czwartek, 19 marca 2015

SEZON II ROZDZIAŁ 25 "Ja się tylko denerwuję"

  Wciąż nie mogę zrozumieć zachowania Broduey'a. Jak można być przeciwko ślubom? Przecież to nieludzkie. Tak się zamyśliłam, że na kogoś wpadłam.
- Uważaj jak chodzisz! - krzyknęłam na chłopaka i wstałam z podłogi. Co za ludzie?
- Raczej to ty na mnie wpadłaś, ale to chyba było przeznaczenie. Nie sądzisz? - co za człowiek? Wpada na mnie i jeszcze myśli, że polecę na jego tanie gadki.
- Nie, ja tak nie sądzę. Uważam to za znak. Jeśli jeszcze raz się spotkamy to może się to skończyć katastrofą. A te twoje gadki zachowaj dla innych dziewczyn. Żegnaj - posłałam mu złośliwy uśmiech i wyszłam z Auli. Nienawidzę takich chłopaków. Zmieniają dziewczyny jak rękawiczki i mają je gdzieś. No i znowu przypomniał mi się Broduey. Dlaczego on jest przeciwko ślubom? Nie mogę tego zrozumieć. Stanęłam przy tablicy z informacjami i spojrzałam przez ramię w stronę chłopaka, z którym przed chwilą się zderzyłam. On też na mnie patrzył. Natychmiast odwróciłam wzrok i spłonęłam rumieńcem. To było dziwne. Ja się nie rumienię. A ten chłopak mi kogoś przypomina tylko nie wiem kogo. Jego twarz jest znajoma. Nagle poczułam wibracje telefonu. Dostałam wiadomość od Fran.

"Robimy próbę. Wpadaj do sali Beto. Czekamy.
                                                                 Fran"

  Super. Muszę się odstresować i czuję, że to najlepszy pomysł w tej sytuacji. Muzyka zawsze mi pomaga.

********

  Muszę udowodnić Federico, że potrafię być dobra. Tylko jak? Przecież to nie może być takie trudne. Co mogę zrobić? Myśl Ludmi, myśl. Wiem! Konkurs zespołów! Mogłabym poprosić Naty, ale ona zdezerterowała do słodkiej trójki. Tylko kto został bez zespołu? Nie, nie, nie, nie, nie i jeszcze raz nie!
- Cześć chłopaki! Chcecie założyć ze mną zespół? - zapytam wysilając jak największy uśmiech. Jak nisko omeg upaść? Oni popatrzyli na mnie jakby zobaczyli UFO.
- Ludmiła, dobrze się czujesz? - zapytał Marco, a ja przewróciłam oczami. Nie, nie robię tego z własnej woli.
- Przynajmniej trzy osoby, inaczej nie ma zespołu. Nikt już nie został. Macie jeszcze jakieś pytania? - tutaj nie ma Federico. Nie muszę być słodka jak cukierek. A poza tym niech wiedzą kto tu będzie rządził. Nie dam sobie wejść na głowę.
- A Federico? - zapytał Maxi,a ja przewróciłam oczami. Co oni się zrobili tacy odważni. Nic z tego.
- On nie może wystąpić w zespole. A poza tym nie sądzę żeby chciał występować z wami - założyłam skrzyżowane ręce pod biustem i spojrzałam na nich jak na takie małe mróweczki. Być taką wielką gwiazdą, a wciąż zadawać się z z takimi ludźmi. To takie smutnie.
- No dobra. Nie wiem czy nie popełniamy błędu, ale zgoda. Możemy założyć razem zespół - prychnęłam i zamachnęłam się włosami do tyłu.
- Jestem liderką. Ludmiła odchodzi - pstryknęłam palcami i ruszyłam do sali tanecznej "pochwalić się" Federico. Na pewno będzie szczęśliwy. Uwielbiam jego uśmiech. Może nawet mnie przytuli! A tak co do tej akcji z chłopakami to trochę mi tego brakowało.

********

  Och, nie wytrzymam. Muszę to zobaczyć, ale sama tam nie pójdę. Tylko kto może być taki dobry, że pójdzie tam ze mną i będzie dyskretny? Diego! Może teraz mi się uda. Chłopak jak zwykle był na sali tanecznej. Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam przed siebie. Tym razem będzie dobrze. 
- Diego... - Hiszpan odwrócił się w moją stronę i posłał mi zdziwione spojrzenie. Tak, tak wiem. Myślał, że się poddam, ale nie ma tak łatwo. Po rozmowie z tajemniczym przyjacielem wiem, że nie mogę pozwolić mu odejść.
- Viola... - zaczął, ale mu przerwałam.
- Przepraszam cię. Tak strasznie cię przepraszam. Wybacz mi, błagam cię - złapałam go za rękę, ale tym razem jej nie puścił. Podniosłam wzrok, a sekundę później byłam w jego ramionach. Jak mi tego brakowało. Jak ja za nim tęskniłam.
- Tęskniłem - usłyszałam i jeszcze bardziej się w niego wtuliłam.
- Ja za tobą też. Nawet nie wiesz jak bardzo.
- Wiem - podniosłam głowę i spojrzałam na niego zdziwionym wzrokiem.
- Skąd?
- Yyy... Czułem to - powiedział zmieszany, a ja oderwałam się od niego.
- Słodki jesteś, ale teraz mi pomożesz - pociągnęłam go za rękę. Dobrze, że złapał swoją bluzę.

##

- Violu? - zapytał Diego.
- Tak? - tak, wiem. Nie odpowiada się pytaniem na pytanie, ale co innego miałam powiedzieć?
- Co my tak właściwie robimy? - spojrzałam na niego mrużąc oczy. Nie wytrzymaliśmy i wybuchnęliśmy śmiechem. Dla niewtajemniczonych jesteśmy właśnie w parku za drzewami i śledzimy naszą Marcescę na randce. Tylko, ze Diego o tym nie wie. Jest trochę zabawnie bo są tu straszne nierówności i co chwilę albo ja wpadam na Diego albo on na mnie. Kiedy byliśmy już za wielkim krzewem wpadłam niechcący w mały dołek i przewróciłam się na Diego. Mieliśmy straszną ochotę się śmiać, ale przyłożyłam mu do ust dłoń. Niestety to nic nie dało. Zblizyłam się do niego i delikatnie go pocałowałam. Kiedy chciałam się odsunąć on przytrzymał mnie przy sobie i pogłębił pocałunek. Kiedy się do siebie odsunęliśmy zapadła miedzy nami cisza. To nie powinno się zdarzyć. On jest moim przyjacielem i nie możemy być razem. Muszę myśleć o Leonie i o tym, że teraz możemy być znowu razem. Wstałam i otrzepałam się z ziemi nie patrząc na chłopaka.
- Violu... - zaczął Diego, ale mu przerwałam. Nie chcę o tym rozmawiać bo wybuchnę.
- Ciii. Nic nie słyszę - zaczęłam udawać, że słucham rozmowy Fran i Marco, ale nie mogłam się skupić. Diego złapał mnie za ramiona i odwrócił w swoją stronę.
- Vilu, ja przepraszam. Nie znienawidź mnie - nie, nie, nie i jeszcze raz nie.
- Diego nie rozumiesz, ze tutaj nie chodzi o to? Po prostu mogłabym być szczęśliwa z Leonem, ale nie potrafię przestać myśleć o tobie - nie wytrzymałam i wtuliłam się w niego zanosząc się płaczem. Nienawidzę samej siebie.

********

  Próba już dawno się skończyła, ale ja nadal siedziałam w sali. Postanowiłam trochę pomyśleć o moim przyszłym życiu. Nigdy bym się nie spodziewała, że w tak młodym wieku będę planować swój ślub. To trochę dziwne i przerażające. Już niedługo będę żoną Maxiego.
- Naty? Co ty tu jeszcze robisz? Skończyłyśmy próbę dwie godziny temu - do sali weszła Viola, a ja delikatnie się uśmiechnęłam. Dziewczyna przysiadła się do mnie.
- Tak sobie rozmyślam. Wiesz, ślub i te sprawy. Muszę się z tym oswoić - w tej chwili nie mogę sobie wyobrazić siebie w sukni ślubnej. Po prostu nie potrafię, a jutro mamy porozmawiać o tym z naszymi rodzicami. Boję się jak oni na to zareagują.
- Ale ty się wahasz czy po prostu denerwujesz? Bo to są jednak dwie rożne sprawy, prawda? - podniosłam głowę i zaśmiałam się. Jeszcze tego by mi brakowało.
- Nie Viola. Ja się tylko denerwuję. Kocham Maxiego i tego jestem pewna w stu procentach. Chcę tego ślubu. Tylko boję się reakcji naszych rodziców, przygotowań. Boję się, że to mnie przerośnie.
- Naty, przecież masz nas. My ci zawsze pomożemy. Jeśli tylko będziecie mieli jakieś problemy i będziecie potrzebowali pomocy przyjdźcie do nas. Możecie na nas liczyć - szeroko się uśmiechnęłam i przytuliłam Violę. To wspaniałe mieć takich przyjaciół. Dzięki tej rozmowie jest mi lepiej.

  Dziewczyny tego nie widziały, ale całą rozmowę słyszał Maxi. Zrozumiał, że musi lepiej wesprzeć Natalię i ucieszył się z tego, że Hiszpanka naprawdę chce tego ślubu.

********

  Godzina 20:00 to pora rozmów Violi i tajemniczego przyjaciela. Jako, że w tej chwili jest godzina 20:30 piszą ze sobą już około pół godziny i świetnie się przy tym bawią. I może pisaliby jeszcze dłużej gdyby nie to, że ktoś postanowił ją odwiedzić.
- Hey, mogę wejść? - zapytał Leon stojący w drzwiach pokoju. Viola uśmiechnęła się, ale w tym samym momencie przypomniała sobie o przyjacielu.
- Tak, tylko coś dokończę - napisała szybką wiadomość.

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

Bardzo dobrze mi się z Tobą pisze, ale przyszedł do mnie Leon więc muszę teraz kończyć. Jeśli masz czas to możesz na mnie poczekać. Chętnie z Tobą jeszcze popiszę.

                                                                                Viola

  Chłopak z radością sprawdził nową wiadomość, ale kiedy zobaczył jej treść zdenerwował się. Zatrzasnął klapę laptopa i wszedł do swojego muzycznego pokoju. Jedyną rzeczą, która mogła mu teraz pomoc była muzyka. Podłączył swoją elektryczną gitarę do wzmacniacza i zaczął grać Habla Si Puedes. Piosenkę, z którą najbardziej się w tej chwili utożsamiał. Postanowił, że zagra wersję rockową. Tak, to mu pomogło. Jedyna myśl, która przeszła mu w tej chwili przez głowę to: "Jak ja się z tego wyplączę?"

  Wracając do Violetty. Ona właśnie zakończyła swoją rozmowę z Leonem i znów chwyciła w swoje ręce laptop. Niestety chłopaka już nie było. Ze smutkiem odłożyła urządzenie i postanowiła pójść spać. To był dla niej trudny dzień, ale jednym wielkim plusem było to, że pogodziła się z Diego i że... pocałowali się.

niedziela, 8 marca 2015

~ Dzień trzeci ~

  Dzisiejszy dzień zaczął się jak wszystkie poprzednie. Ale jak to zwykle bywa w takich momentach coś musi się popsuć. Książę olewa swoją księżniczkę lub przeciwnie ona jego. Ale tym razem to było coś innego. Kłótnia, która jedynie pokazała jak bardzo im na sobie zależy.
- Ludmiła odpowiedz mi! - Federico podążał za Ludmiłą odkąd tylko zobaczył ją rozmawiającą z Leonem. Śmiali się i widać było, że kiedyś coś ich łączyło Był smutny. Chciał by taka więź była pomiędzy nimi, ale przecież znał ją tak krotko.
- Federico nie jesteś moją opiekunką. Wiem co robię. Nie muszę ci się z tego spowiadać! - krzyknęła i już miała mu uciec gdy usłyszała głos Fede nie znoszący sprzeciwu.
- Nie, nie musisz. Ale to jest jedno z moich czterech pytań. Odpowiedz - zirytowana dziewczyna tylko cicho warknęła i odwróciła się w stronę chłopaka.
- Chcesz wiedzieć co z nim robiłam? - zapytała by się upewnić i jeszcze bardziej zezłościć chłopaka. Włoch okazał swoje opanowanie i spokojnym tonem odpowiedział na zadane mu pytanie.
- Tak oraz co cię z nim łączy - blondynka zadziornie się uśmiechnęła.
- To dwa pytania. Chcesz je poświęcić? - rzuciła idąc dalej przed siebie, tym razem szukając jakiejś ławki.
- Dokładnie - Federico przysiadł na ławce. Ludmiła przewróciła oczami i również na niej usiadła.
- No więc.(wiem, że nie zaczyna się zdania od "no więc") Leon i ja byliśmy kiedyś parą. Tylko, że ja go kochałam, a on mnie nie. Kiedy ja byłam pewna jego miłości on za moimi plecami spotykał się z Larą. Kiedyś zobaczyłam ich razem. Hah, a w tym dniu uparcie się zarzekał, że idzie pomóc Maxiemu z kupnem prezentu rocznicowego dla Naty. Byłam przekonana, ze to prawda dopóki nie zobaczyłam mojego przyjaciela grającego w sali z Diego. Wkurzyłam się i poszłam szukać Leona. Znalazłam go na torze podczas bliskiego kontaktu z tą dziewuchą. No i tak się skończył nasz związek. A dzisiaj rozmawialiśmy o naszym zadaniu dla Angie, a Leon po prostu coś skomentował i to mnie rozbawiło - zakończyła. Hm, może to pytanie nie było takie złe. Nareszcie komuś o tym powiedziała. W końcu zaufała komuś na tyle by się przed nim otworzyć. Chłopak porządnie się zmieszał. Gdyby ktoś zapytał go czy w tamtym momencie był zazdrosny z pewnością odpowiedziałby nie, ale dobrze, że nikt tego nie zrobił bo to by było straszne kłamstwo.
- Ludmiła bo ja... - zabrakło mu słów więc blondynka postanowiła go odciążyć.
- Federico, to były tylko kolejne pytania - pociągnęła nosem i spuściła głowę chcąc to ukryć. Chłopak odwrócił się w jej stronę i zobaczył coś czego nienawidził.
- Nie płacz, błagam cię - Włoch szybko ją przytulił. Już tyle razy przez niego płakała. Raz nawet rozważał zaprzestanie ich gry, ale za bardzo chciał się z nią spotykać.
- Lubisz chodzić do zoo? - zapytał po chwili. Dziewczyna podniosła głowę.
- Nigdy nie byłam w zoo - odpowiedziała po chwili zawstydzona. Mama nie zdążyła jej tam zabrać, a tata nie miał dla niej wystarczająco dużo czasu. Zawsze chciała tam pójść z kimś bardzo jej bliskim.
- No to dzisiaj idziemy na wycieczkę - blondynka uśmiechnęła się szeroko. Chłopak wstał pierwszy i podał jej rękę. Dziewczyna pewnie ją chwyciła i razem udali się do najbliższego zoo.

**********

- To gdzie teraz? - zapytał chłopak gdy do wyboru zostały im już tylko lwy i żyrafy. Dziewczyna chwilę pomyślała i radośnie ogłosiła:
- Lwy - od dziecka kochała te zwierzęta. Fascynowały ją, a poza tym jej mama była z pod znaku lwem i w dzieciństwie opowiadała jej o tych zwierzętach. Kiedy po pół godzinie wyszli z zoo Ludmiła nie mogła uwierzyć w to co się stało. Pomimo tego, że znała Federico tylko kilka tygodni uważała go za bardzo bliską jej osobę. Nigdy nie była w tak zażyłej relacji nawet ze swoimi przyjaciółkami.
- Podobało ci się? - zapytał zadowolony Włoch. Udało mu się rozbawić dziewczynę przy wszystkich zwierzętach.
- Tak. Było genialnie. Dziękuję, że mnie tam zabrałeś - ku wielkiemu zdziwieniu ich obojga blondynka bardzo mocno przytuliła Federico. Zaraz jednak odsunęła się od niego na znaczną odległość.
- To może chodźmy już do Studia? - zapytała i nie czekając na jego odpowiedź udała się w tamtą stronę. Włoch pokręcił głową z rozbawienia i szybko ją dogonił. W drodze do budynku rozmawiali o ich wspólnym panie. Dotyczył on piosenki Fede.
- I wtedy zaśpiewam, a ciebie chciałbym poprosić byś chociaż udawała, że ci się podoba - blondynka w myślach użyła słowa śmieszne. Dlaczego ten chłopak znowu się wstydzi? Ale jest przy tym bardzo uroczy.
- Przecież wiesz, że nie będę musiała udawać. Twoja wersja jest piękna.
- Tak jak ty - wyszeptał Federico, a Ludmiła oblała się rumieńcem. Dziwnie się z tym czuła. Od dziecka dostawała wiele komplementów, ale nad żadnym nie rozpływała się tak jak nad jego. Uważał, że jest piękna! Powiedział to i nie próbował się wycofać. Ten dzień był coraz lepszy. To co powiedział Włoch utwierdziło ją w przekonaniu, że ta gra to był jednak dobry pomysł. Kiedy tylko dotarli do celu blondynka poszła do wyznaczonej sali, a brunet pobiegł po Marottiego. Był pewny, że mężczyzna zmięknie i pozwoli mu nagrać tę piosenkę (oczywiście z myślą o Ludmile). W chwili, w której dziewczyna słuchała muzyki chłopak próbował zaciągnąć Marottiego do sali. I to nie było łatwe zadanie.
- Nie pożałujesz. Ja wiem czego chcą słuchać moje fanki. Ludmiła, Ludmiła podejdź. Pomożesz mi? - dziewczyna tylko skinęła głową zgodnie z planem udając obojętną. - Moje fanki zakochają się w moim głosie. Chcę śpiewać po włosku.

To co czuję
Wewnątrz mnie,
Sprawia, że uważam
że miłość tak właśnie wygląda


  Ludmiła była tylko raz zakochana, ale nigdy nie czuła się przy Leonie tak dobrze jak za każdym razem przy Federico. I choć w tej chwili ta dziewczyna nie wie co czuje do chłopaka to z łatwością można przyznać, że go kocha. I nie ma takiej siły, która zniszczyłaby to piękne uczucie. Oni się z tym nie afiszowali, ale dla nich te codzienne spotkania były najważniejsze. Blondynka zgadzając się na ich grę pozwoliła mu na zobaczenie strony, którą skrywała od lat. Chłopak nigdy jej nie wyśmiał. Co więcej przeżywał z nią wszystkie historie i próbował pocieszać. Nie oczekiwał od niej pochwał ani nagród. Chciał przy niej być i pomagać najlepiej jak tylko umiał. Dla mnie właśnie tak wygląda miłość.

Gdy mnie przytulasz
nie boję się już
kochać Ciebie
Naprawdę


  Każdy ich uścisk był elementem ich wielkiego uczucia. Federico już wiedział, że jest zakochany w Ludmile. Czekał tylko na odpowiedni moment by jej to powiedzieć. Na koniec gry. Marzył o tym by dziewczyna powiedziała, że chce mieć go blisko. Tak blisko jak tylko się da. Chciał być dla niej kimś więcej niż tylko przyjacielem. Chciał ocierać jej łzy, przytulać, całować, mówić Kocham Cię, dać jej cały świat zaczynając od podarowania swojego serca. Z kolei dziewczyna przez każde przytulenie coraz częściej myślała o
chłopaku. Nie bala się myśleć o swoich uczuciach. Nie bała się fantazjować o ich idealnym związku. Gdzie mogłaby być sobą - Ludmiłą Ferro. Blondynką o głębokiej duszy. Ale myśleć, a mówić to dwie zupełnie różne rzeczy. Ona za bardzo bała się odrzucenia. Nie mogła przyjąć do siebie myśli, że taki ktoś jak Federico może ją kochać. I choć bala mu się to powiedzieć to nie bała się kochać go naprawdę.

I czytam to w
W Twoich oczach
Wierze Ci
Wierze Ci


  Patrząc w swoje oczy widzieli w nich wszystko. Potrafili zauważyć jaki mają humor, czy coś ich rozbawiło, jak postrzegają poszczególne sprawy. Potrafili również wyczytać z nich samą prawdę. Kiedy mieli chwilę zwątpienia wystarczyło jedno spojrzenie by być pewnym.Wierzyli sobie. Byli dla siebie stworzeni. 
 
  Tak jak Federico przypuszczał od początku udało im się. Włoch uzyskał zgodę na zaśpiewanie piosenki, a wiadomość poszedł uczcić z Ludmiłą. Poszli razem do pobliskiej kawiarni gdzie zajadali się ulubionym ciastem, czyli wuzetką. Nagle chłopak o czymś sobie przypomniał. Zostało mu ostatnie pytanie. Pomyślał chwilę aż w końcu przerwał ciszę.
- Gdzie chciałabyś pojechać? Dowolne miejsce na świecie. Może być ich kilka - blondynka dokończyła ciasto myśląc nad odpowiedzią. Wybrała trzy miejsca.
- Moim numerem jeden są Włochy - Federico szeroko się uśmiechnął. Chciała odwiedzić jego ojczyznę. - Numer dwa to Hiszpania. Diego mi o niej opowiadał. To musi być piękny kraj. A numer trzy to Francja. Tak wiem, że mówię jak zakochana małolata, ale chcę zobaczyć na własne oczy wieżę Eiffla - zaśmiała się. Oboje kochali takie momenty. Radosne, beztroskie. Chłopak zapłacił za ciasto i postanowił po raz kolejny odprowadzić Argentynkę do domu. Gdy byli już blisko posiadłości Ludmiła zabrała głos.
- Chcę tam pojechać z tobą. Wszędzie chcę pojechać z tobą - wydusiła i zakryła swoje rumieńce włosami. Federico objął ją mocniej ramieniem.
- We Włoszech zabiorę cię do fontanny di Trevi, w Hiszpanii zobaczymy Sagradę Familię, a we Francji kupię ci słodki berecik żebyś wyglądała jeszcze uroczej - dziewczyna uwierzyła w jego słowa i nie kryjąc swojej radości pożegnała się z nim długim przytuleniem.
____________________________________________________________________________
No cześć wam!
Z okazji 45:000 wyświetleń obiecana kolejna cześć opowiadania o Fedemile.
Mam nadzieje, że wam się spodoba.
Dziękuje, że ze mną jesteście.

sobota, 28 lutego 2015

SEZON II ROZDZIAŁ 24 "Chcę by był obok"

  Ciągle nie mogę się przyzwyczaić do tej sytuacji. Chodzi o mnie i Marco. Dzisiaj zaprosił mnie na randkę. Bardzo się ucieszyłam, ale to było takie nowe. Wcześniej nie mogłam na niego patrzeć, a teraz uśmiecham się na myśl, że go zobaczę. Byłam taka podekscytowana, że poszłam pochwalić się Violi. Aż sama siebie nie poznaję.
- Vilu, świat jest piękny! - westchnęłam i spojrzałam na rozbawioną przyjaciółkę. Tak wiem, całkiem inna Francesca.
- Niech zgadnę. Świat jest taki piękny bo Marco zrobił coś co zapewne jest zaproszeniem na randkę - strzeliła, a ja mimo swojego zadowolenia przymrużyłam oczy. Jest jasnowidzem?
- Skąd to wiesz? - zapytałam podejrzliwie, ale ona tylko pokręciła głową i pokazała na swoich ustach zamykający się zamek. Ugh. Nie lubię gdy to robi. Zabrała swoje nuty ze stojaka, a mi coś się przypomniało.
- I jak tam twój tajemniczy przyjaciel? Pisałaś z nim wczoraj? - zapytałam. Jestem ciekawa tego co znowu wymyślił.
- Pisałam, pisałam. Zaczyna mnie to ciekawić. Tylko tak mi dziwnie, że nie wiem z kim piszę. Reszta mi się podoba - mrugnęła do mnie i wskazała na drzwi. Przytaknęłam jej i razem wyszłyśmy z sali. Chciałam żeby opowiedziała mi trochę więcej wiec podpytałam o kolejne rzeczy. Kiedy przechodziłyśmy obok wyjścia zobaczyłam Diego. Nie wiedziałam czy słyszał wszystko o czym nawijała Viola więc pokazałam mu kciuk uniesiony w górę. Chłopak smutno się uśmiechnął i wszedł do sali tanecznej. Pewnie chodzi mu o to, że musi się przed nią ukrywać pod tym całym tajemniczym przyjacielem. Dla mnie to też dziwne, ale jeśli dzięki temu mogą się do siebie zbliżyć, a Viola będzie szczęśliwa to chyba dobrze.

********

  Wiem, że nie powinnam, ale ciągle myślę o Diego. Tęsknie za nim. Chciałabym z nim porozmawiać. Nawet tak po przyjacielsku. Brakuje mi go.
- Diego! - krzyknęłam gdy tylko zobaczyłam chłopaka. Podbiegłam do niego i chwyciłam za rękę. - Możemy porozmawiać? - zapytałam z ogromną nadzieją na to, że się zgodzi. Spojrzał na mnie przelotnie.
- Teraz nie mogę. Muszę już iść...
- Diego...
- Przepraszam - uwolnił swoją dłoń z mojego uścisku i wyszedł z budynku. Ale ja chciałam tylko... Pierwsza łza spłynęła po moim policzku. Kap, kap.
- Vilu, co się stało? - usłyszałam głos Cami, ale nie chciałam podnosić głowy. Przyjaciółka zaprowadziła mnie do naszej szatni i podała mi chusteczkę. Szybko wytarłam nią mokre oczy i pociągnęłam nosem. Boje się, że już nigdy ze mną nie porozmawia. Chce żeby był moim przyjacielem.
- On mnie zbył. On już nie chce ze mną rozmawiać. Ja za nim tęsknię. Chcę by był blisko. Ja... Ja go Kocham - wydusiłam, a Camila w ciągu sekundy pojawiła się przy mnie.
- Violu, powiedziałaś, że go Kochasz? - zapytała cicho po pewnym czasie, a ja wybuchłam jeszcze większym płaczem. Co ja robię?
- Znaczy tak, ale nie wiem dokładnie jak. Chcę by był obok - wybiegłam z szatni i opuściłam budynek. Nie mogę tam być. Co jeśli na niego trafię? Co ja mam zrobić żeby było tak jak wcześniej? Żebyśmy chodzili na spacery, mówili sobie o wszystkim. Byli dla siebie. Brakuje mi tego. Z Leonem to zupełnie co innego.

********

Non so se va bene
Non so se non va
Non so se tacere
O dirtelo ma...







- Uwielbiam z tobą śpiewać - zaczęłam z uśmiechem. Czuję wtedy takie dziwne uczucie. Takie przyjemne.
- Ja z tobą też. Czuję wtedy energię. Wtedy błyszczymy jak gwiazdy. Bliźniacze gwiazdy, z których tworzą się niektóre Supernovy. Sadzisz, że my możemy taką stworzyć? - zapytał, a ja nie odpowiedziałam nic konkretnego bo byłam oczarowana jego wiedzą na temat gwiazd. Nigdy nie mogłam z nikim o nich porozmawiać, a teraz proszę. Okazja sama do mnie przyszła.
- Jaa...
- Kiedy jestem z tobą cała reszta nie ma znaczenia. Czuje się jakbym latał. Nie potrafię tego określić słowami. To jest szalona miłość - chłopak mnie przytulił, a ja była po prostu zachwycona. Do tej pory nie wiedziałam co się czuje gdy jest się zakochanym, a teraz kiedy on opowiedział mi o swoich odczuciach mogę poszukać podobnych u siebie. Kiedy się od siebie odsunęliśmy postanowiłam coś powiedzieć.
- Federico ty wiesz, że to nie jest dla mnie łatwa sytuacja. Nigdy z nikim nie byłam, a tym bardziej nikogo nie kochałam w ten sposób. Nie wiem czy Cię Kocham, ale chcę spróbować być z tobą. Możliwe, że już niedługo usłyszysz ode mnie to czego oczekujesz, ale jeśli nie to będziemy chociaż przyjaciółmi? - zapytałam z nadzieją w głosie. Zmieniam się. Bardzo powoli, ale jednak się zmieniam.
- Oczywiście Lu. Zawsze przy tobie będę - powiedział do mnie Lu. Tylko babcia tak do mnie mówiła.

********

  Ten pomysł U-Mixu i Pablo jest genialny. Sądzę, że taka rywalizacja wyjdzie nam na dobre. Tylko teraz muszę to wszystkim powiedzieć. Pierwszy dowiedział się Leon i obiecał, ze powie o wszystkim chłopakom więc połowa z głowy. Następnie zawiadomiłam Marco, który powiedział, ze przekaże wszystko Maxiemu. Potem wpadłam na Federico z czego bardzo się ucieszyłam.
- Fede mam do ciebie wielką prośbę - zaczęłam słodko się uśmiechając. Włoch mi przytaknął więc szybko poprosiłam go o to by przekazał wiadomość Ludmile.
- Naty przestań się jej bać, ale dobrze zrobię to. Tylko teraz muszę zapytać czy sam mogę wziąć udział. Wiesz chodzi o U-Mix i moją umowę. To lecę - cmoknął mnie w policzek i udał się w stronę pokoju nauczycielskiego. Uwielbiam tego Włocha. Ostatnimi osobami na mojej liście były dziewczyny. Szczęśliwym trafem znalazłam je wszystkie w sali Beto.
- Cześć wam - zaczęłam wchodząc do środka. Dziewczyny spojrzały w moją stronę i uśmiechnęły się do mnie.
- Cześć Naty. Co tam? - zapytała Francesca, a ja podeszłam bliżej.
- Przychodzę do was z informacją od Pablo. Razem z U-Mixem podjęli decyzję o konkursie zespołów. Każdy przynajmniej trzyosobowy. Pewnie chcecie wziąć udział - uśmiechnęłam się szeroko. To wspaniale mieć takie przyjaciółki. Ich przyjaźń jest wręcz idealna.
- A ty Naty, też bierzesz udział? - zapytała Camila. Uśmiechnęłam się smutno i odpowiedziała na zadane pytanie.
- Raczej nie. Nie mam z kim, a co? - dziewczyny popatrzyły po sobie, a potem głos zabrała Viola.
- Chcemy żebyś założyła zespół z nami - choć najpierw w to nie uwierzyłam po chwili z radością przystałam na propozycję.

********

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel


Jesteś? Muszę się wyżalić.
 

                                                                   Viola

Od: Przyjaciel
Do: Violetta Castillo 

 
Oczywiście. Pisz. Co się stało?


                                                                   Zatroskany Przyjaciel 

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

Nie wiem skąd wiesz, ale moim przyjacielem jest Diego. I znasz już całą historię o nas. Chciałam z nim dzisiaj porozmawiać, ale mnie zbył. Strasznie mnie to zabolało. Tęsknię za nim. Co mam zrobić? Pomóż, proszę.

                                                                    Viola

Od: Przyjaciel
Do: Violetta Castillo 


Tęsknisz? Ja... Znaczy sądzę, że on Ci wybaczy. Spróbuj jeszcze raz. Wasza przyjaźń jest bardzo mocna. I nadal nie powiedziałaś mi co do niego czujesz.
                                                                    Przyjaciel

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

Spróbuję. Mam nadzieje, że kiedyś dowiem się kim jesteś. Skąd tyle o mnie wiesz?

                                                                     Viola

Od: Przyjaciel
Do: Violetta Castillo 


Może kiedyś się dowiesz, ale nie teraz. Jesteś interesującą osobą. Zdradzisz mi swoje uczucia co do Diego? Musi ci na nim zależeć.

                                                                     Przyjaciel 

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

Mam nadzieję. Nawet nie wiesz jak bardzo mi na nim zależy. Uwielbiam go. Jest częścią mojej rodziny. Poznałam go na wakacjach w Hiszpanii, a kiedy wróciłam do Buenos Aires bardzo za nim tęskniłam. Kiedy postanowił zamieszkać właśnie tutaj i do tego uczyć się w Studiu byłam zachwycona. Chodziliśmy na spacery, koktajle, on zawsze potrafił mnie rozbawić. Pocieszał mnie gdy zerwałam z Leonem. a później poczułam, że on nigdy mnie nie zrani i dlatego zdecydowałam się z nim być. Jestem przyzwyczajona do tego związku. Chciałam żeby wszystko było jak przedtem. Tylko potem przypomniałam sobie o Diego. Nie chciałam go zranić, ale musiałam mu o tym powiedzieć. Jego jeszcze nigdy nie okłamałam. A wtedy on odszedł. A teraz mi źle bo nie wiem czy właśnie tego chciałam. Przepraszam, że się tak wyżalam. Miłej nocy.

                                                                       Viola
_________________________________________________________________________________
Uwaga rozdział zawiera lokowanie produktu.
Ha, ha. 
Kto zauważył o co chodzi?

środa, 18 lutego 2015

DRUGA ROCZNICA!!!

Hejo!

Dzisiaj możecie poczytać o moim podejściu do drugiej rocznicy Violetty w Polsce.

Rok temu taki post pojawił się w Walentynki (Nuestro Camino), a w tym roku dzisiaj, dlaczego?
Tak właśnie sobie to zaplanowałam.

14 luty 2013r. - premierowy odcinek Violetty
18 luty 2013r. - rozpoczęcie sezonu

Minęło już tyle czasu, a ja wciąż pamiętam te sceny.




Violetta. Dla wielu osób to tylko dziecinny serial, ale nie dla mnie. Dla mnie to coś dużo większego. Dzięki temu serialowi odkryłam swoje pasje, czyli: śpiew, taniec i pisanie opowiadań. Za to temu serialowi będę wdzięczna do końca życia. Każdy z uczniów Studia nauczył mnie wielu rzeczy.

Violetta - osoba, która nauczyła mnie chyba najwięcej. Ona pokazywała jak należy postępować z ludźmi, jak mocno można kochać, że można być lepszym, że marzenia się spełniają, że warto mieć swoje pasje i wiele innych.

W moim sercu oni zostaną na zawsze. I sądzę, że będę często wracać do piosenek i odcinków.

Violetta to dla mnie drugie życie.
Dzięki temu serialowi poznałam tyle wspaniałych osób.

Wiem, że w końcu przyjdzie ten moment i będę mogła powiedzieć Aprendi a Decir Adios.
Po prostu poczuję, że chcę iść dalej.
Ale to jeszcze nie teraz.
Dziś jest czas by się cieszyć.
Bo mamy przed sobą tyle odcinków.
Więc nie smućmy się.
To się jeszcze nie kończy.

Muszę Wam jeszcze tylko napisać, że kiedy oglądałam odcinek specjalny pojawiły się nowe sceny - wszyscy to wiedzą.
Chodzi mi o to, że nie potrafię ich w tej chwili obejrzeć.
Nie mogę.
Te sceny są piękne, ale jeszcze nie jestem gotowa na to by ponownie zobaczyć jak się rozstają.
To dla mnie za trudne.

Na razie zostawmy otwarty pamiętnik.


PS. Jaram się przyjazdem Lodovici!!! :-) :-) :-)

sobota, 14 lutego 2015

SEZON II ROZDZIAŁ 23 "Chcę byś nauczył mnie kochać"

  Gdzie wy jesteście? Powtarzam to pytanie w myślach i szukam moich najlepszych przyjaciółek. Ten tajemniczy przyjaciel nie daje mi spokoju.
- Fran! - krzyknęłam widząc Włoszkę i bez słowa zaciągnęłam ją do jednej z sal. - Widziałaś Camilę? - zapytałam szybko i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nikogo w nim nie było.
- Dzisiaj nie przyjdzie. Rozpacza po Brodueyu - zaśmiała się, a ja zmarszczyłam brwi.
- A to nie ona z nim zerwała?
- Znasz Cami - przytaknęłam jej i postanowiłam powiedzieć o chłopaku. Sądzę, że to chłopak bo po pierwsze podpisał się przyjaciel, a nie przyjaciółka, a po drugie napisał:"Cześć piękna" - dziewczyny tego nie robią.
- Muszę ci coś powiedzieć - i tutaj zaczęłam jej opowiadać o tych wiadomościach, a ona z każdym kolejnym zdaniem wydawała się bardziej zdumiona. Tak, ja też w to nie wierzę. - I co o tym sądzisz?
- Wiesz Vilu, to dziwna sprawa. Nagle ktoś do ciebie pisze, ale nie mówi kim jest choć zna cię całkiem dobrze. To trochę podejrzane - ona ma racje, ale...
- Czyli mam z nim nie pisać? - zapytałam dziwnie zasmucona. Spodobała mi się ta sytuacja. Ciekawe doświadczenie.
- Tu cię zaskoczę bo uważam, że powinnaś z nim pisać. Tylko nie zdradzaj mu za dużo. I lepiej nie mów o tym Leonowi - zwróciła mi uwagę. Jemu to na pewno o tym nie powiem.
- A teraz opowiedz mi o co dokładnie poszło Camili i Brodueyowi - zachęciłam ją, ale dziewczyna miała inne plany.
- Przepraszam cię Violu, ale muszę iść coś sprawdzić. Potem ci wszystko opowiem, obiecuję - rzuciła i wybiegła z sali. Dziwne.

********

  Nie mogę w to uwierzyć, ale to może być tylko on. Kto inny robiłby takie rzeczy? Znalazłam go w sali Beto. Siedział na krześle za stolikiem nauczyciela. Podeszłam do niego i usiadłam bokiem na stoliku.
- Cześć Diego - rzuciłam słodko, krzyżując ręce pod biustem.
- Cześć Fran. Coś... Coś się stało? - zapytała, a ja pochyliłam się delikatnie i ściszyłam głos do szeptu.
- Ty mi powiedz tajemniczy przyjacielu. O co ją dzisiaj zapytasz? Czy nadal cie kocha czy może czy uważa, że jesteś przystojny? - zapytałam, a jemu dosłownie opadła szczeka. Tak wiem, jestem ostra. Chłopak spuścił głowę.
- Powiesz jej, prawda? - zapytała tak cicho, że ledwo go usłyszałam. Prychnęłam i pokręciłam głową w rozbawieniu.
- Po co to robisz Diego? Nie byłoby łatwiej gdybyś jej po prostu powiedział co czujesz? Przecież ona się kiedyś o tym dowie, a wtedy nie wiem czy ci wybaczy - znam Violę. Ona nienawidzi kłamstwa. Chociaż...
- Tak wiem, jestem głupi. Ale chcę wiedzieć co u niej, a nie potrafiłbym spojrzeć jej w oczy i powiedzieć, że wszystko jest ok. Zaraz... Czyli ty jej nic nie powiesz? Dlaczego? - oj Diego, Diego. Bo jestem głupia.
- Po pierwsze - jesteśmy przyjaciółmi. Nie mogę cie wydać - delikatnie się do niego uśmiechnęłam co odwzajemnił. - A po drugie - to nie mów tego Leonowi ani Vilu, ale wolę żeby była z tobą - zeskoczyłam ze stolika i udałam się do wyjścia. - Nie zrań jej. Ona cie potrzebuje - dodałam zanim wyszłam.

********

  Tyle nad tym myślałam aż w końcu doszłam do wniosku, że tego chcę. Nie wierzę, że to zrobiłam, ale udałam się do domu Violetty. Oczywiście to nie z nią chciałam porozmawiać. Idę do Fede. Zadzwoniłam dzwonkiem i modliłam się by drzwi otworzył ktokolwiek tylko nie ona, ale niestety me modły nie zostały wysłuchane. Przede mną stała uśmiechnięta Violetta Castillo.
- Cześć Ludmiła. Ty pewnie do Federico. Strasznie się cieszę, że coś do siebie czujecie bo to takie urocze. Nigdy bym się nie spodziewała, że ty i on możecie być razem, ale w sumie czemu nie i...
- Violetta stop. Już nie mogę. Nadajesz jak radio. Jest Federico? - zapytałam chłodno. To do niego tutaj przyszłam.
- Na górze. Pierwsze drzwi po prawo od końca korytarza - uśmiechnęłam się sztucznie i ruszyłam do jego pokoju. Teraz to jeszcze trudniejsze. Po pięciu minutach stania pod jego drzwiami cicho zapukałam. Federico zobaczyłam po dziesięciu sekundach. Był zdziwiony moim widokiem, ale zaprosił mnie do środka.
- Co tu robisz? - zapytał siadając na swoim łóżku. Wdech.
- Ja... Ja tu przyszłam bo przemyślałam to co mi powiedziałeś. O tym, że za mną tęskniłeś i że mnie kochasz. Ja nie wiem co to miłość. Ale wiem, że też za tobą tęskniłam i że chcę byś nauczył mnie kochać - wyrzuciłam z siebie i czekałam na jego śmiech, ale w zamian otrzymałam czuły uścisk. Tak się cieszę.

********

  Strasznie się denerwuję bo dzisiaj ja i German o głosimy wszystkim, że jesteśmy razem. Trochę się boję reakcji Violi, ale mam nadzieję, że nie będzie na nas zła. W końcu to miłość. A kolacja już gotowa.
- Vilu, kolacja! - krzyknęłam i już po chwili była na dole. Jak ja ją Kocham. Moje życie. Przytuliłam ją najmocniej jak potrafię i tak weszłyśmy do jadalni. Olga już stawiała ostatnie danie na stole więc postanowiliśmy usiąść. Po chwili dołączyli do nas German, Ramallo i Federico. Spojrzałam ukradkiem na pierwszego przybyłego i posłałam mu zestresowane spojrzenie. On odpowiedział mi uśmiechem, który przekonał mnie, że będzie dobrze. Postanowiliśmy to ogłosić przed posiłkiem więc razem wstaliśmy od stołu, a ja do niego podeszłam.
- Słuchajcie. Chcemy wam ogłosić coś bardzo ważnego - zaczął German bo ja na pewno nie dałabym rady. - To radosna wiadomość. Chcemy wam powiedzieć, że ja i Angie jesteśmy razem - ogłosił German, a ja tylko czekałam na reakcje Vilu.
- No nareszcie - westchnęła moja siostrzenica. Wszyscy spojrzeliśmy na nią z widocznym zdziwieniem. - No co tak patrzycie? Przecież wiedziałam od początku. Bardzo się cieszę - podeszła i mocno nas przytuliła. Och, kamień spadł mi z serca. Jestem teraz taka szczęśliwa. Reszta wieczoru była wspaniała. Co chwilę się śmialiśmy i było tak, tak rodzinnie. Poczułam się jak w rodzinie. Nareszcie czuję, że oni są moja rodziną. Że jestem tam gdzie powinnam być.

********

  Dziewczyna odeszła od stołu i udała się na górę by znów popisać z przyjacielem. To szalone, ale naprawdę tego chciała. Chłopak był dostępny i to on wykonał pierwszy krok.

Od: Przyjaciel 
Do: Violetta Castillo
Jesteś, piękna? Chciałbym Cię o coś zapytać.


                                                                   Przyjaciel


Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel


Jestem. Naprawdę chciałabym wiedzieć kim jesteś. Może mała podpowiedź?
 

                                                                   Viola

Od: Przyjaciel
Do: Violetta Castillo

Hm, może kiedyś ci powiem. A teraz moje pytania, dobrze?

                                                                   Przyjaciel 

Od: Violetta Castillo

Do: Przyjaciel 


Jesteś niemożliwy. Ale zgoda, niech stracę. O co chcesz zapytać?


                                                                    Viola

Od: Przyjaciel
Do: Violetta Castillo 



Czy jest szansa żebyś zmieniła zdanie co do związku z Leonem? Jestem tego strasznie ciekawy. A jeśli jest coś to co?


                                                                    Przyjaciel


Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

Przyjacielu, chcesz wiedzieć za dużo. Ale sądzę, że jest szansa na koniec mojego związku. Tylko nie wiem po co ci ta wiadomość. Naprawdę cię to interesuje?

                                                                     Viola

Od: Przyjaciel
Do: Violetta Castillo 


Jestem ciekawy wszystkiego co jest z tobą związane. Wiadomość jak wiadomość. Jesteś bardzo interesującą osobą. A co musiałoby się stać żebyś zmieniła zdanie?

                                                                     Przyjaciel 

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

Dobranoc ;-)

                                                                       Viola


Dziewczyna zasnęła myśląc o przyjacielu, a on o niej.

sobota, 7 lutego 2015

SEZON II ROZDZIAŁ 22 "Mogę ci zaufać?"

  Spacerujemy tak sobie z Leonem po parku i on coś do mnie mówi, ale nie mogę się za bardzo skupić. Cały czas myślę o Diego. O tym jak przechadzaliśmy się uliczkami Hiszpanii. Jak razem chodziliśmy na lody i do kina. I gdy razem śpiewaliśmy jego piosenkę na przedstawieniu. Muszę przyznać, że strasznie za nim tęsknię. Od czasu naszego zerwania nie zamieniłam z nim nawet jednego słowa, a próbowałam. On jest zapewne na mnie zły. Ale to zrozumiałe. Może myśli, ze go wykorzystałam? Ale przecież nie taki był mój cel. Nie wiedziałam, że Leon mnie przeprosi i będzie chciał znowu ze mną być. To było dla mnie wielkie zaskoczenie. A teraz jest mi okropnie.
- Vilu, słuchasz mnie? - usłyszałam i otrząsnęłam się z zamyślenia. Leon machał mi dłonią przed twarzą. Chwyciłam ją i delikatnie się uśmiechnęłam.
- Przepraszam, zamyśliłam się. Co mówiłeś? - teraz już muszę się skupić. Czuję się jak na lekcji chemii z Angie. Nigdy nie mogę się skupić gdy zaczyna te gadki o kationach i anionach.
- Mówiłem o tym jak bardzo się cieszę, że dałaś mi kolejną szansę. Jesteś wspaniała. Najlepsza na całym świecie - chłopak pocałował mnie w policzek.
- Tak, tak. Tylko pamiętaj, że kolejnej szansy nie będzie. Jeśli mnie zranisz to będzie koniec - zastrzegłam. Ja już nie będę wtedy taka wyrozumiała. Przeszliśmy przez cały park, a następnie udaliśmy się w stronę Studia. Musimy trochę poćwiczyć. Ja mam jeszcze wolne, ale Leon ma zajęcia z Angie. Właśnie. Muszę ją znaleźć i zapytać kiedy mamy następną lekcje bo rano mi nie powiedziała. W ogóle teraz chodzi z głową w chmurach.

********

  Na urodzinach mi się nie udało, ale teraz dam radę. Sądzę, że będzie dobrze. Jestem pewny siebie, ona się zgodzi. Tylko gdzie ona jest? Już miałem wyruszać na poszukiwania, ale ona sama do mnie przyszła. Otworzyłem usta by coś powiedzieć, ale była pierwsza.
- Maxi, chodź. Jest zebranie - pociągnęła mnie za rękę i już po chwili byliśmy w Auli. Na szczęście jeszcze nikogo tam nie było.
- Natalia, muszę Cię o coś zapytać.
- Tak, Maxi? - zapytała odwracając głowę w moją stronę. Jedziesz Maxi.
- Natalia...
- O, już są wszyscy. No to zaczynamy. Chcę wam bardzo podziękować za wasz ogromny wkład w przedstawienie. Wyszło naprawdę genialnie - zaczął Pablo. No dobrze, chwilę zaczekam. - Te piosenki, które napisaliście wspólnie lub samodzielnie były bardzo dobre. Dlatego U-Mix postanowił umieścić je w specjalnym profilu ich strony internetowej. Od tej pory po każdym przedstawieniu będą tam lądować wszystkie piosenki i układy taneczne - ucieszyliśmy się. Teraz czas dla mnie.
- Natalia...
- A i jeszcze jedno - koniec! Maxi ma dość. Powiem teraz albo nigdy.
- Teraz ja! Natalia chcę Cię o to zapytać od twoich urodzin, ale ciągle ktoś mi przerywa i nie mogę tego zrobić. Czuje, że jeśli teraz tego nie powiem to wszystko skomplikuje się jeszcze bardziej. Natalia, odkąd tylko Cię poznałem wiedziałem, że jesteś kobietą mojego życia. Planowałem to od dawna, a teraz jestem pewny  - uklęknąłem. - Wyjdziesz za mnie? - wydusiłem. Widziałem w jej oczach łzy. Mam nadzieje, że szczęścia.
- Tak Maxi, tak! - krzyknęła i mocno się do mnie przytuliła. W sali rozległy się radosne krzyki naszych przyjaciół, którzy od razu podbiegli do nas by nam pogratulować.

********

- To takie romantyczne, prawda? - zapytałam Fran, która razem ze mną i Broduey'em podążała do sali muzycznej. Chcieliśmy prześpiewać piosenki z show.
- O tak. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się tego. Nasz mały Maxi dorasta - och, zaraz się wzruszę. Pamiętam jeszcze jak bał się zagadać do siostry Andresa, a teraz w tajemnicy przed wszystkimi kupił pierścionek i oświadczył się Naty. Oczywiście ja się popłakałam. To tak pięknie wyglądało.
- A moim zdaniem to było pochopne i nie powinien tego robić. Przecież mają dopiero po osiemnaście lat. Co to jest? Jakaś telenowela? - nie wierzę, że on to powiedział. Jak można być takim człowiekiem? Powinien się cieszyć ze szczęścia przyjaciół, a nie wypominać ich wiek.
- Kiedy się kogoś kocha to się to czuje. I nie ważne ile masz lat. Maxi musiał to przecież przemyśleć. Nie działał pochopnie.
- Ja uważam, że to brednie - taki ślub i ze na pewno nie dojdzie do żadnego ślubu - och. Czyli to jest jego myślenie. Sądziłam, że go go dobrze znam, ale chyba się pomyliłam.
- Nie mogę uwierzyć, że to powiedziałeś. Czyli, że ty mi się nigdy nie oświadczysz?? - zapytałam poddenerwowana ściskając rękę Francesci.
- Uspokójcie się! - krzyknęła Włoszka, ale ja nie miałam takiego zamiaru.
- Skarbie... - odezwał się Broduey, ale mu przerwałam. Przyciągnęłam do siebie Fran i tylko rzuciłam na koniec.
- Z nami koniec, Broduey - i odeszłam w stronę wyjścia razem z moją przyjaciółką. Nie mogę być z takim człowiekiem.

********

  Przechodziłam z sali do sali myśląc o tym co się wcześniej stało. Trochę tego za dużo. Naty i Maxi są zaręczeni, a Cami i Broduey się rozstali. Oni są zbyt impulsywni. Ale za to nigdy się nie nudzą. W jednej z sal zastałam Angie. Grała coś nowego i bardzo mi się to spodobało.
- Cześć Angie - przywitałam ją gdy tylko skończyła grać. Nauczycielka podniosła głowę i uśmiechnęła się poprawiając na krześle.
- Cześć Fran.
- To co grałaś było bardzo ładne. Coś nowego, prawda? - zapytałam i podeszłam bliżej.
- Dziękuję ci bardzo. Tak to nowa piosenka. Zaczęłam ją komponować po skończeniu show. Zainspirowaliście mnie - zwróciła się do mnie z uśmiechem co ja odwzajemniłam. To było bardzo miłe. - A tak skoro już tu jesteś to może mi pomożesz? - zapytała, a ja bardzo się ucieszyłam. Uwielbiam pisać nowe piosenki.
- Pewnie. Mogę zobaczyć? - zapytałam, a kiedy dostałam na to zgodę zamieniłam się z nią miejscami i zaczęłam grać to co już napisała. To naprawdę dobra piosenka. W trakcie grania wpadło mi do głowy kilka wersów i szybko dołączyłam je do całości. Widząc uśmiech na twarzy Angie dopisałam je do jej tekstu i zapisałam do tego nuty. Strasznie się cieszę, że mogę jej pomoc. Poza tym to zaszczyt pisać ze swoją ulubioną nauczycielką, którą zawsze stawiało się za swój wzór.

********

  Biedny chłopak. Tak bardzo za nią tęskni. Dlatego wymyślił pewien plan. Usiadł przed swoim laptopem i zakładając nowego maila napisał do Violetty krótką wiadomość.

Od: Nieznany użytkownik
Do: Violetta Castillo

Jak się czujesz?

Po chwili uzyskał wiadomość.

Od: Violetta Castillo 
Do: Nieznany użytkownik 

Znamy się? Kim jesteś? 

Od: Nieznany użytkownik
Do: Violetta Castillo

Znamy się całkiem dobrze. Jak się czujesz?

                                                                   Przyjaciel 

Od: Violetta Castillo 
Do: Przyjaciel

Jak się czuję w związku z czym?

Od: Przyjaciel 
Do: Violetta Castillo 

Diego i Leon. Słyszałem o zerwaniu i ponownym związku. Chcę tylko zapytać: jak się czujesz?
                                                                 
                                                                   Przyjaciel

Od: Violetta Castillo

Do: Przyjaciel 

Nie wiem czy mogę ci o tym napisać. Nie wiem kim jesteś. Mogę ci zaufać? Napisz coś co wiem tylko ja.

Od: Przyjaciel 
Do: Violetta Castillo 

Uwielbiasz tiramisu i piszesz pamiętnik. Nigdy nie zasypiasz zanim czegoś w nim nie napiszesz. Nie martw się. Mi możesz zaufać. Znasz mnie.

                                                                   Przyjaciel 

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

No dobrze. Zaufam ci. Ta sytuacja jest trudna.

Od: Przyjaciel 
Do: Violetta Castillo 

W jakim sensie trudna? 

                                                                  Przyjaciel

Od: Violetta Castillo
Do: Przyjaciel 

Kocham ich obu. Tylko nie wiem jeszcze, którego w jaki sposób. Do następnego pisania.

                                                                  Viola

Od: Przyjaciel 
Do: Violetta Castillo 

Dobranoc piękna. Napiszę jutro. 

                                                                  Przyjaciel
_________________________________________________________________________________
Witam!
Krótko i zwięźle - jeśli pod tym rozdziałem nie będzie 5 komentarzy zawieszam opowiadanie.

sobota, 31 stycznia 2015