i skinęłam głową na tak. To mój ulubiony. Chłopak poszedł do kuchni, a ja odłożyłam swoją torebkę na jego łóżko i przeszłam się po pokoju. Nagle jego laptop wydał dźwięk mówiący, że ktoś jest obecny na jego chacie. Przypomniałam sobie, że ja też nie wyszłam ze swojej poczty i podeszłam do biurka, na którym leżał mojego małego zawału serca. Wcześniej z kimś pisał. To tak jak ja bo prowadziłam konwersacje z przyjacielem. Przed oczami mignęła mi wiadomość, którą dobrze znałam. Przewinęłam ją do góry i zamarłam, To są moje wiadomości. To wiadomości do przyjaciela.
- Nie! - krzyknęłam szeptem i podniosłam dłoń do ust. To niemożliwie, przecież ja... Jak on mógł mnie tak oszukać? Pierwsza łza, a za nią kolejne spłynęły po mojej twarzy.
- Violu mam twoje ulubione słom... - spojrzał na mnie, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
- To nie tak jak myślisz - zaczął mnie zapewniać, ale ja pokręciłam głową i poczułam przypływ odwagi.
- Myślałam, że cię znam. A ty mnie wykorzystałeś. Dobrze się bawiłeś gdy pisałeś mi jak mam cię przeprosić, a potem mnie odrzucałeś? Zostaw mnie! - krzyknęłam gdy chciał do mnie podejść i wybiegłam z jego mieszkania zabierając swoją torebkę.
_______________________________________________________________________________
Witam!
Na wstępie chcę was bardzo przeprosić za tak długą nieobecność.
Tak naprawdę to najpierw przez tydzień nie miałam pomysłu, a potem o tym zapomniałam i gdy sobie przypomniałam zobaczyłam, że ostatni rozdział był ponad miesiąc temu więc naprawdę chcę was bardzo, ale to bardzo za to przeprosić i zapewnić, że więcej nie będzie takich sytuacji.(mam nadzieję)
Oczywiście piosenka, którą piszą Naty i Maxi to Sin Usar Palabras.
Uwielbiam ją i pasuje mi do Naxi.
Zbliżamy się do końca...

czwartek, 19 marca 2015

SEZON II ROZDZIAŁ 25 "Ja się tylko denerwuję"

  Wciąż nie mogę zrozumieć zachowania Broduey'a. Jak można być przeciwko ślubom? Przecież to nieludzkie. Tak się zamyśliłam, że na kogoś wpadłam.
- Uważaj jak chodzisz! - krzyknęłam na chłopaka i wstałam z podłogi. Co za ludzie?
- Raczej to ty na mnie wpadłaś, ale to chyba było przeznaczenie. Nie sądzisz? - co za człowiek? Wpada na mnie i jeszcze myśli, że polecę na jego tanie gadki.
- Nie, ja tak nie sądzę. Uważam to za znak. Jeśli jeszcze raz się spotkamy to może się to skończyć katastrofą. A te twoje gadki zachowaj dla innych dziewczyn. Żegnaj - posłałam mu złośliwy uśmiech i wyszłam z Auli. Nienawidzę takich chłopaków. Zmieniają dziewczyny jak rękawiczki i mają je gdzieś. No i znowu przypomniał mi się Broduey. Dlaczego on jest przeciwko ślubom? Nie mogę tego zrozumieć. Stanęłam przy tablicy z informacjami i spojrzałam przez ramię w stronę chłopaka, z którym przed chwilą się zderzyłam. On też na mnie patrzył. Natychmiast odwróciłam wzrok i spłonęłam rumieńcem. To było dziwne. Ja się nie rumienię. A ten chłopak mi kogoś przypomina tylko nie wiem kogo. Jego twarz jest znajoma. Nagle poczułam wibracje telefonu. Dostałam wiadomość od Fran.

"Robimy próbę. Wpadaj do sali Beto. Czekamy.
                                                                 Fran"

  Super. Muszę się odstresować i czuję, że to najlepszy pomysł w tej sytuacji. Muzyka zawsze mi pomaga.

********

  Muszę udowodnić Federico, że potrafię być dobra. Tylko jak? Przecież to nie może być takie trudne. Co mogę zrobić? Myśl Ludmi, myśl. Wiem! Konkurs zespołów! Mogłabym poprosić Naty, ale ona zdezerterowała do słodkiej trójki. Tylko kto został bez zespołu? Nie, nie, nie, nie, nie i jeszcze raz nie!
- Cześć chłopaki! Chcecie założyć ze mną zespół? - zapytam wysilając jak największy uśmiech. Jak nisko omeg upaść? Oni popatrzyli na mnie jakby zobaczyli UFO.
- Ludmiła, dobrze się czujesz? - zapytał Marco, a ja przewróciłam oczami. Nie, nie robię tego z własnej woli.
- Przynajmniej trzy osoby, inaczej nie ma zespołu. Nikt już nie został. Macie jeszcze jakieś pytania? - tutaj nie ma Federico. Nie muszę być słodka jak cukierek. A poza tym niech wiedzą kto tu będzie rządził. Nie dam sobie wejść na głowę.
- A Federico? - zapytał Maxi,a ja przewróciłam oczami. Co oni się zrobili tacy odważni. Nic z tego.
- On nie może wystąpić w zespole. A poza tym nie sądzę żeby chciał występować z wami - założyłam skrzyżowane ręce pod biustem i spojrzałam na nich jak na takie małe mróweczki. Być taką wielką gwiazdą, a wciąż zadawać się z z takimi ludźmi. To takie smutnie.
- No dobra. Nie wiem czy nie popełniamy błędu, ale zgoda. Możemy założyć razem zespół - prychnęłam i zamachnęłam się włosami do tyłu.
- Jestem liderką. Ludmiła odchodzi - pstryknęłam palcami i ruszyłam do sali tanecznej "pochwalić się" Federico. Na pewno będzie szczęśliwy. Uwielbiam jego uśmiech. Może nawet mnie przytuli! A tak co do tej akcji z chłopakami to trochę mi tego brakowało.

********

  Och, nie wytrzymam. Muszę to zobaczyć, ale sama tam nie pójdę. Tylko kto może być taki dobry, że pójdzie tam ze mną i będzie dyskretny? Diego! Może teraz mi się uda. Chłopak jak zwykle był na sali tanecznej. Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam przed siebie. Tym razem będzie dobrze. 
- Diego... - Hiszpan odwrócił się w moją stronę i posłał mi zdziwione spojrzenie. Tak, tak wiem. Myślał, że się poddam, ale nie ma tak łatwo. Po rozmowie z tajemniczym przyjacielem wiem, że nie mogę pozwolić mu odejść.
- Viola... - zaczął, ale mu przerwałam.
- Przepraszam cię. Tak strasznie cię przepraszam. Wybacz mi, błagam cię - złapałam go za rękę, ale tym razem jej nie puścił. Podniosłam wzrok, a sekundę później byłam w jego ramionach. Jak mi tego brakowało. Jak ja za nim tęskniłam.
- Tęskniłem - usłyszałam i jeszcze bardziej się w niego wtuliłam.
- Ja za tobą też. Nawet nie wiesz jak bardzo.
- Wiem - podniosłam głowę i spojrzałam na niego zdziwionym wzrokiem.
- Skąd?
- Yyy... Czułem to - powiedział zmieszany, a ja oderwałam się od niego.
- Słodki jesteś, ale teraz mi pomożesz - pociągnęłam go za rękę. Dobrze, że złapał swoją bluzę.

##

- Violu? - zapytał Diego.
- Tak? - tak, wiem. Nie odpowiada się pytaniem na pytanie, ale co innego miałam powiedzieć?
- Co my tak właściwie robimy? - spojrzałam na niego mrużąc oczy. Nie wytrzymaliśmy i wybuchnęliśmy śmiechem. Dla niewtajemniczonych jesteśmy właśnie w parku za drzewami i śledzimy naszą Marcescę na randce. Tylko, ze Diego o tym nie wie. Jest trochę zabawnie bo są tu straszne nierówności i co chwilę albo ja wpadam na Diego albo on na mnie. Kiedy byliśmy już za wielkim krzewem wpadłam niechcący w mały dołek i przewróciłam się na Diego. Mieliśmy straszną ochotę się śmiać, ale przyłożyłam mu do ust dłoń. Niestety to nic nie dało. Zblizyłam się do niego i delikatnie go pocałowałam. Kiedy chciałam się odsunąć on przytrzymał mnie przy sobie i pogłębił pocałunek. Kiedy się do siebie odsunęliśmy zapadła miedzy nami cisza. To nie powinno się zdarzyć. On jest moim przyjacielem i nie możemy być razem. Muszę myśleć o Leonie i o tym, że teraz możemy być znowu razem. Wstałam i otrzepałam się z ziemi nie patrząc na chłopaka.
- Violu... - zaczął Diego, ale mu przerwałam. Nie chcę o tym rozmawiać bo wybuchnę.
- Ciii. Nic nie słyszę - zaczęłam udawać, że słucham rozmowy Fran i Marco, ale nie mogłam się skupić. Diego złapał mnie za ramiona i odwrócił w swoją stronę.
- Vilu, ja przepraszam. Nie znienawidź mnie - nie, nie, nie i jeszcze raz nie.
- Diego nie rozumiesz, ze tutaj nie chodzi o to? Po prostu mogłabym być szczęśliwa z Leonem, ale nie potrafię przestać myśleć o tobie - nie wytrzymałam i wtuliłam się w niego zanosząc się płaczem. Nienawidzę samej siebie.

********

  Próba już dawno się skończyła, ale ja nadal siedziałam w sali. Postanowiłam trochę pomyśleć o moim przyszłym życiu. Nigdy bym się nie spodziewała, że w tak młodym wieku będę planować swój ślub. To trochę dziwne i przerażające. Już niedługo będę żoną Maxiego.
- Naty? Co ty tu jeszcze robisz? Skończyłyśmy próbę dwie godziny temu - do sali weszła Viola, a ja delikatnie się uśmiechnęłam. Dziewczyna przysiadła się do mnie.
- Tak sobie rozmyślam. Wiesz, ślub i te sprawy. Muszę się z tym oswoić - w tej chwili nie mogę sobie wyobrazić siebie w sukni ślubnej. Po prostu nie potrafię, a jutro mamy porozmawiać o tym z naszymi rodzicami. Boję się jak oni na to zareagują.
- Ale ty się wahasz czy po prostu denerwujesz? Bo to są jednak dwie rożne sprawy, prawda? - podniosłam głowę i zaśmiałam się. Jeszcze tego by mi brakowało.
- Nie Viola. Ja się tylko denerwuję. Kocham Maxiego i tego jestem pewna w stu procentach. Chcę tego ślubu. Tylko boję się reakcji naszych rodziców, przygotowań. Boję się, że to mnie przerośnie.
- Naty, przecież masz nas. My ci zawsze pomożemy. Jeśli tylko będziecie mieli jakieś problemy i będziecie potrzebowali pomocy przyjdźcie do nas. Możecie na nas liczyć - szeroko się uśmiechnęłam i przytuliłam Violę. To wspaniałe mieć takich przyjaciół. Dzięki tej rozmowie jest mi lepiej.

  Dziewczyny tego nie widziały, ale całą rozmowę słyszał Maxi. Zrozumiał, że musi lepiej wesprzeć Natalię i ucieszył się z tego, że Hiszpanka naprawdę chce tego ślubu.

********

  Godzina 20:00 to pora rozmów Violi i tajemniczego przyjaciela. Jako, że w tej chwili jest godzina 20:30 piszą ze sobą już około pół godziny i świetnie się przy tym bawią. I może pisaliby jeszcze dłużej gdyby nie to, że ktoś postanowił ją odwiedzić.
- Hey, mogę wejść? - zapytał Leon stojący w drzwiach pokoju. Viola uśmiechnęła się, ale w tym samym momencie przypomniała sobie o przyjacielu.
- Tak, tylko coś dokończę - napisała szybką wiadomość.

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

Bardzo dobrze mi się z Tobą pisze, ale przyszedł do mnie Leon więc muszę teraz kończyć. Jeśli masz czas to możesz na mnie poczekać. Chętnie z Tobą jeszcze popiszę.

                                                                                Viola

  Chłopak z radością sprawdził nową wiadomość, ale kiedy zobaczył jej treść zdenerwował się. Zatrzasnął klapę laptopa i wszedł do swojego muzycznego pokoju. Jedyną rzeczą, która mogła mu teraz pomoc była muzyka. Podłączył swoją elektryczną gitarę do wzmacniacza i zaczął grać Habla Si Puedes. Piosenkę, z którą najbardziej się w tej chwili utożsamiał. Postanowił, że zagra wersję rockową. Tak, to mu pomogło. Jedyna myśl, która przeszła mu w tej chwili przez głowę to: "Jak ja się z tego wyplączę?"

  Wracając do Violetty. Ona właśnie zakończyła swoją rozmowę z Leonem i znów chwyciła w swoje ręce laptop. Niestety chłopaka już nie było. Ze smutkiem odłożyła urządzenie i postanowiła pójść spać. To był dla niej trudny dzień, ale jednym wielkim plusem było to, że pogodziła się z Diego i że... pocałowali się.

niedziela, 8 marca 2015

~ Dzień trzeci ~

  Dzisiejszy dzień zaczął się jak wszystkie poprzednie. Ale jak to zwykle bywa w takich momentach coś musi się popsuć. Książę olewa swoją księżniczkę lub przeciwnie ona jego. Ale tym razem to było coś innego. Kłótnia, która jedynie pokazała jak bardzo im na sobie zależy.
- Ludmiła odpowiedz mi! - Federico podążał za Ludmiłą odkąd tylko zobaczył ją rozmawiającą z Leonem. Śmiali się i widać było, że kiedyś coś ich łączyło Był smutny. Chciał by taka więź była pomiędzy nimi, ale przecież znał ją tak krotko.
- Federico nie jesteś moją opiekunką. Wiem co robię. Nie muszę ci się z tego spowiadać! - krzyknęła i już miała mu uciec gdy usłyszała głos Fede nie znoszący sprzeciwu.
- Nie, nie musisz. Ale to jest jedno z moich czterech pytań. Odpowiedz - zirytowana dziewczyna tylko cicho warknęła i odwróciła się w stronę chłopaka.
- Chcesz wiedzieć co z nim robiłam? - zapytała by się upewnić i jeszcze bardziej zezłościć chłopaka. Włoch okazał swoje opanowanie i spokojnym tonem odpowiedział na zadane mu pytanie.
- Tak oraz co cię z nim łączy - blondynka zadziornie się uśmiechnęła.
- To dwa pytania. Chcesz je poświęcić? - rzuciła idąc dalej przed siebie, tym razem szukając jakiejś ławki.
- Dokładnie - Federico przysiadł na ławce. Ludmiła przewróciła oczami i również na niej usiadła.
- No więc.(wiem, że nie zaczyna się zdania od "no więc") Leon i ja byliśmy kiedyś parą. Tylko, że ja go kochałam, a on mnie nie. Kiedy ja byłam pewna jego miłości on za moimi plecami spotykał się z Larą. Kiedyś zobaczyłam ich razem. Hah, a w tym dniu uparcie się zarzekał, że idzie pomóc Maxiemu z kupnem prezentu rocznicowego dla Naty. Byłam przekonana, ze to prawda dopóki nie zobaczyłam mojego przyjaciela grającego w sali z Diego. Wkurzyłam się i poszłam szukać Leona. Znalazłam go na torze podczas bliskiego kontaktu z tą dziewuchą. No i tak się skończył nasz związek. A dzisiaj rozmawialiśmy o naszym zadaniu dla Angie, a Leon po prostu coś skomentował i to mnie rozbawiło - zakończyła. Hm, może to pytanie nie było takie złe. Nareszcie komuś o tym powiedziała. W końcu zaufała komuś na tyle by się przed nim otworzyć. Chłopak porządnie się zmieszał. Gdyby ktoś zapytał go czy w tamtym momencie był zazdrosny z pewnością odpowiedziałby nie, ale dobrze, że nikt tego nie zrobił bo to by było straszne kłamstwo.
- Ludmiła bo ja... - zabrakło mu słów więc blondynka postanowiła go odciążyć.
- Federico, to były tylko kolejne pytania - pociągnęła nosem i spuściła głowę chcąc to ukryć. Chłopak odwrócił się w jej stronę i zobaczył coś czego nienawidził.
- Nie płacz, błagam cię - Włoch szybko ją przytulił. Już tyle razy przez niego płakała. Raz nawet rozważał zaprzestanie ich gry, ale za bardzo chciał się z nią spotykać.
- Lubisz chodzić do zoo? - zapytał po chwili. Dziewczyna podniosła głowę.
- Nigdy nie byłam w zoo - odpowiedziała po chwili zawstydzona. Mama nie zdążyła jej tam zabrać, a tata nie miał dla niej wystarczająco dużo czasu. Zawsze chciała tam pójść z kimś bardzo jej bliskim.
- No to dzisiaj idziemy na wycieczkę - blondynka uśmiechnęła się szeroko. Chłopak wstał pierwszy i podał jej rękę. Dziewczyna pewnie ją chwyciła i razem udali się do najbliższego zoo.

**********

- To gdzie teraz? - zapytał chłopak gdy do wyboru zostały im już tylko lwy i żyrafy. Dziewczyna chwilę pomyślała i radośnie ogłosiła:
- Lwy - od dziecka kochała te zwierzęta. Fascynowały ją, a poza tym jej mama była z pod znaku lwem i w dzieciństwie opowiadała jej o tych zwierzętach. Kiedy po pół godzinie wyszli z zoo Ludmiła nie mogła uwierzyć w to co się stało. Pomimo tego, że znała Federico tylko kilka tygodni uważała go za bardzo bliską jej osobę. Nigdy nie była w tak zażyłej relacji nawet ze swoimi przyjaciółkami.
- Podobało ci się? - zapytał zadowolony Włoch. Udało mu się rozbawić dziewczynę przy wszystkich zwierzętach.
- Tak. Było genialnie. Dziękuję, że mnie tam zabrałeś - ku wielkiemu zdziwieniu ich obojga blondynka bardzo mocno przytuliła Federico. Zaraz jednak odsunęła się od niego na znaczną odległość.
- To może chodźmy już do Studia? - zapytała i nie czekając na jego odpowiedź udała się w tamtą stronę. Włoch pokręcił głową z rozbawienia i szybko ją dogonił. W drodze do budynku rozmawiali o ich wspólnym panie. Dotyczył on piosenki Fede.
- I wtedy zaśpiewam, a ciebie chciałbym poprosić byś chociaż udawała, że ci się podoba - blondynka w myślach użyła słowa śmieszne. Dlaczego ten chłopak znowu się wstydzi? Ale jest przy tym bardzo uroczy.
- Przecież wiesz, że nie będę musiała udawać. Twoja wersja jest piękna.
- Tak jak ty - wyszeptał Federico, a Ludmiła oblała się rumieńcem. Dziwnie się z tym czuła. Od dziecka dostawała wiele komplementów, ale nad żadnym nie rozpływała się tak jak nad jego. Uważał, że jest piękna! Powiedział to i nie próbował się wycofać. Ten dzień był coraz lepszy. To co powiedział Włoch utwierdziło ją w przekonaniu, że ta gra to był jednak dobry pomysł. Kiedy tylko dotarli do celu blondynka poszła do wyznaczonej sali, a brunet pobiegł po Marottiego. Był pewny, że mężczyzna zmięknie i pozwoli mu nagrać tę piosenkę (oczywiście z myślą o Ludmile). W chwili, w której dziewczyna słuchała muzyki chłopak próbował zaciągnąć Marottiego do sali. I to nie było łatwe zadanie.
- Nie pożałujesz. Ja wiem czego chcą słuchać moje fanki. Ludmiła, Ludmiła podejdź. Pomożesz mi? - dziewczyna tylko skinęła głową zgodnie z planem udając obojętną. - Moje fanki zakochają się w moim głosie. Chcę śpiewać po włosku.

To co czuję
Wewnątrz mnie,
Sprawia, że uważam
że miłość tak właśnie wygląda


  Ludmiła była tylko raz zakochana, ale nigdy nie czuła się przy Leonie tak dobrze jak za każdym razem przy Federico. I choć w tej chwili ta dziewczyna nie wie co czuje do chłopaka to z łatwością można przyznać, że go kocha. I nie ma takiej siły, która zniszczyłaby to piękne uczucie. Oni się z tym nie afiszowali, ale dla nich te codzienne spotkania były najważniejsze. Blondynka zgadzając się na ich grę pozwoliła mu na zobaczenie strony, którą skrywała od lat. Chłopak nigdy jej nie wyśmiał. Co więcej przeżywał z nią wszystkie historie i próbował pocieszać. Nie oczekiwał od niej pochwał ani nagród. Chciał przy niej być i pomagać najlepiej jak tylko umiał. Dla mnie właśnie tak wygląda miłość.

Gdy mnie przytulasz
nie boję się już
kochać Ciebie
Naprawdę


  Każdy ich uścisk był elementem ich wielkiego uczucia. Federico już wiedział, że jest zakochany w Ludmile. Czekał tylko na odpowiedni moment by jej to powiedzieć. Na koniec gry. Marzył o tym by dziewczyna powiedziała, że chce mieć go blisko. Tak blisko jak tylko się da. Chciał być dla niej kimś więcej niż tylko przyjacielem. Chciał ocierać jej łzy, przytulać, całować, mówić Kocham Cię, dać jej cały świat zaczynając od podarowania swojego serca. Z kolei dziewczyna przez każde przytulenie coraz częściej myślała o
chłopaku. Nie bala się myśleć o swoich uczuciach. Nie bała się fantazjować o ich idealnym związku. Gdzie mogłaby być sobą - Ludmiłą Ferro. Blondynką o głębokiej duszy. Ale myśleć, a mówić to dwie zupełnie różne rzeczy. Ona za bardzo bała się odrzucenia. Nie mogła przyjąć do siebie myśli, że taki ktoś jak Federico może ją kochać. I choć bala mu się to powiedzieć to nie bała się kochać go naprawdę.

I czytam to w
W Twoich oczach
Wierze Ci
Wierze Ci


  Patrząc w swoje oczy widzieli w nich wszystko. Potrafili zauważyć jaki mają humor, czy coś ich rozbawiło, jak postrzegają poszczególne sprawy. Potrafili również wyczytać z nich samą prawdę. Kiedy mieli chwilę zwątpienia wystarczyło jedno spojrzenie by być pewnym.Wierzyli sobie. Byli dla siebie stworzeni. 
 
  Tak jak Federico przypuszczał od początku udało im się. Włoch uzyskał zgodę na zaśpiewanie piosenki, a wiadomość poszedł uczcić z Ludmiłą. Poszli razem do pobliskiej kawiarni gdzie zajadali się ulubionym ciastem, czyli wuzetką. Nagle chłopak o czymś sobie przypomniał. Zostało mu ostatnie pytanie. Pomyślał chwilę aż w końcu przerwał ciszę.
- Gdzie chciałabyś pojechać? Dowolne miejsce na świecie. Może być ich kilka - blondynka dokończyła ciasto myśląc nad odpowiedzią. Wybrała trzy miejsca.
- Moim numerem jeden są Włochy - Federico szeroko się uśmiechnął. Chciała odwiedzić jego ojczyznę. - Numer dwa to Hiszpania. Diego mi o niej opowiadał. To musi być piękny kraj. A numer trzy to Francja. Tak wiem, że mówię jak zakochana małolata, ale chcę zobaczyć na własne oczy wieżę Eiffla - zaśmiała się. Oboje kochali takie momenty. Radosne, beztroskie. Chłopak zapłacił za ciasto i postanowił po raz kolejny odprowadzić Argentynkę do domu. Gdy byli już blisko posiadłości Ludmiła zabrała głos.
- Chcę tam pojechać z tobą. Wszędzie chcę pojechać z tobą - wydusiła i zakryła swoje rumieńce włosami. Federico objął ją mocniej ramieniem.
- We Włoszech zabiorę cię do fontanny di Trevi, w Hiszpanii zobaczymy Sagradę Familię, a we Francji kupię ci słodki berecik żebyś wyglądała jeszcze uroczej - dziewczyna uwierzyła w jego słowa i nie kryjąc swojej radości pożegnała się z nim długim przytuleniem.
____________________________________________________________________________
No cześć wam!
Z okazji 45:000 wyświetleń obiecana kolejna cześć opowiadania o Fedemile.
Mam nadzieje, że wam się spodoba.
Dziękuje, że ze mną jesteście.

sobota, 28 lutego 2015

SEZON II ROZDZIAŁ 24 "Chcę by był obok"

  Ciągle nie mogę się przyzwyczaić do tej sytuacji. Chodzi o mnie i Marco. Dzisiaj zaprosił mnie na randkę. Bardzo się ucieszyłam, ale to było takie nowe. Wcześniej nie mogłam na niego patrzeć, a teraz uśmiecham się na myśl, że go zobaczę. Byłam taka podekscytowana, że poszłam pochwalić się Violi. Aż sama siebie nie poznaję.
- Vilu, świat jest piękny! - westchnęłam i spojrzałam na rozbawioną przyjaciółkę. Tak wiem, całkiem inna Francesca.
- Niech zgadnę. Świat jest taki piękny bo Marco zrobił coś co zapewne jest zaproszeniem na randkę - strzeliła, a ja mimo swojego zadowolenia przymrużyłam oczy. Jest jasnowidzem?
- Skąd to wiesz? - zapytałam podejrzliwie, ale ona tylko pokręciła głową i pokazała na swoich ustach zamykający się zamek. Ugh. Nie lubię gdy to robi. Zabrała swoje nuty ze stojaka, a mi coś się przypomniało.
- I jak tam twój tajemniczy przyjaciel? Pisałaś z nim wczoraj? - zapytałam. Jestem ciekawa tego co znowu wymyślił.
- Pisałam, pisałam. Zaczyna mnie to ciekawić. Tylko tak mi dziwnie, że nie wiem z kim piszę. Reszta mi się podoba - mrugnęła do mnie i wskazała na drzwi. Przytaknęłam jej i razem wyszłyśmy z sali. Chciałam żeby opowiedziała mi trochę więcej wiec podpytałam o kolejne rzeczy. Kiedy przechodziłyśmy obok wyjścia zobaczyłam Diego. Nie wiedziałam czy słyszał wszystko o czym nawijała Viola więc pokazałam mu kciuk uniesiony w górę. Chłopak smutno się uśmiechnął i wszedł do sali tanecznej. Pewnie chodzi mu o to, że musi się przed nią ukrywać pod tym całym tajemniczym przyjacielem. Dla mnie to też dziwne, ale jeśli dzięki temu mogą się do siebie zbliżyć, a Viola będzie szczęśliwa to chyba dobrze.

********

  Wiem, że nie powinnam, ale ciągle myślę o Diego. Tęsknie za nim. Chciałabym z nim porozmawiać. Nawet tak po przyjacielsku. Brakuje mi go.
- Diego! - krzyknęłam gdy tylko zobaczyłam chłopaka. Podbiegłam do niego i chwyciłam za rękę. - Możemy porozmawiać? - zapytałam z ogromną nadzieją na to, że się zgodzi. Spojrzał na mnie przelotnie.
- Teraz nie mogę. Muszę już iść...
- Diego...
- Przepraszam - uwolnił swoją dłoń z mojego uścisku i wyszedł z budynku. Ale ja chciałam tylko... Pierwsza łza spłynęła po moim policzku. Kap, kap.
- Vilu, co się stało? - usłyszałam głos Cami, ale nie chciałam podnosić głowy. Przyjaciółka zaprowadziła mnie do naszej szatni i podała mi chusteczkę. Szybko wytarłam nią mokre oczy i pociągnęłam nosem. Boje się, że już nigdy ze mną nie porozmawia. Chce żeby był moim przyjacielem.
- On mnie zbył. On już nie chce ze mną rozmawiać. Ja za nim tęsknię. Chcę by był blisko. Ja... Ja go Kocham - wydusiłam, a Camila w ciągu sekundy pojawiła się przy mnie.
- Violu, powiedziałaś, że go Kochasz? - zapytała cicho po pewnym czasie, a ja wybuchłam jeszcze większym płaczem. Co ja robię?
- Znaczy tak, ale nie wiem dokładnie jak. Chcę by był obok - wybiegłam z szatni i opuściłam budynek. Nie mogę tam być. Co jeśli na niego trafię? Co ja mam zrobić żeby było tak jak wcześniej? Żebyśmy chodzili na spacery, mówili sobie o wszystkim. Byli dla siebie. Brakuje mi tego. Z Leonem to zupełnie co innego.

********

Non so se va bene
Non so se non va
Non so se tacere
O dirtelo ma...







- Uwielbiam z tobą śpiewać - zaczęłam z uśmiechem. Czuję wtedy takie dziwne uczucie. Takie przyjemne.
- Ja z tobą też. Czuję wtedy energię. Wtedy błyszczymy jak gwiazdy. Bliźniacze gwiazdy, z których tworzą się niektóre Supernovy. Sadzisz, że my możemy taką stworzyć? - zapytał, a ja nie odpowiedziałam nic konkretnego bo byłam oczarowana jego wiedzą na temat gwiazd. Nigdy nie mogłam z nikim o nich porozmawiać, a teraz proszę. Okazja sama do mnie przyszła.
- Jaa...
- Kiedy jestem z tobą cała reszta nie ma znaczenia. Czuje się jakbym latał. Nie potrafię tego określić słowami. To jest szalona miłość - chłopak mnie przytulił, a ja była po prostu zachwycona. Do tej pory nie wiedziałam co się czuje gdy jest się zakochanym, a teraz kiedy on opowiedział mi o swoich odczuciach mogę poszukać podobnych u siebie. Kiedy się od siebie odsunęliśmy postanowiłam coś powiedzieć.
- Federico ty wiesz, że to nie jest dla mnie łatwa sytuacja. Nigdy z nikim nie byłam, a tym bardziej nikogo nie kochałam w ten sposób. Nie wiem czy Cię Kocham, ale chcę spróbować być z tobą. Możliwe, że już niedługo usłyszysz ode mnie to czego oczekujesz, ale jeśli nie to będziemy chociaż przyjaciółmi? - zapytałam z nadzieją w głosie. Zmieniam się. Bardzo powoli, ale jednak się zmieniam.
- Oczywiście Lu. Zawsze przy tobie będę - powiedział do mnie Lu. Tylko babcia tak do mnie mówiła.

********

  Ten pomysł U-Mixu i Pablo jest genialny. Sądzę, że taka rywalizacja wyjdzie nam na dobre. Tylko teraz muszę to wszystkim powiedzieć. Pierwszy dowiedział się Leon i obiecał, ze powie o wszystkim chłopakom więc połowa z głowy. Następnie zawiadomiłam Marco, który powiedział, ze przekaże wszystko Maxiemu. Potem wpadłam na Federico z czego bardzo się ucieszyłam.
- Fede mam do ciebie wielką prośbę - zaczęłam słodko się uśmiechając. Włoch mi przytaknął więc szybko poprosiłam go o to by przekazał wiadomość Ludmile.
- Naty przestań się jej bać, ale dobrze zrobię to. Tylko teraz muszę zapytać czy sam mogę wziąć udział. Wiesz chodzi o U-Mix i moją umowę. To lecę - cmoknął mnie w policzek i udał się w stronę pokoju nauczycielskiego. Uwielbiam tego Włocha. Ostatnimi osobami na mojej liście były dziewczyny. Szczęśliwym trafem znalazłam je wszystkie w sali Beto.
- Cześć wam - zaczęłam wchodząc do środka. Dziewczyny spojrzały w moją stronę i uśmiechnęły się do mnie.
- Cześć Naty. Co tam? - zapytała Francesca, a ja podeszłam bliżej.
- Przychodzę do was z informacją od Pablo. Razem z U-Mixem podjęli decyzję o konkursie zespołów. Każdy przynajmniej trzyosobowy. Pewnie chcecie wziąć udział - uśmiechnęłam się szeroko. To wspaniale mieć takie przyjaciółki. Ich przyjaźń jest wręcz idealna.
- A ty Naty, też bierzesz udział? - zapytała Camila. Uśmiechnęłam się smutno i odpowiedziała na zadane pytanie.
- Raczej nie. Nie mam z kim, a co? - dziewczyny popatrzyły po sobie, a potem głos zabrała Viola.
- Chcemy żebyś założyła zespół z nami - choć najpierw w to nie uwierzyłam po chwili z radością przystałam na propozycję.

********

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel


Jesteś? Muszę się wyżalić.
 

                                                                   Viola

Od: Przyjaciel
Do: Violetta Castillo 

 
Oczywiście. Pisz. Co się stało?


                                                                   Zatroskany Przyjaciel 

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

Nie wiem skąd wiesz, ale moim przyjacielem jest Diego. I znasz już całą historię o nas. Chciałam z nim dzisiaj porozmawiać, ale mnie zbył. Strasznie mnie to zabolało. Tęsknię za nim. Co mam zrobić? Pomóż, proszę.

                                                                    Viola

Od: Przyjaciel
Do: Violetta Castillo 


Tęsknisz? Ja... Znaczy sądzę, że on Ci wybaczy. Spróbuj jeszcze raz. Wasza przyjaźń jest bardzo mocna. I nadal nie powiedziałaś mi co do niego czujesz.
                                                                    Przyjaciel

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

Spróbuję. Mam nadzieje, że kiedyś dowiem się kim jesteś. Skąd tyle o mnie wiesz?

                                                                     Viola

Od: Przyjaciel
Do: Violetta Castillo 


Może kiedyś się dowiesz, ale nie teraz. Jesteś interesującą osobą. Zdradzisz mi swoje uczucia co do Diego? Musi ci na nim zależeć.

                                                                     Przyjaciel 

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

Mam nadzieję. Nawet nie wiesz jak bardzo mi na nim zależy. Uwielbiam go. Jest częścią mojej rodziny. Poznałam go na wakacjach w Hiszpanii, a kiedy wróciłam do Buenos Aires bardzo za nim tęskniłam. Kiedy postanowił zamieszkać właśnie tutaj i do tego uczyć się w Studiu byłam zachwycona. Chodziliśmy na spacery, koktajle, on zawsze potrafił mnie rozbawić. Pocieszał mnie gdy zerwałam z Leonem. a później poczułam, że on nigdy mnie nie zrani i dlatego zdecydowałam się z nim być. Jestem przyzwyczajona do tego związku. Chciałam żeby wszystko było jak przedtem. Tylko potem przypomniałam sobie o Diego. Nie chciałam go zranić, ale musiałam mu o tym powiedzieć. Jego jeszcze nigdy nie okłamałam. A wtedy on odszedł. A teraz mi źle bo nie wiem czy właśnie tego chciałam. Przepraszam, że się tak wyżalam. Miłej nocy.

                                                                       Viola
_________________________________________________________________________________
Uwaga rozdział zawiera lokowanie produktu.
Ha, ha. 
Kto zauważył o co chodzi?

środa, 18 lutego 2015

DRUGA ROCZNICA!!!

Hejo!

Dzisiaj możecie poczytać o moim podejściu do drugiej rocznicy Violetty w Polsce.

Rok temu taki post pojawił się w Walentynki (Nuestro Camino), a w tym roku dzisiaj, dlaczego?
Tak właśnie sobie to zaplanowałam.

14 luty 2013r. - premierowy odcinek Violetty
18 luty 2013r. - rozpoczęcie sezonu

Minęło już tyle czasu, a ja wciąż pamiętam te sceny.




Violetta. Dla wielu osób to tylko dziecinny serial, ale nie dla mnie. Dla mnie to coś dużo większego. Dzięki temu serialowi odkryłam swoje pasje, czyli: śpiew, taniec i pisanie opowiadań. Za to temu serialowi będę wdzięczna do końca życia. Każdy z uczniów Studia nauczył mnie wielu rzeczy.

Violetta - osoba, która nauczyła mnie chyba najwięcej. Ona pokazywała jak należy postępować z ludźmi, jak mocno można kochać, że można być lepszym, że marzenia się spełniają, że warto mieć swoje pasje i wiele innych.

W moim sercu oni zostaną na zawsze. I sądzę, że będę często wracać do piosenek i odcinków.

Violetta to dla mnie drugie życie.
Dzięki temu serialowi poznałam tyle wspaniałych osób.

Wiem, że w końcu przyjdzie ten moment i będę mogła powiedzieć Aprendi a Decir Adios.
Po prostu poczuję, że chcę iść dalej.
Ale to jeszcze nie teraz.
Dziś jest czas by się cieszyć.
Bo mamy przed sobą tyle odcinków.
Więc nie smućmy się.
To się jeszcze nie kończy.

Muszę Wam jeszcze tylko napisać, że kiedy oglądałam odcinek specjalny pojawiły się nowe sceny - wszyscy to wiedzą.
Chodzi mi o to, że nie potrafię ich w tej chwili obejrzeć.
Nie mogę.
Te sceny są piękne, ale jeszcze nie jestem gotowa na to by ponownie zobaczyć jak się rozstają.
To dla mnie za trudne.

Na razie zostawmy otwarty pamiętnik.


PS. Jaram się przyjazdem Lodovici!!! :-) :-) :-)

sobota, 14 lutego 2015

SEZON II ROZDZIAŁ 23 "Chcę byś nauczył mnie kochać"

  Gdzie wy jesteście? Powtarzam to pytanie w myślach i szukam moich najlepszych przyjaciółek. Ten tajemniczy przyjaciel nie daje mi spokoju.
- Fran! - krzyknęłam widząc Włoszkę i bez słowa zaciągnęłam ją do jednej z sal. - Widziałaś Camilę? - zapytałam szybko i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nikogo w nim nie było.
- Dzisiaj nie przyjdzie. Rozpacza po Brodueyu - zaśmiała się, a ja zmarszczyłam brwi.
- A to nie ona z nim zerwała?
- Znasz Cami - przytaknęłam jej i postanowiłam powiedzieć o chłopaku. Sądzę, że to chłopak bo po pierwsze podpisał się przyjaciel, a nie przyjaciółka, a po drugie napisał:"Cześć piękna" - dziewczyny tego nie robią.
- Muszę ci coś powiedzieć - i tutaj zaczęłam jej opowiadać o tych wiadomościach, a ona z każdym kolejnym zdaniem wydawała się bardziej zdumiona. Tak, ja też w to nie wierzę. - I co o tym sądzisz?
- Wiesz Vilu, to dziwna sprawa. Nagle ktoś do ciebie pisze, ale nie mówi kim jest choć zna cię całkiem dobrze. To trochę podejrzane - ona ma racje, ale...
- Czyli mam z nim nie pisać? - zapytałam dziwnie zasmucona. Spodobała mi się ta sytuacja. Ciekawe doświadczenie.
- Tu cię zaskoczę bo uważam, że powinnaś z nim pisać. Tylko nie zdradzaj mu za dużo. I lepiej nie mów o tym Leonowi - zwróciła mi uwagę. Jemu to na pewno o tym nie powiem.
- A teraz opowiedz mi o co dokładnie poszło Camili i Brodueyowi - zachęciłam ją, ale dziewczyna miała inne plany.
- Przepraszam cię Violu, ale muszę iść coś sprawdzić. Potem ci wszystko opowiem, obiecuję - rzuciła i wybiegła z sali. Dziwne.

********

  Nie mogę w to uwierzyć, ale to może być tylko on. Kto inny robiłby takie rzeczy? Znalazłam go w sali Beto. Siedział na krześle za stolikiem nauczyciela. Podeszłam do niego i usiadłam bokiem na stoliku.
- Cześć Diego - rzuciłam słodko, krzyżując ręce pod biustem.
- Cześć Fran. Coś... Coś się stało? - zapytała, a ja pochyliłam się delikatnie i ściszyłam głos do szeptu.
- Ty mi powiedz tajemniczy przyjacielu. O co ją dzisiaj zapytasz? Czy nadal cie kocha czy może czy uważa, że jesteś przystojny? - zapytałam, a jemu dosłownie opadła szczeka. Tak wiem, jestem ostra. Chłopak spuścił głowę.
- Powiesz jej, prawda? - zapytała tak cicho, że ledwo go usłyszałam. Prychnęłam i pokręciłam głową w rozbawieniu.
- Po co to robisz Diego? Nie byłoby łatwiej gdybyś jej po prostu powiedział co czujesz? Przecież ona się kiedyś o tym dowie, a wtedy nie wiem czy ci wybaczy - znam Violę. Ona nienawidzi kłamstwa. Chociaż...
- Tak wiem, jestem głupi. Ale chcę wiedzieć co u niej, a nie potrafiłbym spojrzeć jej w oczy i powiedzieć, że wszystko jest ok. Zaraz... Czyli ty jej nic nie powiesz? Dlaczego? - oj Diego, Diego. Bo jestem głupia.
- Po pierwsze - jesteśmy przyjaciółmi. Nie mogę cie wydać - delikatnie się do niego uśmiechnęłam co odwzajemnił. - A po drugie - to nie mów tego Leonowi ani Vilu, ale wolę żeby była z tobą - zeskoczyłam ze stolika i udałam się do wyjścia. - Nie zrań jej. Ona cie potrzebuje - dodałam zanim wyszłam.

********

  Tyle nad tym myślałam aż w końcu doszłam do wniosku, że tego chcę. Nie wierzę, że to zrobiłam, ale udałam się do domu Violetty. Oczywiście to nie z nią chciałam porozmawiać. Idę do Fede. Zadzwoniłam dzwonkiem i modliłam się by drzwi otworzył ktokolwiek tylko nie ona, ale niestety me modły nie zostały wysłuchane. Przede mną stała uśmiechnięta Violetta Castillo.
- Cześć Ludmiła. Ty pewnie do Federico. Strasznie się cieszę, że coś do siebie czujecie bo to takie urocze. Nigdy bym się nie spodziewała, że ty i on możecie być razem, ale w sumie czemu nie i...
- Violetta stop. Już nie mogę. Nadajesz jak radio. Jest Federico? - zapytałam chłodno. To do niego tutaj przyszłam.
- Na górze. Pierwsze drzwi po prawo od końca korytarza - uśmiechnęłam się sztucznie i ruszyłam do jego pokoju. Teraz to jeszcze trudniejsze. Po pięciu minutach stania pod jego drzwiami cicho zapukałam. Federico zobaczyłam po dziesięciu sekundach. Był zdziwiony moim widokiem, ale zaprosił mnie do środka.
- Co tu robisz? - zapytał siadając na swoim łóżku. Wdech.
- Ja... Ja tu przyszłam bo przemyślałam to co mi powiedziałeś. O tym, że za mną tęskniłeś i że mnie kochasz. Ja nie wiem co to miłość. Ale wiem, że też za tobą tęskniłam i że chcę byś nauczył mnie kochać - wyrzuciłam z siebie i czekałam na jego śmiech, ale w zamian otrzymałam czuły uścisk. Tak się cieszę.

********

  Strasznie się denerwuję bo dzisiaj ja i German o głosimy wszystkim, że jesteśmy razem. Trochę się boję reakcji Violi, ale mam nadzieję, że nie będzie na nas zła. W końcu to miłość. A kolacja już gotowa.
- Vilu, kolacja! - krzyknęłam i już po chwili była na dole. Jak ja ją Kocham. Moje życie. Przytuliłam ją najmocniej jak potrafię i tak weszłyśmy do jadalni. Olga już stawiała ostatnie danie na stole więc postanowiliśmy usiąść. Po chwili dołączyli do nas German, Ramallo i Federico. Spojrzałam ukradkiem na pierwszego przybyłego i posłałam mu zestresowane spojrzenie. On odpowiedział mi uśmiechem, który przekonał mnie, że będzie dobrze. Postanowiliśmy to ogłosić przed posiłkiem więc razem wstaliśmy od stołu, a ja do niego podeszłam.
- Słuchajcie. Chcemy wam ogłosić coś bardzo ważnego - zaczął German bo ja na pewno nie dałabym rady. - To radosna wiadomość. Chcemy wam powiedzieć, że ja i Angie jesteśmy razem - ogłosił German, a ja tylko czekałam na reakcje Vilu.
- No nareszcie - westchnęła moja siostrzenica. Wszyscy spojrzeliśmy na nią z widocznym zdziwieniem. - No co tak patrzycie? Przecież wiedziałam od początku. Bardzo się cieszę - podeszła i mocno nas przytuliła. Och, kamień spadł mi z serca. Jestem teraz taka szczęśliwa. Reszta wieczoru była wspaniała. Co chwilę się śmialiśmy i było tak, tak rodzinnie. Poczułam się jak w rodzinie. Nareszcie czuję, że oni są moja rodziną. Że jestem tam gdzie powinnam być.

********

  Dziewczyna odeszła od stołu i udała się na górę by znów popisać z przyjacielem. To szalone, ale naprawdę tego chciała. Chłopak był dostępny i to on wykonał pierwszy krok.

Od: Przyjaciel 
Do: Violetta Castillo
Jesteś, piękna? Chciałbym Cię o coś zapytać.


                                                                   Przyjaciel


Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel


Jestem. Naprawdę chciałabym wiedzieć kim jesteś. Może mała podpowiedź?
 

                                                                   Viola

Od: Przyjaciel
Do: Violetta Castillo

Hm, może kiedyś ci powiem. A teraz moje pytania, dobrze?

                                                                   Przyjaciel 

Od: Violetta Castillo

Do: Przyjaciel 


Jesteś niemożliwy. Ale zgoda, niech stracę. O co chcesz zapytać?


                                                                    Viola

Od: Przyjaciel
Do: Violetta Castillo 



Czy jest szansa żebyś zmieniła zdanie co do związku z Leonem? Jestem tego strasznie ciekawy. A jeśli jest coś to co?


                                                                    Przyjaciel


Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

Przyjacielu, chcesz wiedzieć za dużo. Ale sądzę, że jest szansa na koniec mojego związku. Tylko nie wiem po co ci ta wiadomość. Naprawdę cię to interesuje?

                                                                     Viola

Od: Przyjaciel
Do: Violetta Castillo 


Jestem ciekawy wszystkiego co jest z tobą związane. Wiadomość jak wiadomość. Jesteś bardzo interesującą osobą. A co musiałoby się stać żebyś zmieniła zdanie?

                                                                     Przyjaciel 

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

Dobranoc ;-)

                                                                       Viola


Dziewczyna zasnęła myśląc o przyjacielu, a on o niej.